Konto inwestycyjne na szwedzki wzór – rząd analizuje pomysł, który ma skłonić mieszkańców Belgii do inwestowania oszczędności
Belgijska gospodarka pozostaje w stagnacji – w drugim kwartale bieżącego roku nie odnotowano żadnego wzrostu. Minister finansów Jan Jambon (N-VA) uważa, że jednym ze sposobów na jej pobudzenie...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Belgijska gospodarka pozostaje w stagnacji – w drugim kwartale bieżącego roku nie odnotowano żadnego wzrostu. Minister finansów Jan Jambon (N-VA) uważa, że jednym ze sposobów na jej pobudzenie mogłoby być przekierowanie części oszczędności zgromadzonych na rachunkach bankowych na giełdę. Jego gabinet analizuje propozycję przedstawioną przez federację flamandzkich pracodawców Voka, opartą bezpośrednio na szwedzkim modelu konta oszczędnościowo-inwestycyjnego. Decyzja o ewentualnym przedstawieniu pomysłu koalicjantom ma zapaść przed naradą budżetową rządu, zaplanowaną na początek jesieni.
Spis treści
Na czym polega szwedzki model
W Belgii ulokowanie pieniędzy poza tradycyjnym, regulowanym kontem oszczędnościowym, na którym odsetki do określonej wysokości są zwolnione z podatku, wiąże się z szeregiem danin i szczególnych zasad. Należą do nich między innymi podatek u źródła od dochodów kapitałowych, tzw. podatek Reyndersa, podatek od transakcji giełdowych oraz niedawno wprowadzone opodatkowanie zysków kapitałowych.
Do 2012 r. podobnie skomplikowany system obowiązywał w Szwecji. Władze tego kraju stworzyły wówczas prostsze rozwiązanie. Zamiast opodatkowywać dywidendy i zyski kapitałowe, państwo nakłada jednolitą daninę na całość zainwestowanych środków, których wysokość oblicza się na podstawie szacunkowej wartości portfela inwestora. Marek Hudon, profesor Solvay Brussels School of Economics and Management na ULB, ocenia, że jest to rozwiązanie zbliżone do opodatkowania kapitału.
W Szwecji dawny system podatkowy nadal działa równolegle z nowym. Model wprowadzony blisko piętnaście lat temu wydaje się skuteczny: obecnie korzysta z niego czterech na dziesięciu mieszkańców Szwecji w wieku powyżej 15 lat.
Miliardy do zmobilizowania
Szwedzkie rozwiązanie mogłoby zostać zastosowane również w innych państwach. Brytyjski think tank New Financial porównał funkcjonowanie różnych systemów podatkowych na świecie i uznał model szwedzki za zdecydowanie najlepszy. Według tej analizy, gdyby wdrożyły go wszystkie kraje członkowskie, Unia Europejska mogłaby w ciągu dziesięciu lat zmobilizować 4,8 biliona euro.
Voka zaproponowała niedawno wprowadzenie podobnego systemu w Belgii. Z szacunków federacji, opartych na rezultatach osiągniętych w Szwecji, wynika, że rozwiązanie mogłoby wygenerować w kraju 185 miliardów euro inwestycji. Gabinet ministra Jambona potwierdza, że propozycja jest analizowana, ale na obecnym etapie nie podjęto żadnych zobowiązań.
Prostszy system, więcej inwestorów
Alexandre Girard, profesor finansów na UCLouvain, przyznaje, że belgijski system opodatkowania kapitału jest bardzo nieczytelny. Jego uproszczenie mogłoby skłonić większą liczbę osób prywatnych do inwestowania i właśnie to badacz uważa za główny oraz najbardziej przekonujący argument za zmianą. „Dziś większość mieszkańców Belgii trzyma pieniądze na kontach oszczędnościowych. Oprocentowanie jest tam niższe niż inflacja, w rezultacie ludzie tracą. Zachęcanie do prywatnych inwestycji jest jednoznacznie korzystne” – mówi.
Dieter Somers, ekspert Voki i autor analizy przygotowanej przez federację, podkreśla, że w Szwecji z biegiem czasu inwestować zaczęło bardzo wiele osób, szczególnie młodych. Jego zdaniem nie ma powodu, aby w Belgii sytuacja wyglądała inaczej. „W Szwecji podstawowym argumentem było to, że złożoność systemu ogranicza inwestycje osób prywatnych, a przecież ich system był mniej skomplikowany niż nasz obecnie. Możliwe, że u nas ta reforma odniosłaby jeszcze większy sukces” – ocenia.
Zastrzeżenia ekspertów
Według Voki i ministra finansów przesunięcie środków z tradycyjnych oszczędności w stronę inwestycji mogłoby pobudzić wzrost gospodarczy, który obecnie pozostaje na zerowym poziomie. Jan Jambon mówił kilka dni temu dziennikowi De Morgen, że tempo wzrostu jest niewystarczające, a pieniądze znajdujące się na kontach oszczędnościowych powinny w większym stopniu trafiać do gospodarki.
Alexandre Girard podchodzi jednak do tego argumentu z większym dystansem. Przypomina, że środki zgromadzone przez osoby prywatne na kontach oszczędnościowych są już wykorzystywane przez banki do finansowania realnej gospodarki. Podobne stanowisko zajmuje Marek Hudon, według którego wzrost gospodarczy i poziom oszczędności nie są ze sobą automatycznie powiązane, a dostęp do finansowania nie jest jedynym wyjaśnieniem obecnej słabej koniunktury. Ekspert wskazuje również na inne ograniczenie propozycji. Jego zdaniem mogłaby powstać nowa nisza podatkowa, ponieważ przy opodatkowaniu wyłącznie wartości inwestycji nie byłoby już konieczności deklarowania zysków kapitałowych.
Kluczowe będą stawka i kwota wolna
W Szwecji stawka podatku od takiego rachunku jest ustalana co roku. W 2026 r. wynosi nieco ponad 1 procent, a zwolnieniem objęte są inwestycje do kwoty 28 000 euro.
Marek Hudon zaznacza, że szwedzkie państwo socjalne różni się od belgijskiego, dlatego wpływ reformy na budżet będzie zależał przede wszystkim od wysokości stawki oraz kwoty wolnej od podatku. Alexandre Girard dodaje, że powodzenie rozwiązania będzie uzależnione od tego, które wyjątki zostaną zachowane i w jaki sposób nowy system zostanie połączony z obecnym. Dieter Somers wyjaśnia, że oba modele powinny działać równolegle, tak jak w Szwecji, aby każdy mógł samodzielnie wybrać rozwiązanie najlepiej odpowiadające jego sytuacji.
Profesor UCLouvain zwraca jednocześnie uwagę na brak spójności w działaniach rządu. Jego zdaniem trudno uzasadnić wprowadzanie skomplikowanego podatku od zysków kapitałowych, a następnie zapowiadanie działań mających zachęcać do inwestowania. Samą propozycję uważa za interesującą, ale ocenia, że słabo pasuje ona do pozostałych decyzji podejmowanych w obecnej kadencji.