Bruksela zawiesza część dotacji dla firm – przedsiębiorcy odkładają rekrutacje i projekty ekologiczne
Zapowiedź zawieszenia części regionalnych dotacji dla brukselskich przedsiębiorstw wywołała natychmiastową reakcję środowiska biznesowego. Firmy, które nadal mają taką możliwość, przyspieszają...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Zapowiedź zawieszenia części regionalnych dotacji dla brukselskich przedsiębiorstw wywołała natychmiastową reakcję środowiska biznesowego. Firmy, które nadal mają taką możliwość, przyspieszają składanie wniosków przed wyznaczonym terminem. Inne zmieniają plany rekrutacyjne, a podmioty doradzające przedsiębiorstwom obawiają się spowolnienia transformacji i szkoleń. Od 12 sierpnia tego roku nie będzie już można ubiegać się o dotacje na doradztwo, transformację gospodarczą, szkolenia zewnętrzne, rekrutację, coworking ani na niektóre działania związane z przejęciem przedsiębiorstwa. Region Stołeczny Brukseli tłumaczy tę decyzję niemal całkowitym wyczerpaniem dostępnych środków.
Spis treści
„Firmy dowiedzą się o tym po powrocie z urlopu”
Najwięcej zastrzeżeń budzi nie samo zawieszenie dotacji, którego częściowo się spodziewano, lecz sposób wprowadzenia tej decyzji. „Zapowiedź pojawiła się bez konsultacji, w środku sezonu urlopowego i z bardzo krótkim czasem na reakcję. Wiele firm dowie się o tej decyzji dopiero po powrocie z wakacji” – mówi Julie Lambotte z organizacji pracodawców UCM. Zdaniem organizacji przedsiębiorcom brakuje przewidywalności, a obecna decyzja wpisuje się w serię podobnych rozstrzygnięć z ostatnich miesięcy. „Po co zakładać firmę akurat w Brukseli?” – pyta przedstawicielka UCM.
Organizacja podkreśla, że Region utrzymał wsparcie dla inwestycji, jednocześnie rezygnując z instrumentów, które pomagały małym firmom w rozwoju – dotacji na rekrutację, szkolenia, doradztwo i transformację środowiskową. „Mała firma nie ma ani zasobów kadrowych, ani czasu, by przemyśleć swój model biznesowy albo przygotować transformację. Te dotacje pozwalały jej właśnie sięgnąć po kompetencje z zewnątrz” – podkreśla Julie Lambotte.
Skutki wykraczają poza same firmy
Konsekwencje decyzji mogą odczuć nie tylko małe i średnie przedsiębiorstwa. W firmie doradczej Subsiconseils, która według własnych deklaracji odpowiada za około 15 procent wniosków o brukselskie dotacje, ponad połowa prowadzonych spraw dotyczy właśnie instrumentów objętych zawieszeniem. Średnia wartość pojedynczego wniosku wynosi od 3 000 do 4 000 euro.
Wspólnik firmy Thibaut Martens wskazuje dwie grupy szczególnie narażone na skutki zmian. Pierwszą są młode przedsiębiorstwa, które z dotacji finansują pierwsze szkolenia, komunikację lub obsługę prawną. Drugą stanowią rozwijające się firmy korzystające ze wsparcia przy przyspieszaniu transformacji i przygotowywaniu ekspansji. Martens zwraca również uwagę na możliwy efekt domina.
„Kancelarie i firmy wyspecjalizowane w transformacji, komunikacji, szkoleniach czy doradztwie prawnym stracą część klientów. Wszyscy muszą się dołożyć do oszczędności budżetowych, ale zróbmy to mądrze i w porozumieniu z praktykami” – apeluje Thibaut Martens. Obawia się jednocześnie, że zawieszenie przedstawiane jako tymczasowe może w praktyce okazać się rozwiązaniem trwałym.
Szkolenia i transformacja pod znakiem zapytania
W części przedsiębiorstw skutki decyzji są już bardzo konkretne. W firmie Better Business, zajmującej się doradztwem w zakresie zrównoważonego rozwoju, dotacje wykorzystywano zarówno do szkolenia nowych pracowników, jak i do udostępniania usług najmniejszym firmom.
„Regularnie zatrudniamy młodych absolwentów, których przez kilka miesięcy trzeba wdrażać. Bez dotacji szkoleniowych prawdopodobnie zatrudnimy jednego doświadczonego pracownika zamiast dwóch czy trzech młodych. To szkoda, bo te instrumenty pozwalały właśnie dać szansę osobom na początku kariery” – wyjaśnia założycielka firmy Eliane Dupret.
Przedsiębiorstwo wspiera przede wszystkim mikrofirmy, które stawiają pierwsze kroki w obszarze zrównoważonego rozwoju. „To bardzo zły sygnał. Małe firmy chcą się rozwijać, ale mają niewiele czasu i niewiele środków. Bez tych dotacji wiele z nich po prostu odłoży takie projekty” – dodaje.
Podobnie sytuację ocenia firma Pulsitive, również specjalizująca się we wspieraniu transformacji w kierunku zrównoważonego rozwoju. Zawieszenie dotacji uderza w nią podwójnie. Firma sama korzystała ze wsparcia na finansowanie części doradztwa i szkoleń, a jednocześnie jej klienci sięgali po dotacje, aby opłacić oferowane przez nią usługi. W tym roku przedsiębiorstwo planowało złożyć jeszcze dwa wnioski.
Założyciel firmy Nicolas Henry spodziewa się teraz spowolnienia realizowanych projektów. „Dla wielu małych i średnich firm to inwestycje potrzebne, ale niedające natychmiastowego zwrotu. Jeśli budżety się kurczą, przedsiębiorstwa naturalnie postawią na to, co niezbędne do prowadzenia działalności, a projekty transformacyjne odłożą” – tłumaczy. Zapewnia, że jego firma dostosuje się do nowych warunków, obawia się jednak, że zawieszenie dotacji może oznaczać trwalszą zmianę kierunku regionalnej gospodarki.