Strażacy w Brukseli zapowiadają bezterminowy strajk – w tle obawy o cięcia kadrowe i rezygnacja szefa służby
Od miesiąca rośnie napięcie w brukselskiej straży pożarnej. Pracownicy alarmują, że brak wystarczających środków może zagrozić wykonywaniu podstawowych zadań, a planowane reformy budzą obawy przed...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Od miesiąca rośnie napięcie w brukselskiej straży pożarnej. Pracownicy alarmują, że brak wystarczających środków może zagrozić wykonywaniu podstawowych zadań, a planowane reformy budzą obawy przed kolejnym ograniczeniem zatrudnienia. W środę związki zawodowe strażaków złożyły zawiadomienie o bezterminowym strajku. Protest jest odpowiedzią na dokumenty dotyczące możliwych reform we Flandrii i Walonii, w których przewidziano strukturalne zmniejszenie liczby etatów operacyjnych i administracyjnych.
Spis treści
Taki kierunek zmian stoi wprost w sprzeczności z postulatami związków, które domagają się zwiększenia środków, aby służby mogły odpowiadać na rosnącą liczbę interwencji. Jeszcze 11 czerwca dyrekcja i związki wspólnie sprzeciwiły się podobnej reformie przygotowywanej przez rząd Regionu Brukselskiego. Rozmowy prowadzone w ostatnich tygodniach mają wyjątkowo burzliwy przebieg.
Protest w skali całego kraju
Zapowiedziany w środę bezterminowy strajk ma rozpocząć się już w sobotę. Jak informuje agencja Belga, zawiadomienie obejmuje wszystkich strażaków, w tym ochotników, a także pracowników administracyjnych i technicznych. Decyzja zapadła przy okazji narady zorganizowanej przez ministra spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa Bernarda Quintina (MR).
Wspólne wystąpienie jest konsekwencją dokumentów złożonych przez walońskie i flamandzkie sieci stref ratowniczych. Zawierają one propozycje możliwych oszczędności w ramach reformy tych stref.
Bezpieczeństwo mieszkańców Brukseli zagrożone
W Brukseli, podobnie jak w pozostałej części kraju, ograniczenie liczby pracowników w służbach ratowniczych może osłabić zdolność szybkiego reagowania na zgłoszenia. Na początku roku brukselscy strażacy podsumowywali 2025 r., zwracając uwagę nie tylko na wzrost liczby interwencji, lecz także na ich coraz większą złożoność.
W grudniu w stolicy odbył się już strajk. Związki zawodowe wskazywały wówczas, że w regionie brukselskim brakuje blisko 200 strażaków. Organizacja służb staje się przez to coraz trudniejsza i prowadzi do wyczerpania zespołów.
Rezygnacja na czele służby
Dialog może stać się jeszcze trudniejszy, ponieważ – według nieoficjalnych informacji – dyrektor generalny brukselskiej służby pożarniczej i ratownictwa medycznego (Siamu), pułkownik Tanguy du Bus de Warnaffe, miał zrezygnować ze stanowiska po ośmiu latach. Rzecznik brukselskich strażaków zaznacza jednak, że na tym etapie nie ma w tej sprawie nic do przekazania.
Pułkownik został powołany na czele tej instytucji przez rząd Regionu Brukselskiego w 2018 r., na wniosek ówczesnej sekretarz stanu Cécile Jodogne. Tanguy du Bus de Warnaffe miał bardzo szerokie doświadczenie oraz dobrą znajomość terenu i służb ratowniczych. Jak wskazywała wówczas sekretarz stanu, nowa dyrekcja miała skoncentrować działania na remoncie remiz, szkoleniach oraz poprawie warunków pracy strażaków.
Jego nominacja nastąpiła po aferze ujawnionej pod koniec 2017 r. przez dziennik La Libre, która pokazała nieprawidłowości w zarządzaniu oraz naruszenia procedur zamówień publicznych w Siamu.