Sponsorowane podróże i partyjni współpracownicy – luki w etyce parlamentu
Federalna Komisja Deontologiczna Izby Reprezentantów od lat przedstawia zalecenia dotyczące zaostrzenia zasad etycznych obowiązujących parlamentarzystów oraz ich współpracowników. Mimo to konkretne...
Federalna Komisja Deontologiczna Izby Reprezentantów od lat przedstawia zalecenia dotyczące zaostrzenia zasad etycznych obowiązujących parlamentarzystów oraz ich współpracowników. Mimo to konkretne regulacje wciąż nie zostały wprowadzone. Kolejne kontrowersje – takie jak zatrudnienie osobistego menedżera wizerunku przewodniczącego partii Vooruit Connera Rousseau z pieniędzy parlamentarnych czy sponsorowana przez organizację żydowską podróż posła N-VA Michaëla Freilicha do Stanów Zjednoczonych – nadal funkcjonują w prawnej szarej strefie. Sytuacja ta rodzi pytania o rzeczywistą gotowość belgijskich parlamentarzystów do wprowadzenia przejrzystych zasad dotyczących wydatkowania publicznych środków i transparentności ich działalności.
Spis treści
Współpracownicy parlamentarni w służbie partii
Jednym z problemów, na który Komisja Deontologiczna zwracała uwagę już w 2021 r., jest wykorzystywanie współpracowników parlamentarnych – opłacanych z pieniędzy publicznych – do pracy na rzecz partii politycznych zamiast do wsparcia działalności parlamentarnej. W swoim zaleceniu komisja wskazała wprost, że osoba wynagradzana z budżetu za pomoc w pracy parlamentarnej nie powinna wykonywać zadań niezwiązanych z mandatem poselskim, które służą wyłącznie interesom organizacyjnym partii.
Mimo tego jednoznacznego stanowiska przez lata nie przedstawiono projektu ustawy, który zmieniłby obowiązujące przepisy. Politolog z KU Leuven Bart Maddens zwraca uwagę, że angażowanie współpracowników parlamentarnych do pracy partyjnej od dawna nie jest w belgijskiej polityce wyjątkiem. Jego zdaniem szczególnie często praktykę tę stosują partie Vlaams Belang i Vooruit.
Sprawa ponownie trafiła do debaty publicznej po ujawnieniu, że osobisty menedżer wizerunku przewodniczącego Vooruit Connera Rousseau figurował na liście płac Izby Reprezentantów. Po fali krytyki partia zdecydowała się przenieść tę osobę na własną listę płac. Politolog z Uniwersytetu w Antwerpii Stefaan Walgrave wskazuje jednak, że problemem jest samo określenie „osobisty”, ponieważ wielu współpracowników parlamentarnych wykonuje w praktyce mieszany zakres zadań – zarówno parlamentarnych, jak i partyjnych. Jego zdaniem próba całkowitego rozdzielenia tych dwóch sfer bywa sztuczna, gdyż trudno jasno wskazać granicę między działalnością partii a pracą frakcji parlamentarnej.
Przewodniczący Izby otwarty na debatę, ale ostrożny
Przewodniczący Izby Reprezentantów Peter De Roover (N-VA) przyznaje, że stworzenie nowych regulacji jest możliwe, jednak ich egzekwowanie byłoby trudne. Jak podkreśla, w przypadku menedżera wizerunku sytuacja wydaje się oczywista, natomiast w odniesieniu do analityków czy pracowników biur eksperckich można argumentować, że ich praca służy działalności parlamentarnej. Jednocześnie osoba przebywająca fizycznie w biurze w Izbie może w rzeczywistości zajmować się zupełnie innymi zadaniami. De Roover deklaruje jednak gotowość do podjęcia takiej debaty.
Parlament flamandzki, za pośrednictwem swojej przewodniczącej Freyi Van den Bossche (Vooruit), zapowiedział już rozpoczęcie prac nad zaostrzeniem zasad deontologicznych. W kuluarach pojawiają się jednak obawy, że otwarcie tego tematu może doprowadzić do ujawnienia wielu niewygodnych praktyk.
Podróże zagraniczne bez obowiązku raportowania
Równolegle trwa dyskusja dotycząca przejrzystości zagranicznych wyjazdów parlamentarzystów. Sprawa nabrała rozgłosu po kontrowersjach związanych z interwencją ambasadora Stanów Zjednoczonych w Belgii, który sprzeciwił się belgijskiemu postępowaniu sądowemu dotyczącym żydowskich obrzezań. Opozycja zaczęła wówczas pytać, czy istnieje związek między tą interwencją a podróżą posła N-VA Michaëla Freilicha do Waszyngtonu w maju ubiegłego roku, podczas której omawiano właśnie tę kwestię.
Na temat samego wyjazdu wiadomo niewiele. Nie była to oficjalna misja parlamentarna, dlatego poseł nie miał obowiązku jej zgłaszać. Partia N-VA potwierdziła jedynie, że podróż została opłacona przez AJC Transatlantic Institute – brukselskie biuro American Jewish Committee. Freilich jest członkiem powołanej przez tę organizację grupy Transatlantic Friends of Israel, zrzeszającej parlamentarzystów z różnych krajów.
Komisja Deontologiczna już w 2023 r. rekomendowała zwiększenie przejrzystości w kwestii tego typu wyjazdów. Według jej zaleceń poseł przyjmujący zaproszenie na sponsorowaną podróż powinien spełnić określone warunki i poinformować o niej właściwy organ Izby. Komisja proponowała również utworzenie publicznego rejestru podróży oraz obowiązek ujawniania sponsorowanych wyjazdów przed udziałem w debatach dotyczących tematów poruszanych podczas takich wizyt. Zalecano także, aby w miarę możliwości koszty takich podróży ponosili sami parlamentarzyści.
Projekt ustawy o rejestrze podróży utknął w martwym punkcie
Po zaleceniach z 2023 r. pojawiły się projekty legislacyjne. W listopadzie 2025 r. koalicyjna partia Vooruit przedstawiła propozycję wprowadzenia rejestru podróży parlamentarzystów. Po wstępnej dyskusji w komisji regulaminowej prace nad projektem jednak wyraźnie wyhamowały. Lider frakcji Vooruit Oskar Seuntjens, autor propozycji, przyznaje, że część posłów i partii czuje się niekomfortowo wobec takiego rozwiązania.
Jak wyjaśnia, niektórzy parlamentarzyści odwiedzają państwa o skomplikowanej sytuacji geopolitycznej i obawiają się, że ujawnienie takich wizyt mogłoby narazić ich na działania odwetowe – na przykład cyberataki ze strony przeciwników tych reżimów. Seuntjens uważa jednak, że argument ten nie jest przekonujący. Wskazuje na przykład wizyt parlamentarzystów na Tajwanie, po których składane są rezolucje łatwo dostrzegalne dla władz Chin, co w przeszłości już prowadziło do cyberataków.
Nowe zalecenie w sprawie Freilicha
Choć wiele wcześniejszych zaleceń komisji pozostaje niewdrożonych, Izba Reprezentantów ponownie zwróciła się do niej o opinię – tym razem bezpośrednio w sprawie Michaëla Freilicha. Wniosek złożyła posłanka Meyrem Almaci z partii Groen. Interesuje ją między innymi, w jakim zakresie poseł może publicznie wypowiadać się na temat toczącego się postępowania sądowego oraz jak powinna wyglądać przejrzystość zagranicznych podróży parlamentarzystów.
Almaci nie ukrywa frustracji, podkreślając, że tej kwestii nie można w nieskończoność odkładać. Wyraża nadzieję, że kolejne kontrowersje skłonią parlament do podjęcia konkretnych działań. Przewodniczący Izby Peter De Roover deklaruje z kolei gotowość do wprowadzenia obowiązku zgłaszania zagranicznych podróży finansowanych przez organizacje zapraszające. Na początku bieżącego tygodnia komisja zebrała się po raz pierwszy w sprawie nowego zalecenia.
Komisja bezsilna wobec braku woli politycznej
Federalna Komisja Deontologiczna została powołana w 2016 r. jako oficjalny organ doradczy Izby Reprezentantów. W jej skład wchodzą byli parlamentarzyści, sędziowie oraz profesorowie – łącznie dwanaście osób spotykających się kilka razy w roku. Obecnymi współprzewodniczącymi są była sędzia Françoise Tulkens oraz były poseł partii Anders (dawniej Open VLD) Luk Willems. Członkowie komisji wybierani są w tajnym głosowaniu wymagającym poparcia dwóch trzecich posłów, po konsultacjach ze wszystkimi ugrupowaniami parlamentarnymi. Od momentu powstania komisja wydała 29 zaleceń, jednak jej kompetencje mają wyłącznie charakter doradczy i nie obejmują możliwości nakładania sankcji.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie zalecenia pozostają całkowicie ignorowane. Niektóre doprowadziły do konkretnych zmian, takich jak okólnik dotyczący zapobiegania konfliktom interesów wśród urzędników federalnych po zakończeniu służby czy rozporządzenie królewskie regulujące funkcje menedżerskie w administracji federalnej. Zakaz sprzedaży alkoholu w kafeterii Izby, wprowadzony dopiero w ubiegłym roku, również wynikał z rekomendacji komisji – choć była to jej pierwsza rekomendacja, wydana jeszcze w 2016 r.
W ostatnim sprawozdaniu rocznym komisji wyraźnie wyczuwalna jest frustracja jej członków. Jak podkreślono w dokumencie, zainteresowanie kwestiami etycznymi wśród osób sprawujących funkcje publiczne ma charakter sporadyczny i nie jest trwale zakorzenione w kulturze zarządzania państwem. Presja bieżącej agendy politycznej sprawia, że mandatariusze poświęcają niewiele czasu refleksji nad etycznymi aspektami swoich działań, a zainteresowanie tym tematem pojawia się dopiero wtedy, gdy sprawa przyciągnie uwagę mediów.