Narkoterroryzm za kratkami – jak daleko może sięgać izolacja bossów przestępczości w belgijskich więzieniach?
W belgijskich więzieniach przebywa coraz więcej osób powiązanych z handlem narkotykami i zorganizowaną przestępczością, w tym liderów międzynarodowych siatek. Władze penitencjarne mierzą się z...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W belgijskich więzieniach przebywa coraz więcej osób powiązanych z handlem narkotykami i zorganizowaną przestępczością, w tym liderów międzynarodowych siatek. Władze penitencjarne mierzą się z rosnącym ryzykiem, że tego typu osadzeni będą kontynuować swoją działalność zza krat. Pojawia się więc kluczowe pytanie: jak skutecznie ich izolować, nie naruszając przy tym podstawowych praw człowieka? Sprawa Flora Bressersa, uznawanego za jednego z czołowych bossów narkotykowych, dobrze pokazuje skalę tego problemu.
Spis treści
- Flor Bressers – boss narkotykowy pod ścisłym nadzorem
- Cela bezpieczeństwa i stały nadzór
- Cztery lata później – złagodzenie, ale nie koniec izolacji
- Niewielka grupa, duże wyzwanie
- Definansowanie zamiast deradykalizacji
- Belgia rezygnuje z więzień mafijnych
- Kolejne przypadki i kontrowersje
- Izolacja czy ukryta kara?
- Trudna równowaga między bezpieczeństwem a prawami człowieka
Flor Bressers – boss narkotykowy pod ścisłym nadzorem
Flor Bressers został osadzony w Belgii po ekstradycji ze Szwajcarii. Według ustaleń policji miał kierować międzynarodową organizacją przestępczą zajmującą się transportem narkotyków. Struktura ta miała posługiwać się brutalnymi metodami, takimi jak porwania, przetrzymywanie zakładników, zastraszanie czy wymuszenia, a jej wpływy sięgały różnych środowisk społecznych. Służby brały pod uwagę możliwość prób uwolnienia go zarówno od wewnątrz, jak i z zewnątrz zakładu karnego.
Bressers nie jest odosobnionym przypadkiem. Po rozbiciu szyfrowanej sieci komunikacyjnej Sky ECC zatrzymano setki osób, w tym wielu kluczowych graczy świata przestępczego. Belgijski system penitencjarny, który wcześniej musiał radzić sobie z problemem radykalizacji islamskiej, stanął przed nowym wyzwaniem – osadzonymi wymagającymi szczególnych środków bezpieczeństwa.
Cela bezpieczeństwa i stały nadzór
Po przybyciu do więzienia w Beveren wobec Bressersa zastosowano szczególny środek bezpieczeństwa, tzw. BVM. Środek ten może obowiązywać maksymalnie tydzień i być przedłużany do trzech razy. W praktyce oznaczał on umieszczenie w niemal pustej celi bezpieczeństwa, wyposażonej jedynie w materac na betonowym podwyższeniu. Osadzony był monitorowany przez całą dobę, a strażnicy kontrolowali go co 30 minut.
Obrońcy Bressersa zaskarżyli te warunki do Centralnej Rady Nadzorczej ds. Więziennictwa (CTRG), wskazując na poważne ograniczenia: brak dostępu do światła dziennego, trudności w utrzymaniu higieny, ograniczony kontakt z adwokatami oraz brak aktywności fizycznej. Według nich takie warunki prowadziły do izolacji i wyczerpania psychicznego, co mogło stanowić nieludzkie traktowanie.
Cztery lata później – złagodzenie, ale nie koniec izolacji
Po niemal czterech latach Bressers nadal przebywa w areszcie tymczasowym i oczekuje na proces. Obecnie nie jest już umieszczony w celi izolacyjnej, lecz w standardowej celi o powierzchni około 10 m², objętej stałym monitoringiem. Kontrole odbywają się co dwie godziny, a w nocy – między 21:00 a 6:00 – zostały ograniczone, aby nie zakłócać snu. Zmiany te są efektem licznych postępowań prowadzonych przez jego obrońców przed CTRG.
Mimo złagodzenia warunków Bressers pozostaje odizolowany od innych więźniów i wyłączony ze wspólnych aktywności. Widzenia z bliskimi odbywają się pod ścisłym nadzorem, bez możliwości przekazywania przedmiotów, a kontakt fizyczny jest ograniczony. Każdego dnia może spędzić godzinę na spacerze w zamkniętym, odgrodzonym terenie, a kilka razy w tygodniu korzysta indywidualnie z siłowni.
Niewielka grupa, duże wyzwanie
Podobne środki stosowane są wobec niewielkiej grupy osadzonych uznawanych za szczególnie niebezpiecznych. Choć ich liczba nie przekracza kilkunastu osób, stanowią oni poważne wyzwanie dla systemu penitencjarnego. Zarządzanie ryzykiem związanym z ich działalnością wymaga stałej współpracy z prokuraturą federalną, policją oraz służbami wywiadowczymi.
Obrońcy tych osób krytykują stosowane środki, twierdząc, że decyzje są oparte na ogólnikowych uzasadnieniach i powtarzanych formułach. Podnoszą również, że nie mają dostępu do materiałów niejawnych, na których opierają się decyzje administracyjne. Służba więzienna odpiera te zarzuty, podkreślając, że każda sprawa analizowana jest indywidualnie, a ograniczenia wynikają z konieczności ochrony źródeł informacji.
Definansowanie zamiast deradykalizacji
W przypadku tego typu osadzonych kluczowe znaczenie ma odcięcie ich od źródeł finansowania i wpływów – tzw. definancing. W przeciwieństwie do działań wobec osób zradykalizowanych, tutaj nie chodzi o zmianę postaw, lecz o uniemożliwienie dalszego zarządzania działalnością przestępczą. Ogromne środki finansowe generowane przez handel narkotykami pozwalają bowiem na obchodzenie ograniczeń i wywieranie wpływu nawet zza murów więzienia.
Belgia rezygnuje z więzień mafijnych
Po spektakularnej ucieczce Mohameda Amry we Francji zdecydowano się na tworzenie wyspecjalizowanych zakładów dla przestępców zorganizowanych. Belgia rozważała podobne rozwiązanie, analizując m.in. włoski model więzień mafijnych. Ostatecznie jednak z niego zrezygnowano.
Zamiast tego w maju 2024 r. zmieniono przepisy, umożliwiając stosowanie indywidualnych, zaostrzonych reżimów bezpieczeństwa wobec konkretnych osób. Rozwiązanie to pozwala dostosować środki do poziomu zagrożenia, przy zachowaniu podstawowej zasady izolacji od innych osadzonych.
Kolejne przypadki i kontrowersje
Nie tylko Bressers budzi kontrowersje. De Carvalho, inny podejrzany w sprawach narkotykowych, wielokrotnie podlegał podobnym środkom. Według jego obrońców od czerwca 2023 r. był objęty specjalnym reżimem kilkanaście razy, co oznacza ponad dwa lata niemal nieprzerwanej izolacji.
Zdarza się jednak, że mimo surowych warunków niektórzy osadzeni próbują utrzymywać wpływy. W połowie 2025 r. wobec Bressersa wydano kolejny nakaz aresztowania w związku z podejrzeniem udziału w organizowaniu aktów przemocy, w tym zagrożeń wobec pracownika więzienia w Beveren.
Istnieje również ryzyko oddziaływania na innych osadzonych, szczególnie młodszych, którzy mogą próbować zdobyć uznanie w strukturach przestępczych. To jeden z powodów utrzymywania ścisłej izolacji.
Izolacja czy ukryta kara?
Adwokaci Bressersa twierdzą, że stosowane środki wykraczają poza działania prewencyjne i w praktyce stanowią dodatkową karę. Wskazują na pogarszający się stan psychiczny i fizyczny swojego klienta, wynikający z długotrwałej izolacji, ograniczonych kontaktów społecznych i braku aktywności.
Administracja więzienna odrzuca te zarzuty, podkreślając, że izolacja nie ma charakteru absolutnego, a każdy przypadek podlega regularnej ocenie, w tym badaniom psychiatrycznym przed przedłużeniem środków.
Niektórzy osadzeni, jak Nordin El Hajjioui, znany jako Dikke Nordin, podważają wiarygodność całego systemu, twierdząc, że opiera się on na niejawnych i niezweryfikowanych informacjach. Z kolei obrońcy De Carvalho określają stosowane środki jako ukryte formy nieludzkiego traktowania.
Trudna równowaga między bezpieczeństwem a prawami człowieka
W decyzjach CTRG widoczna jest próba znalezienia równowagi między koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa a obowiązkiem poszanowania godności osadzonych. Z jednej strony chodzi o uniemożliwienie dalszej działalności przestępczej, z drugiej – o utrzymanie minimalnych standardów życia.
Sytuację komplikuje fakt, że wielu liderów przestępczych działa w sposób subtelny i wyrachowany, unikając otwartych naruszeń, a jednocześnie wykorzystując słabe punkty systemu. Dodatkowo zbyt surowe środki mogą zwiększać napięcia i zagrożenie dla personelu więziennego.
Administracja penitencjarna deklaruje gotowość do modyfikowania decyzji w zależności od nowych informacji. Niektórzy osadzeni uzyskali już częściowe złagodzenie warunków, np. możliwość mniej restrykcyjnych widzeń. Jednak podstawowa zasada – izolacja od innych więźniów – pozostaje niezmienna.
Centralna Rada Nadzorcza w większości przypadków podziela to podejście. Choć zdarzają się korekty poszczególnych decyzji, sam fundament systemu nie jest kwestionowany. Otwartym pozostaje pytanie, jak długo taki model może być utrzymywany i jakie będą jego długofalowe konsekwencje – zarówno dla osadzonych, jak i dla całego systemu penitencjarnego.