Belgijscy obywatele zablokowani na Bliskim Wschodzie, którzy skorzystają z lotów repatriacyjnych organizowanych przez belgijskie siły zbrojne (Défense/Defensie), będą musieli zapłacić za przelot 600 euro od osoby. Kwotę tę ogłosił w czwartek 5 marca 2026 r. minister spraw zagranicznych Maxime Prévot podczas posiedzenia plenarnego Izby Reprezentantów (Chambre/Kamer).
Cena porównywalna z innymi krajami europejskimi
Szef belgijskiej dyplomacji uzasadnił wysokość opłaty, porównując ją z cenami pobieranymi przez Holandię i Niemcy za analogiczne loty repatriacyjne organizowane dla ich obywateli. Prévot podkreślił, że kwota 600 euro jest „znacznie niższa niż jakiekolwiek inne dostępne połączenie lotnicze” na tej trasie.
Zaplanowana trasa ewakuacji obejmuje kilka etapów. Obywatele Belgii, którzy utknęli w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zostaną najpierw przewiezieni autobusami do Maskatu w Omanie. Stamtąd polecą wojskowym samolotem transportowym do Brukseli z międzylądowaniem technicznym w Hurghadzie w Egipcie.
Pierwotny plan zakładał, że podróżni sami znajdą komercyjne połączenie lotnicze z Egiptu do Belgii, jednak schemat operacji jest na bieżąco modyfikowany. Jak oświadczył minister Prévot, władze dostosowują plan działania w czasie rzeczywistym, reagując na zmieniające się okoliczności.
Minister odpowiada na krytykę
Maxime Prévot odniósł się również do krytyki, jaka pojawiła się w związku ze sposobem prowadzenia operacji repatriacyjnej. Minister przypomniał, że celem działań władz belgijskich jest „ratowanie życia”, a nie „zastępowanie biura podróży”. Opłatę za transport autobusowy na odcinku z Emiratów do Omanu określił jako kwestię drugorzędną wobec skali całego przedsięwzięcia.
Solidarność z Hiszpanią w obliczu gróźb ze strony USA
Podczas tego samego wystąpienia w parlamencie minister spraw zagranicznych poruszył również kwestię napięć międzynarodowych w regionie. Prévot wyraził solidarność Belgii z Hiszpanią w kontekście gróźb słownych, które prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump skierował pod adresem Madrytu po tym, jak Hiszpania odmówiła udostępnienia swoich baz wojskowych. Szef belgijskiej dyplomacji określił groźby amerykańskiego prezydenta jako „niesprawiedliwe”.