Bruksela musi odzyskać dumę i międzynarodową rangę
Nowy premier Regionu Brukselskiego Boris Dilliès (MR) w wywiadzie dla dziennika Le Soir przedstawił swoją wizję zarządzania stolicą Belgii. Były burmistrz Uccle podkreślił, że Bruksela stoi dziś przed ogromnymi wyzwaniami finansowymi – deficyt budżetowy na 2026 r. sięga niemal miliarda euro. Jednocześnie deklaruje, że jego celem jest nie tylko przywrócenie równowagi finansowej regionu, ale także odbudowanie wizerunku i prestiżu Brukseli jako jednego z najważniejszych miast świata.
Spis treści
Miliard euro oszczędności w ciągu kilku lat
Dilliès nie ukrywa powagi sytuacji finansowej regionu. W rozmowie z Le Soir stwierdził, że Bruksela nie stoi już przed ryzykiem „zderzenia ze ścianą” – według niego region już się z nią zderzył. Plan nowego rządu zakłada powrót do równowagi budżetowej do 2029 r.
Premier chce osiągnąć ten cel przede wszystkim poprzez redukcję wydatków oraz reorganizację administracji. Jednym z kluczowych elementów reformy ma być konsolidacja 23 regionalnych instytucji w trzy główne filary administracyjne. Zdaniem Dillièsa w obecnym systemie występuje duże powielanie tych samych funkcji – na przykład w obszarach zarządzania kadrami czy usług informatycznych.
Premier zapewnia, że planowane oszczędności nie będą oznaczać masowych zwolnień. Redukcja zatrudnienia ma następować głównie poprzez naturalne odejścia na emeryturę. Rząd planuje również ograniczenie części dotacji – zidentyfikowano już około 25 milionów euro wydatków, które można zredukować bez poważnych konsekwencji. Dilliès jako przykład podał dotację na budki lęgowe dla ptaków, która – choć niewielka – jego zdaniem symbolizuje problem niekontrolowanego przyznawania środków publicznych.
Przyciągnąć klasę średnią do stolicy
Jednym z filarów strategii nowego premiera jest zatrzymanie w Brukseli klasy średniej oraz przyciągnięcie nowych mieszkańców o stabilnych dochodach. Według Dillièsa obecny odpływ tej grupy społecznej osłabia finanse regionu.
Rząd zamierza więc obniżyć niektóre podatki regionalne, aby uczynić stolicę bardziej atrakcyjnym miejscem do życia. Premier liczy, że większa liczba mieszkańców o średnich dochodach przełoży się w przyszłości na wzrost wpływów podatkowych, choć przyznaje, że efekt ten nie został jeszcze wliczony do podstawowego planu budżetowego.
Bruksela musi odzyskać swoją markę
Dilliès uważa, że Bruksela nie wykorzystuje w pełni swojego międzynarodowego znaczenia. Jako przykład wskazał dworzec Bruxelles-Midi, który – jego zdaniem – nie sprawia wrażenia miejsca znajdującego się w stolicy Unii Europejskiej.
Premier uważa, że Bruksela powinna mocniej budować swoją międzynarodową markę, podobnie jak robi to Strasburg w odniesieniu do instytucji europejskich. Duże nadzieje wiąże z obchodami 200-lecia Belgii w 2030 r., które jego zdaniem mogą stać się okazją do zaprezentowania odnowionej stolicy.
Good Move i potrzeba kompromisu w mobilności
Odnosząc się do kontrowersyjnego planu mobilności Good Move, Dilliès przyznał, że projekt w dużej mierze nie spełnił oczekiwań. Podkreślił jednak, że nie chce uczestniczyć w ideologicznej wojnie między zwolennikami transportu rowerowego a kierowcami.
Według premiera konieczne jest znalezienie równowagi między różnymi użytkownikami dróg oraz ograniczenie napięć w przestrzeni publicznej. Przyznał jednocześnie, że w ramach koalicji pojawiają się różne interpretacje dotyczące przyszłości programu Good Move.
Sukces kadencji mierzony jakością życia
Dilliès odniósł się również do krytyki opozycji oraz do trudnych negocjacji koalicyjnych po trwającym około 600 dni kryzysie politycznym w regionie. Jak podkreślił, część zapisów umowy koalicyjnej pozostaje ogólna właśnie z powodu konieczności szybkiego osiągnięcia kompromisu.
Zapytany o kryterium sukcesu swojej kadencji, premier wskazał dwa elementy: poprawę codziennej jakości życia mieszkańców we wszystkich dzielnicach Brukseli oraz odzyskanie przez stolicę prestiżu zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej.