Burmistrz Anderlechtu apeluje o lepsze zarządzanie siłami policji
Podczas spotkania z mieszkańcami okolic place Meersman na Anderlechcie burmistrz Fabrice Cumps zwrócił uwagę na sposób organizowania pracy policji. Jego zdaniem obecny model zarządzania siłami...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Podczas spotkania z mieszkańcami okolic place Meersman na Anderlechcie burmistrz Fabrice Cumps zwrócił uwagę na sposób organizowania pracy policji. Jego zdaniem obecny model zarządzania siłami ogranicza realną obecność funkcjonariuszy w terenie, zwłaszcza w najbardziej wrażliwych częściach gminy. W ubiegły czwartek około piętnastu mieszkańców place Meersman spotkało się z burmistrzem Anderlechtu Fabrice’em Cumpsem oraz komisarzem odpowiedzialnym za policję sąsiedzką w tej strefie. Rozmowy dotyczyły problemów dzielnicy, gdzie widoczna jest obecność dilerów oraz osób zażywających crack. Mieszkańcy domagali się większej liczby patroli i częstszej obecności policji.
“Zawsze wzywa się tych od trudnych zadań”
Policja i burmistrz przyznali, że obecność służb w tej części Anderlechtu jest potrzebna. Jednocześnie wskazali na sposób zarządzania personelem, który osłabia działania prowadzone w newralgicznych dzielnicach. Fabrice Cumps wyjaśnia, że nawet jeśli gmina chciałaby utrzymać funkcjonariuszy w terenie, są oni często kierowani do zadań wzmacniających inne służby. W praktyce policjanci sąsiedzcy rzadko pozostają w pełni dostępni dla jednej dzielnicy lub strefy, ponieważ obowiązuje zasada solidarności sił policyjnych, odpowiadających na potrzeby w skali całego kraju.
“To zawsze policja sąsiedzka jest mobilizowana, bo to oni są od trudnych zadań. To ich wzywa się do zabezpieczania manifestacji, festiwali czy dużych wydarzeń, takich jak Pukkelpop albo Francorchamps. W rzeczywistości 40 procent czasu spędzają na zadaniach innych niż praca w terenie w dzielnicach” – tłumaczy Fabrice Cumps.
Burmistrz, wyraźnie zniecierpliwiony sytuacją, która – jak uważa – zmniejsza skuteczność dostępnych mu zasobów policyjnych, nie ukrywa frustracji. “Niech dadzą nam spokój i niech strefa interwencji Anderlechtu zostanie zwolniona z tej solidarności” – mówi.
Różne potrzeby w różnych dzielnicach
Anderlecht od kilku lat mierzy się ze szczególną presją związaną z rozwojem handlu narkotykami i przemocą uliczną na swoim terenie. Przez długi czas uwaga gminy i policji koncentrowała się przede wszystkim na Peterbos. Fabrice Cumps podkreśla, że sytuacja w tym miejscu uległa poprawie. “Wcześniej to Peterbos pochłaniał najwięcej środków. Teraz jest lepiej, jesteśmy znacznie poniżej poziomu z okresu, gdy dilerzy kontrolowali, kto wchodzi do dzielnicy” – mówi burmistrz. Obecnie priorytety przesuwają się w zależności od bieżących potrzeb. Według burmistrza najwięcej uwagi wymagają teraz dzielnice Aumale i Clemenceau.
Problemem pozostaje ograniczony zakres działań, jakie władze mogą podejmować wobec dilerów narkotyków oraz osób zażywających je i pozostających w okolicy. Wrażliwą kwestią dla gminy jest także obecność osób o nieuregulowanym statusie pobytu. Mieszkańcy domagają się zamknięcia ośrodków recepcyjnych i centrów medycznych w dzielnicy, licząc na zmniejszenie presji na okolicę. Burmistrz wskazuje jednak, że gmina nie ma kompetencji, by podjąć taką decyzję, i może jedynie ograniczać skalę ich działalności. Niedawno Anderlecht zmniejszył o prawie połowę liczbę miejsc w centrum Poincaré należącym do Samusocial. Fabrice Cumps wspomina również o działaniach prowadzonych wokół Gare du Midi, tłumacząc nimi przemieszczanie się osób w trudnej sytuacji do dzielnic Anderlechtu.