Belgia chce wydłużyć termin wysyłania mandatów za prędkość – policja zyska więcej czasu
Ministrowie sprawiedliwości Annelies Verlinden (CD&V) oraz mobilności Jean-Luc Crucke (MR) przedstawili projekt ustawy, który zakłada wydłużenie terminu wysyłania protokołów wykroczeń drogowych z...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Ministrowie sprawiedliwości Annelies Verlinden (CD&V) oraz mobilności Jean-Luc Crucke (MR) przedstawili projekt ustawy, który zakłada wydłużenie terminu wysyłania protokołów wykroczeń drogowych z 14 do 30 dni. Zmiana ma ograniczyć liczbę spraw kończących się uniewinnieniem wyłącznie z powodu przekroczenia dotychczasowego terminu przez policję. Obecnie, przy rosnącej liczbie wykroczeń rejestrowanych przez automatyczne systemy kontroli, służby nie nadążają z ich administracyjną obsługą. Krytycy projektu podnoszą jednak, że nowe przepisy mogą naruszać zasadę domniemania niewinności.
Spis treści
Lawinowy wzrost wykroczeń drogowych
Autorzy projektu uzasadniają propozycję gwałtownym wzrostem liczby spraw do rozpatrzenia. W procesie obsługi wykroczeń uczestniczy coraz więcej instytucji, a liczba naruszeń kodeksu drogowego wzrosła z 4,6 miliona do 8,4 miliona w 2023 r. Zdecydowana większość dotyczy przekroczeń prędkości wykrywanych przez fotoradary i inne urządzenia automatyczne. Wraz z dalszą cyfryzacją oraz rozbudową infrastruktury kontrolnej można się spodziewać dalszego wzrostu tych danych.
Verlinden i Crucke przyznali, że obecny czternastodniowy termin, którego policja często nie jest w stanie dotrzymać, prowadzi do sytuacji, w których kierowcy unikają odpowiedzialności. Zdaniem ministrów ma to bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo na drogach. Nie podano jednak konkretnych danych dotyczących liczby uniewinnień ani umorzonych spraw wynikających z przekroczenia terminu.
Mechanizm prowadzący do uniewinnień
Zgodnie z obowiązującymi przepisami protokół wykroczenia drogowego musi zostać wysłany w ciągu 14 dni od zdarzenia. Po upływie tego czasu dokument traci swoją wartość dowodową – ustalenia policji stają się jedynie informacją, której sąd nie musi uznawać za wiarygodną.
Ma to szczególne znaczenie w przypadkach wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary, gdy kierowca nie został zatrzymany na miejscu. W takich sytuacjach przepisy pozwalają domniemywać, że sprawcą jest właściciel pojazdu przypisanego do danej tablicy rejestracyjnej, ale tylko wtedy, gdy protokół zostanie wysłany w terminie. Mecenas Bruno Gysels, specjalizujący się w prawie drogowym, wyjaśnia, że chodzi o tzw. termin pamięciowy. Przyjmuje się bowiem, że po dwóch tygodniach właściciel pojazdu może już nie być w stanie odtworzyć, kto faktycznie prowadził samochód w danym momencie. Po przekroczeniu tego terminu nie można już opierać się na domniemaniu winy.
Prawnik przyznaje, że dzięki wykorzystaniu tej zasady w ciągu ostatnich pięciu lat uzyskał dla swoich klientów setki uniewinnień lub umorzeń postępowań.
Rząd odpowiada: technologia zmienia rzeczywistość
Autorzy projektu odnoszą się również do argumentu dotyczącego pamięci. Ich zdaniem wydłużenie terminu do 30 dni jest uzasadnione, ponieważ współczesne technologie znacząco ułatwiają odtworzenie przebiegu dnia. Smartfony, kalendarze elektroniczne, media społecznościowe czy systemy pokładowe pojazdów – takie jak GPS lub kamery – pozwalają ustalić, gdzie dana osoba przebywała w określonym czasie.
Mecenas Gysels nie zgadza się z taką argumentacją. Podkreśla, że nawet dostęp do danych cyfrowych nie pozwala jednoznacznie ustalić, kto siedział za kierownicą – czy był to właściciel pojazdu, członek rodziny czy inna osoba. Zapowiada również, że będzie kwestionował nowe przepisy, wskazując na ich potencjalną niezgodność z zasadą domniemania niewinności obowiązującą w prawie europejskim. Odwołuje się przy tym do orzecznictwa izby karnej francuskiego Sądu Kasacyjnego, które jego zdaniem potwierdza taką interpretację.
Projekt ustawy trafi pod głosowanie
Projekt ustawy nie został jeszcze ostatecznie przyjęty i może ulec zmianom w toku dalszych prac legislacyjnych. O jego losie zdecyduje głosowanie na posiedzeniu plenarnym parlamentu.