Zadzwoniła po pomoc, mówiąc, że mąż przestał oddychać – teraz może stanąć przed sądem za zabójstwo
Brukselska izba doradcza (chambre du conseil) ma rozstrzygnąć, czy sprawa Moniki G. zostanie skierowana do sądu przysięgłych. Kobieta jest podejrzana o zabójstwo swojego męża, 69-letniego Victora Van...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Brukselska izba doradcza (chambre du conseil) ma rozstrzygnąć, czy sprawa Moniki G. zostanie skierowana do sądu przysięgłych. Kobieta jest podejrzana o zabójstwo swojego męża, 69-letniego Victora Van den Hende, w Huizingen. Prokuratura kwalifikuje sprawę jako zabójstwo, natomiast podejrzana od początku zaprzecza, by pozbawiła męża życia. Do zdarzenia doszło 11 grudnia 2022 r. Tego dnia Monica G., pochodząca z Boliwii, zadzwoniła po pomoc i przekazała, że jej mąż przestał oddychać. Służby ratunkowe przyjechały do domu małżeństwa przy avenue Henry Torley w Huizingen, w gminie Beersel. Na miejscu nie mogły już jednak pomóc Victorowi Van den Hende, byłemu księgowemu.
Okoliczności śmierci szybko wzbudziły podejrzenia śledczych. Monica G. została zatrzymana, podobnie jak jej siostra Goldy, która mieszkała w domu małżeństwa. Dzień później funkcjonariusze wrócili na posesję, aby przeszukać dom i jego otoczenie. Szukali między innymi przedmiotu, który mógł mieć związek ze zdarzeniem.
Ofiara wymagała stałej opieki po udarze
Victor Van den Hende był w znacznym stopniu niesamodzielny po udarze mózgu, którego doznał w 2015 r. Od tamtej pory miał problemy z mową i potrzebował codziennej pomocy. Część opieki sprawowała nad nim żona. 40-letnia Monica G. regularnie wychodziła wieczorami do lokali rozrywkowych w Brukseli, w tym do klubów latynoamerykańskich. Kilka osób z otoczenia pary, cytowanych w mediach, opisuje skomplikowane relacje małżeńskie oraz częste wyjścia Moniki G. w czasie, gdy Victor musiał pozostawać w domu. Badania medyczno-sądowe szybko wykazały, że śmierć nie nastąpiła z przyczyn naturalnych. Według ustaleń Victor Van den Hende miał zostać uduszony przy użyciu poszewki na poduszkę.
W nocy poprzedzającej odnalezienie ciała Monica G. i jej siostra miały poznać w brukselskim środowisku rozrywkowym młodego mężczyznę, wówczas 23-letniego Kristijana R., a następnie zabrać go do domu w Huizingen. Mężczyzna przyznał, że był w domu, ale zaprzecza, by brał udział w zabójstwie lub miał o nim wiedzieć. Według jego relacji przebywał z Moniką G. w jednym z pomieszczeń, kiedy doszło do kłótni z Victorem. Twierdzi, że dopiero wtedy zrozumiał, iż kobieta jest mężatką, po czym opuścił dom i zabrał swoje rzeczy. Jego obrońca, adwokat Mike De Witte, odrzuca jakąkolwiek odpowiedzialność klienta za śmierć ofiary.
Sama Monica G. w toku śledztwa przedstawiała kilka wersji wydarzeń. Najpierw zaprzeczała jakiemukolwiek udziałowi, później mówiła o upadku męża. W kolejnym zeznaniu miała przyznać, że doszło do kłótni i szarpaniny. Jednocześnie twierdziła, że później położyła Victora do łóżka, a martwego znalazła go dopiero następnego ranka.
Rodzina czeka na odpowiedzi
Monica G. przez około rok była pozbawiona wolności, zanim zwolniono ją z zastosowaniem dozoru elektronicznego. Obecnie środek ten najprawdopodobniej już jej nie dotyczy. Jej siostra prawdopodobnie nie zostanie pociągnięta do odpowiedzialności – prokuratura wnosi o umorzenie sprawy wobec niej. Inaczej wygląda sytuacja Kristijana R., któremu może zostać postawiony zarzut nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w niebezpieczeństwie. Według oskarżenia mężczyzna miał wiedzieć o gwałtownej kłótni i mógł zareagować albo wezwać pomoc. Obrona odrzuca taką interpretację.
Prokuratura domaga się skierowania sprawy Moniki G. do sądu przysięgłych pod zarzutem zabójstwa. Wniosek popierają dwaj synowie oraz brat Victora Van den Hende. Ich pełnomocnicy, adwokaci Brian Stuckens i Sven Mary, liczą, że proces przed sądem przysięgłych pozwoli rodzinie uzyskać odpowiedzi na wiele wciąż otwartych pytań. Decyzję o dalszym toku postępowania ma teraz podjąć brukselska izba doradcza. Termin jej ogłoszenia nie jest jeszcze znany.