Holandia: tabletki aborcyjne znów dostępne online – inicjatywa budzi kontrowersje także w Belgii
W Holandii ponownie uruchomiono możliwość zamawiania tabletek aborcyjnych przez internet za pośrednictwem serwisu Thuisabortus.nl. Platforma, która ruszyła 23 marca 2026 r., pozwala na przerwanie...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W Holandii ponownie uruchomiono możliwość zamawiania tabletek aborcyjnych przez internet za pośrednictwem serwisu Thuisabortus.nl. Platforma, która ruszyła 23 marca 2026 r., pozwala na przerwanie ciąży do 9. tygodnia bez konieczności wizyty u lekarza rodzinnego czy w specjalistycznej placówce. Już po tygodniu działalności twórcy musieli jednak wstrzymać przyjmowanie nowych zgłoszeń z powodu znacznie większego zainteresowania, niż zakładano. Po reorganizacji pracy serwis wznowił działanie. Inicjatywa wywołuje szeroką debatę w Holandii, a jej echa docierają również do Belgii. Zdaniem Carine Vrancken z belgijskiego stowarzyszenia centrów aborcyjnych Luna vzw projekt wskazuje na realne potrzeby społeczne i pokazuje, jak silne tabu nadal towarzyszy temu tematowi.
Spis treści
Jak działa platforma
Procedura korzystania z platformy jest stosunkowo prosta. Osoba w ciąży wypełnia formularz online, podając informacje dotyczące stanu zdrowia oraz przebiegu ciąży. Następnie lekarz analizuje zgłoszenie i – jeśli nie wykryje przeciwwskazań – wystawia receptę na lek. Tabletkę można następnie odebrać w aptece i przyjąć w warunkach domowych.
Pomysłodawca projektu, lekarz rodzinny i seksuolog Peter Leusink, powołuje się na zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Według tych wytycznych aborcja farmakologiczna do 12. tygodnia ciąży może być przeprowadzona częściowo lub całkowicie samodzielnie, także poza placówką medyczną, pod warunkiem zapewnienia dostępu do wiarygodnych informacji, odpowiednich leków oraz możliwości uzyskania wsparcia medycznego w razie potrzeby.
Trzydzieści zgłoszeń dziennie zamiast pięciu
Zainteresowanie platformą znacząco przekroczyło oczekiwania twórców. Zamiast przewidywanych 5-7 zgłoszeń dziennie, liczba ta sięgnęła około 30. Jak przyznał Leusink w rozmowie z portalem nu.nl, początkowo planowano poświęcać obsłudze platformy jedynie kilka godzin dziennie. W praktyce okazało się to niewystarczające.
Po tygodniowej przerwie zespół został wzmocniony, przeszkolono dodatkowych lekarzy, a organizację pracy zmieniono tak, aby jeden lekarz zajmował się zgłoszeniami przez cały dzień roboczy. Pozwoliło to wznowić działalność serwisu i lepiej odpowiadać na zapotrzebowanie.
Fala krytyki ze strony środowiska medycznego
Projekt spotkał się z ostrą reakcją części środowiska lekarskiego w Holandii. Krajowe Stowarzyszenie Lekarzy Rodzinnych (LHV), federacje medyczne oraz organizacje lekarzy zajmujących się aborcją sprzeciwiają się takiej formie świadczenia usług. Podkreślają, że bezpośrednia rozmowa lekarza z pacjentką jest kluczowym elementem opieki zdrowotnej, a w przypadku tej platformy nie jest ona przewidziana.
Peter Leusink uznaje te zarzuty za przesadzone, jednak jego krytycy wskazują, że relacja lekarz-pacjent powinna opierać się na osobistym kontakcie. Bernard Leenstra, lekarz rodzinny, napisał na łamach dziennika NRC, że inicjatywa posuwa się zbyt daleko, porównując zamawianie tabletek aborcyjnych do zakupu produktu przy kasie w supermarkecie.
Pojawiają się również pytania dotyczące zgodności platformy z obowiązującym prawem. Holenderskie przepisy wymagają, aby przed przerwaniem ciąży odbyła się rozmowa z lekarzem, co budzi wątpliwości w kontekście funkcjonowania serwisu.
Belgijska perspektywa
Carine Vrancken, dyrektorka belgijskiego stowarzyszenia Luna vzw, podchodzi do projektu z dużą ostrożnością. Zwraca uwagę, że użytkowniczki platformy same oceniają zaawansowanie ciąży, co może prowadzić do błędów. W praktyce wiele kobiet myli się co do etapu ciąży, co może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa procedury.
Brak bezpośredniej rozmowy z pacjentką również budzi jej zastrzeżenia. Jak podkreśla Vrancken, właściwa opieka medyczna wymaga indywidualnego podejścia, niezależnie od rodzaju zabiegu.
Według niej taki model nie mógłby funkcjonować w Belgii. Obowiązujące przepisy wymagają, aby przerwanie ciąży odbywało się w uznanej placówce lub szpitalu, a pacjentka musi stawić się osobiście. Dodatkowo przewidziany jest sześciodniowy okres oczekiwania między pierwszą konsultacją a zabiegiem.
Sygnał społeczny mimo zastrzeżeń
Mimo licznych wątpliwości Vrancken uważa, że inicjatywa niesie ważny sygnał społeczny. Duże zainteresowanie platformą wskazuje na realne potrzeby, które nie zawsze znajdują odzwierciedlenie w obecnych rozwiązaniach systemowych.
Podkreśla również, że za projektem stoją lekarze, a nie podmioty kierujące się wyłącznie zyskiem. Ich celem jest odpowiedź na bariery, które dostrzegają w dostępie do usług medycznych.
W szerszym ujęciu, jak zaznacza Vrancken, w Belgii znaczna część kobiet w ciągu życia reprodukcyjnego staje przed decyzją o przerwaniu ciąży. Debata tocząca się w Holandii pokazuje, że temat ten nadal pozostaje wrażliwy społecznie. Wskazuje przy tym na kontrast – leki na zaburzenia erekcji są powszechnie dostępne online, natomiast kwestie związane z niechcianą ciążą wciąż wywołują silne emocje.
Zdaniem dyrektorki Luna vzw zamiast koncentrować się na wprowadzaniu kolejnych ograniczeń, warto zastanowić się nad tym, jak poprawić dostęp do informacji i opieki, aby umożliwić podejmowanie świadomych decyzji. To właśnie, według niej, próbują osiągnąć lekarze zaangażowani w projekt Thuisabortus.nl.