Strajk De Lijn we Flandrii Wschodniej – 3 na 10 autobusów i tramwajów nie wyjedzie na trasy
W piątek 20 marca 2026 r. pracownicy flamandzkiego przewoźnika publicznego De Lijn we Flandrii Wschodniej rozpoczęli strajk prowincjonalny, który doprowadził do odwołania części kursów autobusowych i...
"DE LIJN 5986-5" by Public Transport is licensed under CC BY-NC-ND 2.0 W piątek 20 marca 2026 r. pracownicy flamandzkiego przewoźnika publicznego De Lijn we Flandrii Wschodniej rozpoczęli strajk prowincjonalny, który doprowadził do odwołania części kursów autobusowych i tramwajowych. Jest to ostatnia prowincja objęta protestami – wcześniej w tym tygodniu podobne akcje odbyły się we Flandrii Zachodniej, Antwerpii, Brabancji Flamandzkiej i Limburgii. Wszystkie protesty są reakcją na planowane przez rząd flamandzki dodatkowe oszczędności w wysokości 35,5 mln euro w sektorze transportu publicznego.
Spis treści
Skala zakłóceń różni się w zależności od regionu
Jak poinformował rzecznik De Lijn Frederik Wittock, we Flandrii Wschodniej zrealizowanych zostanie około 70 procent kursów. Oznacza to, że mniej więcej 3 na 10 autobusów i tramwajów nie wyjedzie na trasy. Skala zakłóceń różni się jednak w zależności od regionu. W Gandawie i okolicach obsłużonych zostanie około 65 procent połączeń, natomiast w regionie Denderstreek – 77 procent.
Największe utrudnienia występują w regionie Waasland, gdzie kursuje jedynie 57 procent pojazdów. Z kolei najmniej dotknięte strajkiem są Ardeny Flamandzkie (Vlaamse Ardennen), gdzie realizowanych jest około 88 procent zaplanowanych kursów.
Ardeny Flamandzkie najmocniej dotknięte cięciami budżetowymi
Choć bieżące zakłócenia najbardziej odczuwalne są w Waasland, to właśnie Ardeny Flamandzkie najbardziej ucierpią w wyniku planowanych cięć. Budżet na obsługę autobusową w tym regionie ma zostać zmniejszony o 3 mln euro, co przełoży się na redukcję oferty przewozowej o około 15 procent. Jest to największa skala ograniczeń w całej Flandrii.
Bart Reyns z chrześcijańskiego związku zawodowego ACV, obecny w dniu strajku na placu Tacambaro w Oudenaarde, wskazał konkretne konsekwencje tych decyzji dla mieszkańców. Zlikwidowane mają zostać przede wszystkim kursy weekendowe, w tym niedzielne połączenia łączące miejscowości w Ardenach Flamandzkich. Ponadto część linii zostanie ograniczona wyłącznie do przewozów szkolnych, co oznacza kursy jedynie rano i wieczorem, bez połączeń w ciągu dnia.
Flexbusy nie stanowią rozwiązania
Władze flamandzkie promują tzw. flexbusy – elastyczne połączenia realizowane na żądanie – jako alternatywę dla tradycyjnych linii autobusowych na terenach wiejskich. Zdaniem związkowców rozwiązanie to nie spełnia swojej roli. Reyns zwrócił uwagę, że takie pojazdy często kursują niemal puste, przewożąc niekiedy tylko jednego pasażera.
Na pytanie, czy niskie wykorzystanie flexbusów nie oznacza, że także regularne linie nie miałyby pasażerów, przedstawiciel ACV odpowiedział przecząco. Jego zdaniem jest to raczej efekt stopniowego osłabiania transportu publicznego. Pasażerowie przestali na nim polegać, ponieważ rozkłady jazdy ulegają ciągłym zmianom, a linie są likwidowane bez zapowiedzi. Jak przypomniał, jeszcze niedawno mieszkańcy wsi dokładnie wiedzieli, kiedy przyjedzie autobus – i wówczas korzystanie z komunikacji zbiorowej było znacznie powszechniejsze.
“Transport publiczny to usługa, nie model biznesowy”
Związkowiec skrytykował podejście rządu flamandzkiego, który – jego zdaniem – uzasadnia likwidację słabiej uczęszczanych linii brakiem pasażerów, pomijając fakt, że to wieloletnie ograniczenia doprowadziły do spadku zainteresowania transportem publicznym. W ocenie Reynsa jest to odwrócenie podstawowej logiki funkcjonowania komunikacji zbiorowej.
„Transport publiczny to podstawowa usługa publiczna, a nie działalność nastawiona na zysk” – podkreślił przedstawiciel ACV, przywołując dawną kampanię promującą transport zbiorowy we Flandrii pod hasłem „Je in groep verplaatsen, heeft zo zijn voordelen” (Podróżowanie w grupie ma swoje zalety). Jego zdaniem ta zasada pozostaje aktualna także dziś.