Sprawa Uyttendaele: pokrzywdzona odrzuca mediację i domaga się procesu
W głośnej sprawie dotyczącej profesora prawa konstytucyjnego Marca Uyttendaele’a pojawił się kolejny zwrot. Kobieta, która złożyła na niego skargę – adwokatka stażystka współpracująca z...
W głośnej sprawie dotyczącej profesora prawa konstytucyjnego Marca Uyttendaele’a pojawił się kolejny zwrot. Kobieta, która złożyła na niego skargę – adwokatka stażystka współpracująca z nim w 2022 r. – poinformowała w piątek 6 marca 2026 r., że nie zgadza się na mediację karną zaproponowaną przez prokuraturę w Brukseli. Za pośrednictwem swojego pełnomocnika, mecenasa Anthony’ego Rizzo, przekazała, że w jej ocenie nie zostały spełnione warunki umożliwiające przeprowadzenie takiej procedury. Pokrzywdzona domaga się skierowania sprawy do sądu i przeprowadzenia pełnego procesu.
Spis treści
Prokuratura uznała czyn za potwierdzony
Kilka tygodni temu profesor Marc Uyttendaele publicznie przyznał, że wobec adwokatki stażystki dopuścił się „niestosownego gestu”. Kobieta, która współpracowała z nim w 2022 r., złożyła oficjalną skargę w 2024 r. Po analizie sprawy prokuratura w Brukseli zaproponowała mediację karną, uznając, że doszło do naruszenia integralności seksualnej przez osobę zajmującą pozycję autorytetu lub zaufania.
W belgijskim systemie prawnym mediacja karna jest procedurą pozwalającą zakończyć sprawę bez przeprowadzania procesu sądowego. Jej zastosowanie wymaga jednak zgody obu stron – zarówno osoby oskarżonej, jak i pokrzywdzonej.
Pokrzywdzona podważa szczerość postawy profesora
Mecenas Anthony Rizzo, reprezentujący pokrzywdzoną, w opublikowanym komunikacie szczegółowo wyjaśnił powody odmowy. Podkreślił, że mediacja karna może w niektórych przypadkach stanowić dla ofiar przemocy seksualnej drogę prowadzącą do naprawienia szkody. Warunkiem powodzenia takiej procedury jest jednak szczera wola zadośćuczynienia ze strony sprawcy oraz akceptacja ze strony pokrzywdzonej. Zdaniem jego klientki żaden z tych elementów nie został spełniony.
Kobieta zwraca uwagę przede wszystkim na nową wersję wydarzeń przedstawioną przez profesora. Według tej interpretacji całe zdarzenie miało być jedynie „nieporozumieniem” dotyczącym wzajemnej zgody – zgody, którą profesor miał rzekomo odczytać z zachowania pokrzywdzonej, co doprowadziło do wykonania jednego „niestosownego gestu”.
Pokrzywdzona zdecydowanie odrzuca tę interpretację. Jak podkreśla, prawnik nadal zaprzecza faktom, nie uznając wielokrotnych dotknięć naruszających jej integralność seksualną, mimo że wyraźnie i wielokrotnie sygnalizowała brak zgody.
Zmieniona wersja wydarzeń po dostępie do akt
Istotnym elementem argumentacji przedstawionej przez pokrzywdzoną jest również moment pojawienia się nowej wersji zdarzeń prezentowanej przez profesora Uyttendaele’a. Kobieta podkreśla, że zmieniona narracja została przedstawiona dopiero po uzyskaniu przez prawnika dostępu do akt postępowania karnego.
Zdaniem pokrzywdzonej oraz jej pełnomocnika okoliczność ta podważa wiarygodność deklarowanej przez profesora gotowości do mediacji i stawia pod znakiem zapytania szczerość jego intencji.
Dwa lata w „ciężkim instytucjonalnym milczeniu”
Mecenas Rizzo odniósł się także do trudnej drogi, jaką jego klientka przeszła od momentu zdarzeń z 2022 r. Przez dwa lata kobieta zmagała się z tą sytuacją w samotności, w warunkach, które określa jako „ciężkie instytucjonalne milczenie”. Dopiero po tym czasie zdecydowała się na formalne złożenie skargi.
Właśnie w tym kontekście pokrzywdzona stanowczo odrzuca propozycję mediacji karnej i domaga się, aby sprawa została rozstrzygnięta przed sądem. Wcześniej informowano również, że w związku z tą aferą Marc Uyttendaele zrezygnował z prowadzenia zajęć na Wolnym Uniwersytecie Brukselskim (ULB).