Wilczyca Noëlla zginęła na drodze N76 w Oudsbergen – kolejne tragiczne potrącenie w Limburgii
Na drodze regionalnej N76, łączącej Genk z Meeuwen w prowincji Limburgia, doszło w czwartek rano do kolejnego śmiertelnego potrącenia wilka. Według badaczy z Instytutu Badań Przyrody i Lasów (INBO)...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Na drodze regionalnej N76, łączącej Genk z Meeuwen w prowincji Limburgia, doszło w czwartek rano do kolejnego śmiertelnego potrącenia wilka. Według badaczy z Instytutu Badań Przyrody i Lasów (INBO) ofiarą zdarzenia była niemal na pewno Noëlla – wilczyca stojąca na czele limburskiej watahy. Do zdarzenia doszło na specjalnym przejściu dla dzikich zwierząt, wyposażonym w kamery oraz tablice ostrzegawcze, które powinny informować kierowców o obecności zwierząt. Kierowca twierdzi jednak, że system ostrzegawczy nie był aktywny w momencie zdarzenia. Co więcej, zaledwie sześć tygodni wcześniej w tym samym miejscu zginął inny wilk.
Spis treści
System ostrzegawczy zareagował z opóźnieniem
Do potrącenia doszło około godziny 6:45. Przejście dla zwierząt na N76 wyposażone jest w system kamer umieszczonych w lesie, które po wykryciu ruchu powinny automatycznie uruchamiać sygnały ostrzegawcze dla kierowców. Jak przekazał Yentl Nijs z Centrum Pomocy Przyrodzie (Natuurhulpcentrum), kierowca utrzymywał, że nie widział żadnych aktywnych sygnałów w chwili zdarzenia.
Jedna z pracownic centrum znajdowała się w pobliżu i niemal była świadkiem sytuacji. Z jej relacji wynika, że tablice ostrzegawcze włączyły się dopiero po potrąceniu, czyli zbyt późno, by zapobiec tragedii. Wilczyca nie przeżyła zdarzenia.
Sześć tygodni wcześniej w tym samym miejscu zginęła młoda wilczyca. Już wtedy pojawiły się sygnały, że system detekcji może działać niewłaściwie. Flamandzka Agencja Dróg i Ruchu (Agentschap Wegen en Verkeer) prowadzi obecnie analizę zdarzenia. Rzeczniczka agencji Zoë Debbaut poinformowała, że napływają informacje sugerujące poprawne działanie systemu, jednak sprawa zostanie szczegółowo zbadana. Podkreśliła również, że instalacja pomaga chronić także inne gatunki zwierząt, a nie tylko wilki.
INBO: wszystko wskazuje na Noëllę
Eksperci z INBO przeprowadzili wstępną analizę zwierzęcia. Na podstawie zużycia zębów ustalono, że była to starsza wilczyca. Joachim Mergeay, specjalista ds. wilków, wyjaśnił, że charakterystyczny wzór umaszczenia odpowiada zdjęciom Noëlli, którymi dysponują badacze.
Na tej podstawie naukowcy są niemal pewni, że potrącona została właśnie ona – matka i liderka limburskiej watahy. Jej śmierć oznacza utratę kluczowej postaci w strukturze stada, jednak – jak podkreśla Mergeay – nie musi to oznaczać jego rozpadu.
W watasze pozostają młode osobniki, będące potomkami Noëlli i jej partnera Maurice’a. W takich sytuacjach często jedno z młodych przejmuje rolę dominującą i kontrolę nad terytorium. Możliwe jest również dołączenie nowego osobnika z zewnątrz. Zdaniem ekspertów wataha ma szansę przetrwać mimo tej straty.
Kolejne ofiary na drogach Limburgii
Noëlla jest już czternastym wilkiem śmiertelnie potrąconym na drogach Limburgii. Aż sześć takich przypadków miało miejsce właśnie na trasie N76, a kolejne pięć na drodze Noord-Zuid. W całej Flandrii odnotowano dotąd 22 przypadki potrąceń wilków, z czego 18 zakończyło się śmiercią zwierząt.
Organizacja przyrodnicza Welkom Wolf nie kryje oburzenia. Jej przedstawiciel Jan Loos stwierdził, że jeśli celem jest eliminacja wilków z regionu, to obecny system działa wyjątkowo skutecznie. Określił przejście na N76 jako „zorganizowane miejsce zabijania”, za które – jego zdaniem – władze flamandzkie ponoszą odpowiedzialność.
Krytyka polityków i działania prawne
Welkom Wolf już w ubiegłym roku skierowała sprawę do sądu, domagając się lepszej ochrony wilków. Organizacja krytykuje brak zdecydowanych działań ze strony władz, w tym flamandzkiej minister mobilności Annick De Ridder (N-VA). Według Jana Loosa problem potrąceń wilków nie jest traktowany wystarczająco poważnie.
Pod ostrzałem krytyki znalazł się również minister środowiska i rolnictwa Jo Brouns (CD&V). Zdaniem przedstawiciela organizacji od momentu objęcia stanowiska nie podjął on żadnych istotnych działań w tej sprawie. Loos sugeruje, że brak reakcji wynika z presji politycznej i oczekiwań części zaplecza, które nie sprzyja ochronie wilków.