Wypalenie zawodowe paraliżuje sąd penitencjarny w Brukseli
We wtorek wstrzymano działalność dwóch izb frankofońskiego sądu penitencjarnego (tribunal de l’application des peines) w Brukseli. Przyczyną jest jednoczesna nieobecność czterech pracowników, u...
We wtorek wstrzymano działalność dwóch izb frankofońskiego sądu penitencjarnego (tribunal de l’application des peines) w Brukseli. Przyczyną jest jednoczesna nieobecność czterech pracowników, u których stwierdzono wypalenie zawodowe. Frankofoński sąd pierwszej instancji w Brukseli poinformował, że w obecnej sytuacji nie ma możliwości ich zastąpienia, co uniemożliwia prowadzenie zwykłych posiedzeń. Według sądu bezpośrednim źródłem problemów zdrowotnych pracowników jest wadliwie funkcjonujący system informatyczny JustCase, wprowadzony w belgijskim wymiarze sprawiedliwości pod koniec 2025 r.
Spis treści
Struktura sądu penitencjarnego i skala problemu
Sąd penitencjarny w Belgii działa w dwóch typach składów orzekających. Pierwszy zajmuje się sprawami dotyczącymi wyroków pozbawienia wolności przekraczających trzy lata – w takich sprawach orzeka trzyosobowy skład sędziowski. Drugi typ izb rozpatruje kary od sześciu miesięcy do trzech lat i pracuje w składzie jednoosobowym pod przewodnictwem sędziego penitencjarnego.
Frankofoński sąd pierwszej instancji w Brukseli dysponuje dwoma takimi sędziami penitencjarnymi, jednak obecnie żaden z nich nie może prowadzić posiedzeń. Powodem jest brak personelu pomocniczego – nieobecni są zarówno dwaj sekretarze sądowi (griffiers), jak i dwaj asystenci przypisani do tych sędziów. Cała czwórka przebywa na zwolnieniu lekarskim z powodu wypalenia zawodowego.
System JustCase jako źródło kryzysu
Analiza przeprowadzona przez sąd wskazuje jednoznacznie, że kluczową rolę w powstaniu obecnej sytuacji odegrał system informatyczny JustCase. Oprogramowanie, przygotowane w ramach projektu realizowanego m.in. z udziałem firm Microsoft i PricewaterhouseCoopers, okazało się – według sądu – całkowicie niedostosowane do realiów pracy instytucji wymiaru sprawiedliwości.
System dotknięty jest licznymi problemami technicznymi i działa bardzo wolno, co w praktyce poważnie utrudnia codzienną obsługę spraw. Trudności te znacząco pogarszają warunki pracy w sekretariatach sądowych, a pracownicy są coraz bardziej przeciążeni obowiązkami. W ocenie frankofońskiego sądu w Brukseli to właśnie JustCase jest bezpośrednią i decydującą przyczyną wypalenia zawodowego personelu, które doprowadziło do zawieszenia działalności obu izb sądu penitencjarnego.
Brak możliwości orzekania
Z powodu braku personelu pomocniczego sędziowie penitencjarni nie są w stanie wydawać orzeczeń, z wyjątkiem spraw uznanych za szczególnie pilne. Sąd podkreślił jednocześnie, że sędziowie, ławnicy, sekretarze oraz asystenci podejmowali liczne działania, aby utrzymać ciągłość funkcjonowania instytucji.
Prowadzono rozmowy z różnymi partnerami i instytucjami w poszukiwaniu rozwiązania, jednak dotychczas nie udało się znaleźć żadnego konstruktywnego wyjścia z sytuacji. Według sądu chaos spowodowany przez niedostosowany system informatyczny jest na tyle poważny, że nie można już zapewnić normalnego funkcjonowania tego organu orzeczniczego.
Historia wdrożenia systemu JustCase
Cyfrowy system zarządzania aktami JustCase został uruchomiony w listopadzie 2025 r. po kilkumiesięcznym okresie testów. Objął on różne segmenty wymiaru sprawiedliwości, w tym sądy penitencjarne oraz powiązane z nimi prokuratury.
Podczas wdrożenia przedstawiano go jako nowoczesne rozwiązanie, które miało zastąpić starsze aplikacje wykorzystywane dotąd w sądownictwie. Nowa platforma miała przyspieszyć przetwarzanie dokumentów oraz usprawnić i uporządkować przebieg procedur prawnych. System miał również poprawić cyfrową obsługę akt oraz zwiększyć bezpieczeństwo postępowań sądowych – każda osoba związana ze sprawą, niezależnie czy jest to skazany, pokrzywdzony czy adwokat, miała być rejestrowana tylko raz w całym systemie instytucji sądowych.
Wcześniejsze ostrzeżenia
Już niespełna dwa miesiące po uruchomieniu systemu, w styczniu 2026 r., alarm podniósł przewodniczący niderlandzkojęzycznego sądu pierwszej instancji w Brukseli Simon Cardon de Lichtbuer. Ostrzegał wówczas, że ryzyko poważnych zdarzeń jest realne, a pytanie nie brzmi czy dojdzie do błędu – na przykład nieprawidłowego zwolnienia skazanego z powodu niekompletnych akt – lecz kiedy to nastąpi.
Wskazywano wówczas m.in. przypadki zaginięcia akt i protokołów policyjnych, sytuacje, w których osoby poszukiwane widniały w systemie, ale policja nie była o tym informowana, a także sprawy, w których wobec sprawców przemocy wydawano zakazy kontaktu bez powiadamiania pokrzywdzonych.
Krytyczne stanowisko wobec JustCase zajęło również kolegium prokuratorów generalnych, czyli najwyższy organ Prokuratury Generalnej. Zwrócono uwagę, że system w obecnej formie niesie poważne ryzyka, o których ostrzegano jeszcze przed jego uruchomieniem. Podkreślono także, że powoduje on duże trudności w monitorowaniu skazanych przebywających na wolności.