Dziesięć dni po tragicznym wypadku w Buggenhout gmina wciąż oferuje pomoc psychologiczną
Tuż po śmiertelnym wypadku autobusu w Buggenhout, w którym zginęły cztery osoby, o wsparcie psychologiczne zwróciły się 52 osoby. Dziesięć dni po tragedii gmina nadal pomaga wszystkim, którzy...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Tuż po śmiertelnym wypadku autobusu w Buggenhout, w którym zginęły cztery osoby, o wsparcie psychologiczne zwróciły się 52 osoby. Dziesięć dni po tragedii gmina nadal pomaga wszystkim, którzy potrzebują rozmowy lub specjalistycznej opieki. Do wypadku doszło na przejeździe kolejowym, przy którym w tamtej chwili czekało kilka samochodów oraz rowerzyści.
Spis treści
Szybka reakcja gminy
Władze Buggenhout od początku zdawały sobie sprawę, że zdarzenie będzie miało ogromny wpływ na mieszkańców. Autobus przewożący dzieci szkolne został uderzony na przejeździe, przy którym czekali także inni uczestnicy ruchu. Wiele osób było więc bezpośrednimi świadkami tragedii albo słyszało jej przebieg.
Dlatego gmina natychmiast zapowiedziała bezpłatną pomoc psychologiczną dla wszystkich potrzebujących. Dylan Boeykens (CD&V), radny odpowiedzialny za dobrostan, relacjonuje, że już w chwili tragedii i bezpośrednio po niej zaczęły napływać liczne prośby o wsparcie. Według niego pierwszego dnia było ich około 50, co jasno pokazało, że konieczna jest szybka reakcja.
Jak wyjaśnia Boeykens, mieszkańcy mogli od razu zgłaszać się do CAW, czyli centrum pomocy społecznej i psychologicznej. Uruchomiono również specjalny numer telefonu – linię kryzysową. Osoby, które miały pytania albo chciały z kimś porozmawiać, mogły zadzwonić, a następnie były kierowane do właściwego specjalisty.
Część obsługi linii kryzysowej wzięła na siebie gminna służba socjalna. Radny przyznaje, że nie było to łatwe zadanie, ponieważ pracownicy nagle musieli mierzyć się z bardzo trudnymi pytaniami i silnymi emocjami. Jego zdaniem poradzili sobie jednak znakomicie.
Emocje, które przychodzą później
Boeykens zwraca uwagę także na drugą grupę osób – tych, do których emocje i skutki wypadku dotarły dopiero po pewnym czasie. Wśród nich są również ratownicy, którzy w dniu tragedii byli całkowicie skupieni na pracy. O pomoc psychologiczną poprosiło 30 osób z tej grupy.
Według radnego podobnie reagują także inni mieszkańcy Buggenhout, którzy zgłaszają się po wsparcie dopiero w kolejnej fali. Jak podkreśla, jest to naturalne zjawisko, ponieważ u jednych osób szok i emocje pojawiają się od razu, a u innych dopiero później.
Gmina Buggenhout otworzyła również księgę kondolencyjną. Pierwszy tom zapełnił się niemal natychmiast. Boeykens informuje, że mieszkańcy nadal mogą dzwonić do gminnego punktu obsługi, skąd są kierowani dalej. Przy stanowisku dostępne są także ulotki oraz broszura informacyjna.
W najbliższych tygodniach gmina będzie nadal obserwować, jak duże jest zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną. Radny zapowiada, że odbyły się już dwie sesje grupowe. Jeśli okaże się, że mieszkańcy wciąż ich potrzebują, takie spotkania będą organizowane nadal.
Wstrząs, który przeszedł przez Buggenhout
Boeykens podkreśla, że gmina chce szczególnie zadbać o wsparcie po tragedii. Jak mówi, do urzędu gminy nadal przychodzi wiele osób, u których dopiero teraz pojawiają się nowe pytania i potrzeba rozmowy.
Według radnego przez Buggenhout przeszła wyraźna fala wstrząsu. Na tym przejeździe od co najmniej 20 lat nie doszło do żadnego wypadku. Miejsce to nie było uznawane za niebezpieczne, a mimo to właśnie tam wydarzyła się tragedia.
Boeykens ocenia, że skutki tego wypadku będą długotrwałe, a temat pozostanie obecny w rozmowach za tydzień, za miesiąc i za rok. Jednocześnie podkreśla, że jest dumny z tego, jak gmina poradziła sobie z sytuacją. Jak zaznacza, wszyscy chcieli pomóc i zrobić coś wartościowego, a okazane człowieczeństwo było ogromne.