Drony nad Belgią i zakupy za 50 milionów euro – minister Francken pod ostrzałem krytyki
Belgijski minister obrony Theo Francken (N-VA) w czwartek tłumaczył się przed Izbą Reprezentantów z kontrowersyjnych zakupów systemów antydronowych o wartości 50 milionów euro. Jak ujawnił dzień...
Belgijski minister obrony Theo Francken (N-VA) w czwartek tłumaczył się przed Izbą Reprezentantów z kontrowersyjnych zakupów systemów antydronowych o wartości 50 milionów euro. Jak ujawnił dzień wcześniej publiczny nadawca VRT, resort obrony zdecydował się na ten wydatek w trybie pilnym, bez przeprowadzenia przetargu i mimo negatywnej opinii Inspekcji Finansów. Reportaż podaje również w wątpliwość skalę zagrożenia ze strony wrogich dronów nad Belgią. Krytyka pojawiła się zarówno po stronie opozycji, jak i wśród partii rządzących.
Spis treści
Ostrzeżenia ministra i decyzja o zakupach
W listopadzie ubiegłego roku Theo Francken ostrzegał na antenie radia La Première, że Belgia nie jest przygotowana na zagrożenia związane z użyciem dronów. Kilka tygodni wcześniej pojawiły się doniesienia o przelotach bezzałogowych statków powietrznych nad bazami wojskowymi oraz nad lotniskiem w Zaventem. Minister określił sytuację jako próbę wywołania paniki i porównał ją do działań o charakterze szpiegowskim. W związku z tym zaapelował o szybkie uruchomienie środków na przeciwdziałanie zagrożeniu.
Wyemitowany w środę reportaż VRT postawił jednak pytanie, czy zagrożenie zostało formalnie potwierdzone oraz czy pilny charakter decyzji rzeczywiście uzasadniał wydatek sięgający 50 milionów euro.
Wątpliwości wokół procedury i dowodów
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że mimo negatywnej opinii Inspekcji Finansów resort obrony zdecydował się na zakup z pominięciem standardowej procedury przetargowej. Rodzi to obawy dotyczące zgodności działań z przepisami oraz ewentualnego zawyżenia ceny sprzętu. Pod znakiem zapytania stawiana jest także sama skala zagrożenia, ponieważ obecność wrogich dronów nad terytorium Belgii nie została jednoznacznie udokumentowana.
Kontrowersje wywołała również komunikacja ministra wokół tej sprawy. Udostępniane przez niego zdjęcia dronów, przedstawiane jako dowody, są obecnie podważane pod względem wiarygodności.
Ostra krytyka w Izbie Reprezentantów
W trakcie czwartkowej debaty w Izbie Reprezentantów Theo Francken mierzył się z ostrą krytyką ze strony opozycji. Staf Aerts (Groen-Ecolo) zarzucił mu, że traktuje resort obrony jak własny „plac zabaw”. Przedstawiciele PTB oskarżyli ministra o tworzenie atmosfery paniki w celu przeforsowania swoich decyzji. Peter Mertens (PTB) zauważył, że inni ministrowie tracili stanowiska z mniej poważnych powodów. Z kolei Kjell Vander Elst (Anders) podkreślił, że kraj potrzebuje wiarygodności, a nie wizerunku „Rambo 2.0”.
Krytyczne głosy pojawiły się również wśród partii koalicyjnych. Koen Van den Heuvel (CD&V) zaznaczył, że w okresach napięć minister obrony powinien działać uspokajająco, a nie potęgować niepewność. Axel Weydts (Vooruit) wskazał natomiast na konieczność zapewnienia większej przejrzystości i jakości kontroli w procesie zakupów wojskowych.
Linia obrony ministra
Theo Francken odrzuca stawiane mu zarzuty i w serwisie X przedstawił swoje stanowisko w formie odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania. Podkreślił, że nieautoryzowane drony rzeczywiście pojawiały się nad obiektami wojskowymi, a resort potrzebował odpowiednich systemów do ich wykrywania i neutralizacji. Według ministra zamówienie nie mogło czekać na standardową procedurę przetargową.
Jak zapewnił, cały proces odbył się zgodnie z prawem, sztab generalny wybrał najlepsze dostępne rozwiązania, a zapłacona kwota odpowiada warunkom rynkowym. Dodał także, że decyzja o przyspieszonym zakupie została zatwierdzona zarówno przez rząd, jak i parlamentarną komisję ds. zakupów wojskowych.
Opozycja nie uznała jednak tych wyjaśnień za wystarczające i zapowiada dalsze działania w tej sprawie.