Obiecane 1 000 euro rocznie dla pracujących – czy rząd dotrzyma tej obietnicy?
Reforma podatkowa to jeden z kluczowych punktów programu rządu Barta De Wevera. Zakłada ona, że każdy pracujący mieszkaniec Belgii zyska średnio około 1 000 euro rocznie dzięki podniesieniu kwoty...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Reforma podatkowa to jeden z kluczowych punktów programu rządu Barta De Wevera. Zakłada ona, że każdy pracujący mieszkaniec Belgii zyska średnio około 1 000 euro rocznie dzięki podniesieniu kwoty wolnej od podatku. Jednak rosnące potrzeby budżetowe sprawiają, że realizacja tej obietnicy stoi dziś pod znakiem zapytania. Komitet Monitorujący oszacował, że do 2029 r. rząd będzie musiał znaleźć co najmniej 5 miliardów euro oszczędności – więcej niż wcześniej zakładane przez premiera 3-4 miliardy. Redakcja Sudinfo zapytała wicepremierów koalicji Arizona o przyszłość reformy. Ich odpowiedzi okazały się niejednoznaczne i momentami ostrożne.
Spis treści
Obietnica 1 000 euro rocznie
Reforma przewiduje stopniowe podniesienie kwoty wolnej od podatku o blisko 5 000 euro do 2030 r. – z obecnych 10 570 euro do poziomu 15 600 euro. W praktyce oznaczałoby to dla przeciętnego podatnika około 90 euro więcej miesięcznie, czyli blisko 1 000 euro rocznie. Pierwszy krok został już wykonany w 2026 r., gdy kwota wolna wzrosła do 10 910 euro. Największe zmiany mają jednak nastąpić pod koniec kadencji, w latach 2029-2030. Całkowity koszt reformy dla budżetu państwa szacowany jest na około 4 miliardy euro.
Różne sygnały z rządu
Stanowiska partii tworzących koalicję różnią się tonem, choć oficjalnie wszystkie deklarują poparcie dla reformy. Gabinet wicepremiera Maxime’a Prévota (Les Engagés) odpowiedział na pytania o ewentualne opóźnienie lub ograniczenie reformy krótkim “nie”. Ruch Reformatorski (MR) również zapewnia, że dopilnuje, aby zmiany weszły w życie zgodnie z planem, traktując je jako formę wynagrodzenia dla osób pracujących.
Bardziej zachowawcze stanowisko prezentuje strona flamandzka. Gabinet ministra finansów Jana Jambona (N-VA) podkreślił, że na obecnym etapie nie planuje się żadnych zmian, ale jednocześnie zaznaczył, że w kontekście geopolitycznym nie można niczego wykluczyć. Reforma pozostaje priorytetem, jednak rząd chce zachować elastyczność.
Jeszcze większą powściągliwość widać w odpowiedzi gabinetu wicepremiera Franka Vandenbroucke’a (Vooruit), który wskazał, że prace budżetowe są dopiero na wczesnym etapie i jest za wcześnie na konkretne wnioski. Minister budżetu Vincent Van Peteghem (CD&V) nie udzielił odpowiedzi na pytania redakcji.
Skąd wziąć brakujące miliardy
Znalezienie dodatkowych 5 miliardów euro stanowi poważne wyzwanie. Teoretycznie rezygnacja z reformy podatkowej pozwoliłaby zaoszczędzić ponad 4 miliardy euro, jednak żadna z partii nie proponuje takiego rozwiązania. MR zdecydowanie sprzeciwia się podwyżkom podatków, a ewentualne cięcia wydatków – na przykład w systemie opieki zdrowotnej – nie mają jednomyślnego poparcia w koalicji. Biuro Planowania określiło reformę jako “niefinansowalną”.
Ekonomista Jean Hindriks z UCLouvain zwraca uwagę, że wycofanie się z reformy byłoby politycznie bardzo trudne. Wskazuje jednak na problem częściowego zawieszenia indeksacji płac, które ogranicza wpływy podatkowe. Jego zdaniem, jeśli rząd będzie szukał dużych środków, najbardziej efektycznym rozwiązaniem może być podwyżka podatku VAT. To kontrowersyjna opcja, ale – jak zauważa – może okazać się nieunikniona, jeśli rząd chce jednocześnie utrzymać reformę.
Z kolei Etienne de Callataÿ, główny ekonomista firmy Orcadia, uważa, że reforma może mieć sens, o ile nie doprowadzi do spadku łącznych dochodów państwa. Proponuje przesunięcie obciążeń podatkowych w kierunku działań szkodliwych dla środowiska oraz wybranych form konsumpcji. Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem niż rozszerzanie systemu flexi-jobs byłoby obniżenie składek na ubezpieczenia społeczne.
Reforma już częściowo przesunięta
Rząd ma już doświadczenie w przesuwaniu elementów reformy. Początkowo pełne podniesienie kwoty wolnej miało nastąpić w 2029 r., jednak ostatecznie rozłożono je na dwa etapy – 2029 i 2030 r. – co pozwoliło ograniczyć wydatki o około 1 miliard euro. Według wyliczeń dziennika L’Écho w 2029 r. średni miesięczny zysk podatnika wyniesie 65,20 euro zamiast pierwotnie planowanych 91,46 euro. Na pozostałe około 26 euro miesięcznie trzeba będzie poczekać kolejny rok.
Drugi etap reformy przypadnie już na początek kolejnej kadencji, choć obecny rząd zamierza zatwierdzić całość zmian. Nie jest jednak pewne, czy w przypadku dalszych problemów budżetowych nie dojdzie do kolejnych przesunięć.