„Bawił się tą bronią” – brat ofiary zabrał głos w procesie Falzonego
Obaj oskarżeni podjęli swoje decyzje 20 marca 2022 r. – podkreślił we wtorek Grégory D’Andrea, brat zmarłego uczestnika karnawału, występując jako strona cywilna przed sądem apelacyjnym w...
Obaj oskarżeni podjęli swoje decyzje 20 marca 2022 r. – podkreślił we wtorek Grégory D’Andrea, brat zmarłego uczestnika karnawału, występując jako strona cywilna przed sądem apelacyjnym w Mons. Jeden z oskarżonych wybrał jazdę z rażąco niebezpieczną prędkością w poranek karnawału w Strépy-Bracquegnies, drugi zdecydował się pozostać w samochodzie, choć znał sposób prowadzenia pojazdu przez sprawcę wypadku. Paolo Falzone użył swojego BMW „jak broni”, która „zabiła i zniszczyła życie ludzi” – mówił brat ofiary.
„Oni dokonali wyborów, my nie”
Stojąc przed sędziami przysięgłymi, z notatkami w lekko drżącej dłoni, Grégory D’Andrea rozpoczął wystąpienie od zaznaczenia, że nie zamierza wygłaszać mowy obrończej. Chciał, jak powiedział, „pozwolić przemówić swojemu sercu po raz ostatni”, stać się „rzecznikiem tych, którym ciężko na sercu”, a także skonfrontować oskarżonych z „ich kłamstwami”. Zwracając się do nich, oświadczył, że liczył choćby na odrobinę uczciwości, której nigdy z ich strony nie zobaczył. Dodał, że mówi się dziś o zrujnowanym życiu oskarżonych, ale to oni podejmowali decyzje, podczas gdy rodziny ofiar takiego wyboru nie miały.
Grégory D’Andrea wskazał na zachowanie Paola Falzonego, które – jego zdaniem – doprowadziło do tragedii z 20 marca 2022 r. Mówił o nadmiernej prędkości, chęci imponowania obserwującym w mediach społecznościowych poprzez filmowanie prędkościomierza oraz o „prowokacjach”. Według młodszego brata Frédérica oskarżony „bawił się tą bronią” jeszcze przed tragedią, przed „masakrą”. Przerobiony i podrasowany samochód, używany jak broń i nazywany przez właściciela „jego dzieckiem”, zabił oraz zniszczył życie wielu osób.
„Śmie twierdzić, że nic nie widział, nic nie poczuł”
Obok ekranów, na których wyświetlano zdjęcia siedmiu śmiertelnych ofiar, Grégory D’Andrea mówił, że w przypadku jego brata kierowca dopuścił się zabójstwa z premedytacją. Po uderzeniu w pochód uczestnik karnawału pozostał na masce pojazdu, spadł z niej podczas gwałtownego hamowania, a następnie został przejechany. Brat ofiary określił te okoliczności jako jeszcze bardziej niemożliwe do zniesienia. Jak podkreślił, Paolo Falzone nie próbował ominąć ciała jego brata.
Brat ofiary zaznaczył, że oskarżony widział grupę ludzi, a mimo to wjechał w tłum, potrącając i zabijając uczestników pochodu – i mimo tego śmie twierdzić, że niczego nie widział ani nie poczuł. Cisza na sali, już wcześniej bardzo ciężka, stała się jeszcze bardziej przejmująca, gdy pod koniec wystąpienia mężczyzna wyjął dwa małe ciastka z cyframi pięć i jeden. Frédéric D’Andrea skończyłby 51 lat właśnie 2 czerwca. Jak powiedział jego brat, 2 czerwca zawsze miał być w ich rodzinie dniem świętowania – jednak od czterech lat, z winy oskarżonych, nie potrafią już tego robić.