Komisja Europejska przyjęła w środę długo zapowiadany projekt ustawy określanej jako Industrial Accelerator Act (IAA). Jego celem jest zwiększenie produkcji przemysłowej na terenie Unii Europejskiej w sektorach uznanych za strategiczne. Propozycja – inspirowana raportem przygotowanym przez Mario Draghiego – przewiduje wprowadzenie zasady preferencji europejskiej przy wydatkowaniu środków publicznych. Regulacja obejmuje trzy główne obszary: przemysł energochłonny, technologie związane z dekarbonizacją oraz produkcję pojazdów elektrycznych i hybrydowych. Komisja uzasadnia inicjatywę m.in. utratą około 200 000 miejsc pracy w europejskim przemyśle od początku obecnej kadencji, co w dużej mierze przypisuje rosnącej konkurencji ze strony Chin. Projekt przewiduje także mechanizmy kontroli zagranicznych inwestycji oraz skrócenie procedur administracyjnych dotyczących inwestycji przemysłowych.
Preferencja europejska przy zamówieniach publicznych
„Z zadowoleniem przyjmujemy zasadę preferencji europejskiej, gdy chodzi o wykorzystanie pieniędzy publicznych” – powiedział w Brukseli wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Stéphane Séjourné podczas konferencji prasowej. Zgodnie z projektem ustawy środki publiczne przeznaczane w ramach zamówień publicznych, krajowych programów wsparcia czy pomocy państwa powinny w pierwszej kolejności wspierać produkcję oznaczoną jako „Made in Europe” (MiUE). Komisja wskazuje trzy główne powody wprowadzenia takiego mechanizmu: ochronę miejsc pracy w Europie, zwiększenie bezpieczeństwa gospodarczego poprzez ograniczenie zależności od państw trzecich w kluczowych sektorach oraz konieczność przeprowadzenia transformacji klimatycznej w sposób akceptowalny społecznie.
Trzy kategorie sektorów objętych regulacją
Pierwszą grupę sektorów objętych projektem stanowi przemysł energochłonny. W ciągu ostatnich pięciu lat produkcja w tych branżach spadła o około 20 procent. Nowe przepisy obejmują przede wszystkim stal, aluminium oraz cement, a w późniejszym etapie planowane jest rozszerzenie regulacji o niskoemisyjny przemysł chemiczny. Producenci inwestujący w dekarbonizację i gospodarkę o obiegu zamkniętym będą mogli uzyskać specjalny certyfikat umożliwiający udział w zamówieniach publicznych. Komisja zapowiada elastyczne podejście do poszczególnych branż, uwzględniające ich strukturę, poziom rozwoju oraz stopień zależności od importu. W przypadku aluminium przewidziano wymóg 25-procentowego udziału produkcji europejskiej i niskoemisyjnej. Dla cementu ustalono próg na poziomie 5 procent, natomiast dla stali – która już podlega innym instrumentom ochronnym – wprowadzono jedynie kryterium niskoemisyjności wynoszące 25 procent.
Drugą kategorię stanowią technologie związane z transformacją energetyczną i dekarbonizacją gospodarki. Obejmuje ona m.in. turbiny wiatrowe, elektrolizery, pompy ciepła, baterie do magazynowania energii, panele fotowoltaiczne oraz sektor energetyki jądrowej. W odniesieniu do każdej z tych technologii Komisja określa, które elementy produktu muszą być wytwarzane w Europie, aby mogły korzystać ze wsparcia publicznego. Celem jest utrzymanie przewagi technologicznej w niektórych dziedzinach oraz częściowe przywrócenie produkcji przeniesionej wcześniej poza kontynent. Jak przyznają urzędnicy Komisji, w przypadku paneli słonecznych pełne przeniesienie produkcji do Europy nie jest obecnie realistyczne, jednak nowe przepisy mogłyby pozwolić na odzyskanie około 3 procent rynku.
Trzecia grupa dotyczy pojazdów elektrycznych oraz hybryd typu plug-in, w tym samochodów osobowych, autobusów i ciężarówek. Aby pojazd mógł korzystać ze wsparcia publicznego, będzie musiał spełnić określone kryteria „Made in Europe”. W przypadku samochodów osobowych co najmniej trzy elementy akumulatora będą musiały pochodzić z europejskiej produkcji, a 70 procent pozostałych komponentów pojazdu powinno być wytwarzanych w Unii Europejskiej. Dodatkowo jedna czwarta aluminium oraz jedna czwarta stali wykorzystanej w produkcji musi pochodzić z UE i posiadać certyfikat niskoemisyjnego wytwarzania.
Zasady dla producentów spoza Europy
Ustalenie, co dokładnie oznacza pojęcie „Made in Europe”, było jednym z najbardziej spornych elementów prac nad projektem. Komisja musiała znaleźć równowagę między ochroną europejskiego przemysłu a utrzymaniem otwartych relacji handlowych z partnerami zagranicznymi. W podstawowym ujęciu za produkcję europejską będą uznawane wyroby wytworzone na terytorium Unii Europejskiej oraz Europejskiego Obszaru Gospodarczego, który obejmuje Norwegię, Islandię i Liechtenstein. Jednocześnie przewidziano możliwość objęcia tym statusem także tzw. zaufanych partnerów handlowych.
Firmy produkujące w państwach, z którymi Unia zawarła porozumienia dotyczące wzajemnego dostępu do rynków zamówień publicznych, mogą zostać potraktowane na równi z przedsiębiorstwami europejskimi. Teoretycznie dotyczy to około czterdziestu krajów, jednak w praktyce lista może być krótsza, ponieważ nie wszystkie umowy zapewniają rzeczywistą wzajemność. Komisja wskazuje m.in. na przykład Stanów Zjednoczonych, które mimo uczestnictwa w porozumieniu WTO dotyczącym zamówień publicznych nie otwierają w pełni swoich lokalnych przetargów dla europejskich firm. Instytucja analizuje także konsekwencje kanadyjskiej polityki „Buy Canadian”. Komisja będzie zobowiązana do sporządzenia listy przypadków, w których równoważność z oznaczeniem „Made in Europe” nie zostanie przyznana ze względu na brak faktycznej wzajemności lub zagrożenia dla bezpieczeństwa gospodarczego.
Kontrola zagranicznych inwestycji
Projekt przewiduje również wzmocnienie kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych, zwłaszcza w odniesieniu do kapitału pochodzącego z Chin. Inwestycje przekraczające 100 milionów euro, pochodzące z państw kontrolujących ponad 40 procent światowej produkcji w sektorach takich jak pojazdy elektryczne, baterie, panele słoneczne czy surowce krytyczne, będą musiały spełnić określone warunki. Inwestorzy będą zobowiązani do realizacji co najmniej czterech z sześciu kryteriów: transferu technologii, utworzenia spółki joint venture z ograniczeniem udziału zagranicznego do 49 procent kapitału, zapewnienia większościowego udziału podmiotu europejskiego, zatrudnienia minimum 50 procent pracowników na terenie UE, przeznaczania co najmniej 1 procenta obrotu na badania i rozwój w Unii oraz pozyskiwania 30 procent komponentów produktu z europejskiego łańcucha dostaw.
Przyspieszenie procedur i strefy przemysłowe
Aby przyspieszyć proces reindustrializacji Europy, Komisja proponuje także pełną cyfryzację procedur związanych z wydawaniem pozwoleń dla inwestycji przemysłowych. W przypadku części projektów, zwłaszcza tych dotyczących dekarbonizacji przemysłu energochłonnego, maksymalny czas uzyskania pozwolenia ma wynosić 18 miesięcy. Rozwiązania te będą w szczególności stosowane w tzw. strefach akceleracji przemysłowej (Industrial Acceleration Areas), które państwa członkowskie mają wyznaczyć w celu wspierania powstawania strategicznych klastrów przemysłowych.
Ambitne cele i oczekiwane efekty
Projekt rozporządzenia wpisuje się w szerszą strategię zwiększenia udziału przemysłu w gospodarce Unii Europejskiej. Komisja zakłada, że do 2035 r. udział przemysłu w PKB UE powinien wzrosnąć do 20 procent. Według jej szacunków proponowane środki mogą do 2030 r. przynieść około 600 milionów euro dodatkowej wartości w sektorach stali, aluminium i cementu oraz nawet 10 miliardów euro w łańcuchu wartości przemysłu motoryzacyjnego. Regulacje mają również przyczynić się do powstania dziesiątek tysięcy nowych miejsc pracy oraz ograniczenia emisji o ponad 30 milionów ton CO2. Projekt trafi teraz do dalszych prac legislacyjnych w Radzie Unii Europejskiej i Parlamencie Europejskim.