Federalna minister ds. urzędów publicznych Vanessa Matz (Les Engagés) planuje zaproponować rządowi wprowadzenie nowych zasad dotyczących reprezentacji kobiet na najwyższych stanowiskach w administracji państwowej. Zgodnie z jej propozycją już w 2027 r. kobiety powinny zajmować co najmniej 40 procent stanowisk wyższych urzędników, a do 2029 r. udział ten miałby wzrosnąć do 50 procent. Inicjatywa jest odpowiedzią na utrzymujące się nierówności zawodowe i płacowe w belgijskiej administracji publicznej. Choć wynagrodzenia na identycznych stanowiskach są formalnie równe, kobiety zarabiają średnio o około 10 procent mniej niż mężczyźni.
Spis treści
Kobiety wciąż niedoreprezentowane na najwyższych szczeblach
Badanie opublikowane w piątek przez Federalny Urząd Publiczny BOSA pokazuje, że średnie wynagrodzenie kobiet pracujących w administracji pozostaje o około 10 procent niższe niż wynagrodzenie mężczyzn. Po uwzględnieniu wpływu pracy w niepełnym wymiarze godzin różnica nadal wynosi około 7 procent. Jednocześnie w belgijskiej służbie cywilnej obowiązują jednolite tabele płac, co oznacza, że za tę samą pracę na tym samym stanowisku wynagrodzenie nie zależy od płci.
Zdaniem ministerki problem nie dotyczy więc samych stawek wynagrodzeń, lecz dostępu do najwyższych stanowisk. W administracji publicznej kobiety stanowią większość pracowników, jednak im wyższy szczebel hierarchii, tym większy udział mężczyzn na stanowiskach kierowniczych. Punkt równowagi występuje na poziomie A2, gdzie reprezentacja obu płci jest zbliżona. Powyżej tego poziomu proporcje wyraźnie się zmieniają. Na poziomie A3 kobiety stanowią 43,6 procent, na poziomie A4 – 39,8 procent, natomiast na najwyższym poziomie A5 ich udział spada do 24,7 procent.
Istniejące przepisy i propozycja ich zaostrzenia
Już dziś obowiązuje dekret królewski z 2011 r., który wymaga, aby na najwyższych stanowiskach administracyjnych – w rangach A3, A4 i A5 oraz na stanowiskach mandatowych – każda z płci była reprezentowana w co najmniej jednej trzeciej. Są to stanowiska, na których podejmowane są najważniejsze decyzje strategiczne w administracji państwowej.
Minister Matz przyznaje, że wprowadzone wcześniej kwoty przyniosły pewne rezultaty, a administracja publiczna radzi sobie pod tym względem lepiej niż sektor prywatny. Jej zdaniem obecne regulacje nie są jednak wystarczające. Dlatego proponuje podniesienie progów: do 40 procent w 2027 r. oraz do 50 procent w 2029 r. Celem jest stworzenie pozytywnego impulsu, który mógłby również stanowić przykład dla sektora prywatnego. Rozważane jest także wprowadzenie specjalnego certyfikatu dla administracji, które jako pierwsze osiągną wyznaczone cele. W odniesieniu do przedsiębiorstw publicznych rząd przyjął już w grudniu wstępny projekt przepisów przewidujący obowiązek zapewnienia co najmniej jednej trzeciej kobiet w zarządach tych spółek.
Bariery strukturalne do usunięcia
Minister podkreśla, że same kwoty nie wystarczą, dlatego planuje także szereg działań uzupełniających. Jednym z obszarów wymagających przeglądu są zasady dotyczące stażu pracy. Obecnie awans na poziom A3 wymaga sześciu lat doświadczenia zawodowego, natomiast na poziom A4 – dziewięciu lat. Choć przepisy te nie mają charakteru dyskryminacyjnego, mogą pośrednio utrudniać kobietom dostęp do najwyższych stanowisk.
Matz chce również lepiej informować pracowników o konsekwencjach pracy w niepełnym wymiarze godzin. Nie kwestionuje samego prawa do takiej formy zatrudnienia, ale zależy jej na tym, aby decyzje dotyczące kariery zawodowej były podejmowane w pełni świadomie. W tym celu planowane jest stworzenie narzędzia, które pozwoli symulować wpływ różnych ścieżek kariery na wynagrodzenie, dostęp do wyższych stanowisk oraz wysokość przyszłej emerytury.
Inwestycja w inkluzywne przywództwo
Elementem planowanego pakietu zmian ma być również rozwój tak zwanego przywództwa inkluzywnego w administracji publicznej. W każdej organizacji administracyjnej miałaby zostać wyznaczona osoba odpowiedzialna za kwestie włączenia. Do jej zadań należałoby m.in. ułatwianie kobietom dostępu do programów szkoleniowych i mentoringowych, identyfikowanie potencjalnych liderek oraz zwracanie uwagi przełożonym na fakt, że wiele utalentowanych pracownic rzadziej zgłasza swoją kandydaturę na wyższe stanowiska. Zjawisko to często wiązane jest z tak zwanym syndromem oszustki.
Minister zapowiada również stworzenie centralnego systemu monitorowania danych, który pozwoli dokładniej analizować sytuację w różnych częściach administracji federalnej. Ma to umożliwić ocenę skuteczności prowadzonych działań i ograniczyć ryzyko powstawania różnic między dużymi instytucjami federalnymi a mniejszymi strukturami administracyjnymi.
Kwoty wymagają zmiany dekretu królewskiego
Wprowadzenie nowych progów reprezentacji kobiet będzie wymagało zmiany dekretu królewskiego z 2011 r., którą minister zamierza przedstawić rządowi. Pozostałe elementy pakietu mają zostać wdrożone przy okazji transpozycji unijnej dyrektywy dotyczącej przejrzystości wynagrodzeń. Zapytana, czy konsultowała już tę inicjatywę z partnerami koalicyjnymi, Matz przyznała, że jeszcze tego nie zrobiła, ale jest przekonana, że przedstawione argumenty pozwolą zdobyć poparcie dla projektu.