W obliczu gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej i gazu, będącego konsekwencją eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, przewodniczący partii Les Engagés Yvan Verougstraete wezwał państwo do zdecydowanej reakcji. Polityk uważa, że władze powinny ochronić mieszkańców Belgii oraz przedsiębiorstwa przed skutkami nagłego szoku energetycznego. Podczas wtorkowej rozmowy w programie Martina Buxanta na antenie bel RTL przedstawił propozycję wprowadzenia mechanizmu ograniczającego ceny energii. W jego ramach państwo miałoby tymczasowo pokrywać część kosztów przekraczających określony poziom cenowy.
Kryzys energetyczny zagrożeniem dla belgijskiej gospodarki
Zdaniem Verougstraete’a sytuacja jest bardzo poważna. Konflikt obejmujący Iran oraz destabilizujący region Bliskiego Wschodu powoduje wyraźny wzrost cen surowców energetycznych na światowych rynkach. W ocenie lidera Les Engagés stanowi to realne zagrożenie dla kondycji gospodarki Belgii.
Polityk podkreślił, że w obliczu tak poważnego kryzysu międzynarodowego konieczne jest zahamowanie niekontrolowanego wzrostu cen energii. Rosnące koszty coraz mocniej obciążają zarówno gospodarstwa domowe, jak i przedsiębiorstwa. Jak zaznaczył, mieszkańcy Belgii już dziś mierzą się z coraz wyższymi rachunkami, dlatego w pewnym momencie państwo powinno powiedzieć „dość” dalszemu przerzucaniu kosztów na konsumentów i firmy.
Mechanizm plafonowania powyżej 100 euro za megawatogodzinę
Proponowany przez Verougstraete’a system opiera się na wprowadzeniu określonego pułapu cenowego. Lider Les Engagés zasugerował poziom 100 euro za megawatogodzinę – jego zdaniem jest to granica, która w pewnej formie funkcjonuje już w belgijskim systemie energetycznym.
Po przekroczeniu tej wartości państwo miałoby przejmować nadwyżkę kosztów wynikających z wyższych cen energii. W praktyce oznaczałoby to czasowe pokrywanie różnicy przez budżet państwa, tak aby nie obciążała ona bezpośrednio gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
Ważnym elementem tej propozycji jest zasada zwrotu poniesionych kosztów. Gdy ceny energii powróciłyby do bardziej stabilnego poziomu, środki wykorzystane przez państwo powinny zostać w pierwszej kolejności odzyskane przez budżet. Jak zaznaczył Verougstraete, nie chodzi o tworzenie nowych wydatków bez pokrycia, lecz o mechanizm łagodzący skutki nagłego wstrząsu gospodarczego.
Koszty liczone w dziesiątkach milionów euro
Lider Les Engagés przyznał jednak, że wdrożenie takiego rozwiązania oznaczałoby znaczące wydatki publiczne. Jeśli cena megawatogodziny wzrosłaby do poziomu 150 lub nawet 200 euro, państwo musiałoby pokryć znaczną część różnicy.
Według szacunków przedstawionych przez Verougstraete’a koszty takiego systemu mogłyby sięgać dziesiątek milionów euro. Ostateczna kwota zależałaby jednak przede wszystkim od tego, jak długo utrzymywałby się okres wysokich cen energii.
Stabilność gospodarcza jako priorytet
W opinii przewodniczącego Les Engagés kluczowym zadaniem władz w obecnej sytuacji jest ochrona stabilności gospodarczej kraju. Verougstraete podkreślił, że przedsiębiorstwa działające w Belgii potrzebują dziś przede wszystkim przewidywalnych warunków prowadzenia działalności.
Polityk zwrócił również uwagę na strukturalną zależność energetyczną Europy. Jego zdaniem władze publiczne powinny dysponować narzędziami pozwalającymi ograniczać skutki takich kryzysów. Zaproponowany mechanizm miałby zapobiec gwałtownemu szokowi cenowemu, który mógłby jednocześnie uderzyć w gospodarstwa domowe, osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz sektor przedsiębiorstw.