Były minister podważa sens istnienia Federacji Walonia-Bruksela. „To struktura nieefektywna i przestarzała”
Thomas Dermine (PS), były minister federalny, a obecnie burmistrz Charleroi, ponownie wywołał debatę na temat przyszłości belgijskiego systemu instytucjonalnego. Polityk zasugerował, że Fédération...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Thomas Dermine (PS), były minister federalny, a obecnie burmistrz Charleroi, ponownie wywołał debatę na temat przyszłości belgijskiego systemu instytucjonalnego. Polityk zasugerował, że Fédération Wallonie-Bruxelles (FWB – Federacja Walonia-Bruksela), czyli dawna Wspólnota Francuska Belgii, może nie odpowiadać już współczesnym realiom. Krytyczne uwagi padły przy okazji dyskusji o strajkach nauczycieli oraz problemach finansowych dotykających francuskojęzyczną oświatę.
Spis treści
W programie „Matin Première” na antenie RTBF Dermine określił rząd Federacji Walonia-Bruksela jako strukturę „nieefektywną i przestarzałą”.
Nauczyciele rozczarowani reformami
Słowa polityka pojawiły się w czasie, gdy w wielu francuskojęzycznych szkołach nadal trwają protesty przeciwko planowanym reformom i oszczędnościom budżetowym.
Zdaniem Dermine’a nauczyciele mają poczucie, że zostali pozostawieni bez odpowiedniego dialogu i wsparcia. Mówił również o wrażeniu chaosu i improwizacji towarzyszącym zmianom, które mają wejść w życie wraz z początkiem nowego roku szkolnego.
Burmistrz Charleroi wykorzystał jednak tę okazję do szerszej krytyki belgijskich struktur państwowych. Zwrócił uwagę na fakt, że francuskojęzyczna część kraju nadal funkcjonuje w oparciu o dwa rządy i dwa parlamenty. Według niego bliższa współpraca Walonii i Brukseli mogłaby zostać osiągnięta bez konieczności przeprowadzania kolejnej reformy państwa na szczeblu federalnym.
Polityk zarzucił także koalicji MR – Les Engagés, że jej decyzje budżetowe mają charakter ideologiczny. Jako przykład wskazał ograniczanie finansowania darmowych posiłków dla dzieci z mniej zamożnych rodzin przy jednoczesnym utrzymywaniu kosztownych ulg podatkowych, z których korzystają właściciele nieruchomości o wyższych dochodach. Jego zdaniem kwestie budżetowe są nierozerwalnie związane z wyborami politycznymi.
Debata o przyszłości Federacji Walonia-Bruksela regularnie powraca we francuskojęzycznej części kraju, szczególnie w kontekście rosnących problemów finansowych i kolejnych dyskusji dotyczących reformy państwa.
Złożony system instytucjonalny
Caroline Sägesser, specjalistka od belgijskich instytucji z ośrodka badawczego CRISP (Centre de Recherche et d’information socio-politiques), uważa, że wypowiedzi Dermine’a dotykają problemu obecnego w belgijskiej polityce od wielu lat.
W rozmowie z The Brussels Times badaczka podkreśliła, że nakładające się kompetencje regionów i wspólnot sprawiają, iż system jest wyjątkowo skomplikowany i mało przejrzysty dla obywateli. Jak zaznaczyła, podobne rozwiązanie praktycznie nie występuje w innych państwach federalnych, takich jak Niemcy, Kanada, Szwajcaria czy Stany Zjednoczone.
Według Sägesser obecna dyskusja wynika również z problemów finansowych Federacji Walonia-Bruksela. W przeciwieństwie do regionów nie dysponuje ona własnymi instrumentami podatkowymi, przez co jej możliwości zwiększania dochodów są ograniczone. W jej ocenie napięcia wokół finansowania oświaty oraz protesty nauczycieli dodatkowo wzmacniają argumenty zwolenników reform.
Bruksela pozostaje największą przeszkodą
Część ekspertów proponuje zastąpienie obecnego modelu systemem opartym na czterech regionach: Flandrii, Walonii, Brukseli i Wspólnocie Niemieckojęzycznej. Zdaniem Sägesser realizacja takiego rozwiązania byłaby jednak bardzo skomplikowana.
Jak wyjaśnia, oznaczałoby to nie tylko likwidację Federacji Walonia-Bruksela i przekazanie jej kompetencji Walonii oraz Brukseli, ale również podobne zmiany po stronie flamandzkiej.
Największym problemem pozostaje jednak Bruksela. Choć model czterech regionów wydaje się bardziej przejrzysty i logiczny, flamandzkie ugrupowania polityczne nie są zainteresowane rezygnacją z roli Wspólnoty Flamandzkiej w stolicy. Dla Flandrii Bruksela ma szczególne znaczenie polityczne i symboliczne, dlatego – jak zauważa badaczka – stanowisko flamandzkiej strony pozostaje w tej kwestii jednoznaczne.
Sägesser zwraca również uwagę, że niektóre kompetencje trudno byłoby całkowicie przekazać regionom. Dotyczy to zwłaszcza szkolnictwa wyższego i mediów publicznych. Region Stołeczny Brukseli miałby trudności z samodzielnym finansowaniem wszystkich uczelni znajdujących się na jego terenie. Podobne wątpliwości budziłoby tworzenie oddzielnych nadawców publicznych dla Walonii i Brukseli.
Atrakcyjna koncepcja, ale trudna do realizacji
Choć ekspertka dostrzega korzyści płynące z uproszczenia belgijskich instytucji, sceptycznie ocenia szanse powodzenia takiej reformy.
Jej zdaniem model oparty na czterech regionach mógłby funkcjonować sprawnie, gdyby wszystkim regionom przyznano podobne kompetencje, a Brukseli zapewniono stabilne źródła finansowania. W teorii byłoby to rozwiązanie bardziej przejrzyste i logiczne.
W praktyce jednak wymagałoby ono zmian konstytucyjnych oraz osiągnięcia szerokiego porozumienia między partiami francusko- i niderlandzkojęzycznymi. Jak podkreśla Sägesser, właśnie ten polityczny wymiar sprawia, że realizacja takiego projektu wydaje się dziś wyjątkowo mało prawdopodobna.
Zamiast gruntownej przebudowy systemu badaczka wskazuje na możliwość wprowadzenia bardziej ograniczonych zmian. Jednym z rozwiązań mogłoby być przekazanie części kompetencji społecznych poza Federację Walonia-Bruksela, przy zachowaniu jej odpowiedzialności za edukację. Jak zauważa, pozostaje pytanie, czy walka o pełną reformę ustrojową jest rzeczywiście najlepszym sposobem na usprawnienie funkcjonowania państwa.