Rząd Flandrii chce zmian w europejskim systemie ETS
Rząd Flandrii zwrócił się do Komisji Europejskiej o zmianę zasad funkcjonowania europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, czyli ETS (Emission Trading System), często określanego...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Rząd Flandrii zwrócił się do Komisji Europejskiej o zmianę zasad funkcjonowania europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, czyli ETS (Emission Trading System), często określanego potocznie jako podatek węglowy. Premier Flandrii Matthias Diependaele (N-VA) podkreślił, że region zamierza kontynuować transformację ekologiczną przemysłu, ale w tempie, które będzie możliwe do udźwignięcia przez przedsiębiorstwa. Zdaniem władz flamandzkich utrzymanie obecnej ścieżki redukcji emisji doprowadziłoby do sytuacji, w której przemysł musiałby osiągnąć neutralność klimatyczną nawet dziesięć lat wcześniej niż pozostałe sektory gospodarki.
Spis treści
Jak działa europejski system ETS
Europejski system handlu emisjami funkcjonuje od 2005 r. i jest jednym z głównych narzędzi Unii Europejskiej w drodze do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Mechanizm polega na tym, że przedsiębiorstwa muszą posiadać odpowiednie uprawnienia emisyjne dla każdej tony wyemitowanego dwutlenku węgla.
Firmy mogą kupować lub sprzedawać certyfikaty na rynku, a ich liczba stopniowo maleje. W założeniu ma to skłaniać przedsiębiorstwa do ograniczania emisji i inwestowania w technologie niskoemisyjne. System obejmuje obecnie około połowy całkowitych emisji CO2 w Unii Europejskiej. Dotyczy przede wszystkim przemysłu ciężkiego, producentów energii oraz częściowo sektora żeglugi i lotnictwa.
Flandria: przemysł nie może być zmuszony do neutralności już w 2040 r.
Kluczowym problemem wskazywanym przez rząd Flandrii jest tempo, w jakim zmniejsza się liczba dostępnych uprawnień emisyjnych. Z roku na rok ich pula jest ograniczana, co prowadzi do wzrostu cen certyfikatów i zwiększa koszty dla firm energochłonnych.
Według władz regionu utrzymanie obecnej trajektorii oznaczałoby, że około 2040 r. liczba dostępnych uprawnień spadnie praktycznie do zera. W praktyce zmusiłoby to przemysł do osiągnięcia neutralności klimatycznej dekadę wcześniej niż przewidują cele klimatyczne dla całej gospodarki.
Premier Flandrii Matthias Diependaele podkreślił, że region nie kwestionuje samego celu transformacji klimatycznej, lecz uważa obecne tempo zmian za nierealistyczne. W jego ocenie konieczne jest dostosowanie harmonogramu redukcji emisji do realnych możliwości technologicznych i finansowych przedsiębiorstw.
Bezpłatne uprawnienia mają chronić europejski przemysł
Kolejną kwestią budzącą obawy flamandzkiego rządu jest planowane stopniowe wygaszanie bezpłatnych uprawnień emisyjnych. Obecnie wiele przedsiębiorstw działających w sektorach szczególnie narażonych na konkurencję międzynarodową otrzymuje część certyfikatów bez opłat.
Mechanizm ten ma zapobiegać zjawisku tzw. ucieczki emisji (carbon leakage), czyli przenoszeniu produkcji poza Unię Europejską do krajów, w których nie obowiązują tak restrykcyjne regulacje klimatyczne.
Zdaniem Diependaelego bezpłatne uprawnienia powinny pozostać w systemie dopóki nie zostaną wyrównane globalne warunki konkurencji. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że produkcja zostanie przeniesiona poza UE, co nie zmniejszy globalnych emisji, lecz jedynie przeniesie je do innych części świata.
Rząd Flandrii krytykuje również praktykę wycofywania z rynku części certyfikatów emisyjnych i ich trwałego usuwania z obiegu. Według władz regionu bardziej sensownym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie tych uprawnień jako narzędzia wspierającego transformację przemysłu.
Spór o podział wpływów z ETS
System ETS generuje znaczące dochody publiczne. W ubiegłym roku wpływy z aukcji uprawnień emisyjnych wyniosły około 39 miliardów euro. Część tych środków przeznaczana jest na europejskie programy wspierające dekarbonizację gospodarki, między innymi na Fundusz Innowacyjny, a część trafia do państw członkowskich.
Rząd Flandrii uważa jednak, że obecny podział środków nie uwzględnia w wystarczającym stopniu regionów o silnie rozwiniętym przemyśle. Diependaele wskazał, że Belgia odpowiada za około 3,4 procent emisji objętych systemem ETS, natomiast otrzymuje jedynie 2,6 procent przychodów z aukcji.
Zdaniem władz flamandzkich system powinien zostać zmieniony tak, aby regiony wnoszące większy wkład do ETS mogły również korzystać z większej części generowanych przez niego środków. Pieniądze te miałyby zostać przeznaczone na modernizację przemysłu i przyspieszenie zielonej transformacji.
Minister klimatu: ETS trzeba poprawić, ale nie odrzucać
Flamandzki minister klimatu Hans Bonte (Vooruit) podkreślił, że krytyka obecnego kształtu systemu ETS nie oznacza odrzucenia całej koncepcji. Jego zdaniem mechanizm handlu emisjami pozostaje ważnym narzędziem europejskiej polityki klimatycznej.
Bonte zwrócił uwagę, że Europa jest wciąż uzależniona od niestabilnych rynków energii oraz od decyzji światowych przywódców, takich jak prezydent USA Donald Trump czy rosyjski przywódca Władimir Putin. W jego ocenie najlepszą odpowiedzią na tę sytuację jest przyspieszenie odchodzenia od paliw kopalnych.
Rząd Flandrii zapowiedział przeznaczenie 2 miliardów euro na wsparcie przedsiębiorstw w przechodzeniu na czystsze źródła energii. Minister klimatu zaznaczył jednak, że realizacja tych inwestycji wymaga odpowiednich środków finansowych, które w dużej mierze powinny pochodzić właśnie z wpływów generowanych przez system ETS.