We wtorek około 200 studentów zgromadziło się na placu uniwersyteckim w Louvain-la-Neuve, aby zaprotestować przeciwko planowanej podwyżce czesnego (minerval) zapowiedzianej przez rząd Federacji Walonia-Bruksela, tworzony przez partie MR i Les Engagés. Petycja zainicjowana przez Federację Studentów Frankofońskich (FEF) w sprzeciwie wobec reformy zebrała już ponad 44 000 podpisów. Koszty studiowania w Belgii – obejmujące m.in. zakwaterowanie, transport, materiały dydaktyczne oraz samo czesne – mogą sięgać kilku tysięcy euro rocznie, co dla wielu rodzin stanowi znaczące obciążenie finansowe. Mimo protestów władze Federacji Walonia-Bruksela planują podnieść pełną stawkę czesnego z obecnych 835 euro do 1 194 euro, która ma obowiązywać w całym szkolnictwie wyższym. Rząd uzasadnia tę decyzję trudną sytuacją finansów publicznych wspólnoty.
Budżetowe uzasadnienie podwyżki
Zapytany przez dziennik „Le Soir” gabinet premier Federacji Walonia-Bruksela Elisabeth Degryse (Les Engagés), odpowiedzialnej również za budżet i szkolnictwo wyższe, podkreślił, że rząd „podjął odpowiedzialne decyzje przy opracowywaniu budżetu na lata 2026-2029″. W obliczu rosnącego deficytu wspólnoty władze planują osiągnąć do 2029 r. około 800 milionów euro oszczędności poprzez ograniczenie wydatków lub zwiększenie dochodów – wyłącznie w obszarach, w których FWB ma realną możliwość działania. Rząd otwarcie przyznaje, że jednym z celów podwyżki jest zwiększenie wpływów budżetowych, przy jednoczesnym zachowaniu ochrony dla osób o najniższych dochodach. Reforma przedstawiana jest także jako sposób na skorygowanie wieloletniego braku indeksacji czesnego – na uniwersytetach jego wysokość nie była waloryzowana od 2011 r. Według szacunków władz podwyżka ma przynieść około 9 milionów euro dodatkowych dochodów w 2026 r., a od 2027 r. około 27 milionów euro rocznie. Środki te nie trafią jednak do uczelni, lecz bezpośrednio do budżetu Federacji Walonia-Bruksela.
Jednolity system z czterema progami dochodowymi
Od września 2026 r. wysokość czesnego ma być taka sama niezależnie od typu uczelni i będzie zależeć wyłącznie od dochodów gospodarstwa domowego studenta. Dotychczas w szkołach wyższych i wyższych szkołach artystycznych opłaty różniły się w zależności od cyklu kształcenia i roku studiów, a dodatkowo pobierano opłaty za materiały lub usługi. Przykładowo w Haute école Robert Schuman roczny koszt studiów licencjackich wynosił od 517 do 569 euro, a studiów magisterskich od 692 do 797 euro, przy maksymalnej stawce wynoszącej 836,96 euro.
Nowy system wprowadzi cztery statusy finansowe. Studenci otrzymujący stypendia socjalne pozostaną całkowicie zwolnieni z opłat. Status „skromnych warunków materialnych” będzie oznaczał opłatę w wysokości 374 euro – rząd zakłada, że obejmie on około 10 procent studentów, podczas gdy obecnie korzysta z niego jedynie około 1 procent. Status „pośredni”, odpowiadający dotychczasowej pełnej stawce 835 euro, ma dotyczyć kolejnych 10 procent studentów. Pozostali będą zobowiązani do zapłaty nowej maksymalnej opłaty w wysokości 1 194 euro.
Większość studentów uniwersyteckich zapłaci więcej
Z wyliczeń rządu wynika, że na uniwersytetach 58 procent studentów zapłaci więcej niż dotychczas od roku akademickiego 2026/2027. Około 11 procent zapłaci tyle samo co obecnie – z czego 10 procent nadal będzie płacić 835 euro, a 1 procent zachowa stawkę 374 euro. Dziewięć procent studentów zapłaci mniej, ponieważ uzyska status „skromnych warunków materialnych” z opłatą 374 euro zamiast dotychczasowych 835 euro. Kolejne 22 procent pozostanie całkowicie zwolnionych z opłat dzięki stypendiom socjalnym. Dane te mają jednak charakter teoretyczny, ponieważ uzyskanie obniżonej stawki będzie wymagało złożenia odpowiedniego wniosku. W przypadku szkół wyższych i wyższych szkół artystycznych odsetek studentów dotkniętych podwyżką może być jeszcze wyższy.
Progi dochodowe oparte na analizach statystycznych
Premier Degryse podkreśla, że podwyżka ma dotknąć przede wszystkim gospodarstwa domowe należące do najwyższych grup dochodowych. Przy ustalaniu progów dochodowych rząd skorzystał z analiz przygotowanych przez Centrum Analiz Polityki Gospodarczej uczelni UCLouvain Saint-Louis Bruxelles. Ze względu na brak dokładnych danych o dochodach rodzin studentów naukowcy wykorzystali m.in. badanie dochodów i warunków życia (SILC) oraz badanie siły roboczej (LFS), formułując kilka scenariuszy.
Eksperci zaproponowali, aby próg dla statusu „skromnych warunków materialnych” ustalić o 7 000 do 10 000 euro powyżej obecnych progów stypendialnych, natomiast próg dla statusu „pośredniego” o 16 000 do 19 000 euro wyżej. Rząd zdecydował się na poziomy odpowiadające maksymalnym progom przyznawania stypendium, powiększone o 8 000 euro dla statusu „skromnych warunków materialnych” oraz o 17 000 euro dla statusu „pośredniego”. Wysokość progów zależy również od liczby osób pozostających na utrzymaniu w gospodarstwie domowym, powiększonej o jedną jednostkę za każdego studenta studiującego w trybie dziennym. Podobnie jak w systemie stypendialnym uwzględniane będą dochody wszystkich osób wchodzących w skład gospodarstwa domowego.
Kontrowersje wokół sposobu weryfikacji dochodów
Aby skorzystać z obniżonego czesnego, student będzie musiał złożyć indywidualny wniosek w administracji ds. stypendiów, opierając się na ostatnim dostępnym rozliczeniu podatkowym. W przypadku roku akademickiego 2026/2027 będą to dochody z 2024 r., ponieważ deklaracje podatkowe za 2025 r. zostaną złożone dopiero w połowie 2026 r., a w niektórych przypadkach nawet później. Zdaniem Merlina Geversa, analityka organizacji Ligue des familles, może to prowadzić do problemów, gdy w międzyczasie nastąpi istotna zmiana sytuacji finansowej rodziny.
W systemie stypendialnym takie zmiany mogą być uwzględniane dzięki specjalnym mechanizmom korekty dochodów. W przypadku nowych statusów „skromnych warunków materialnych” i „pośredniego” podobnej elastyczności jednak nie przewidziano. Gabinet ministerialny zaznacza, że w indywidualnych przypadkach interweniować będą mogły rady socjalne uczelni, które dysponują większą swobodą w ocenie sytuacji studentów.
Ligue des familles krytykuje także zasadę uwzględniania dochodów całego gospodarstwa domowego. Organizacja wskazuje, że w niektórych sytuacjach może to prowadzić do niesprawiedliwych rezultatów. Przykładowo przyjęcie pod dach starszego członka rodziny może sztucznie podnieść poziom dochodów gospodarstwa, mimo że nie zwiększa realnych możliwości finansowania studiów. Podobne wątpliwości pojawiają się w przypadku rodzin patchworkowych, gdzie nowy partner jednego z rodziców formalnie zwiększa dochody gospodarstwa, choć nie ma prawnego obowiązku finansowania edukacji dziecka.
Obawy o dostępność szkolnictwa wyższego
Akademia Badań i Szkolnictwa Wyższego (Ares), zrzeszająca uniwersytety, szkoły wyższe, wyższe szkoły artystyczne oraz przedstawicieli studentów, wyraża obawy dotyczące wpływu reformy na dostępność edukacji wyższej. Organizacja podkreśla, że „znaczna podwyżka czesnego może stanowić poważną barierę dla części studentów”.
Choć brakuje jeszcze kompleksowego badania obejmującego całą Federację Walonia-Bruksela, środowiska akademickie od lat sygnalizują rosnącą prekaryzację studentów. Liczba osób podejmujących pracę zarobkową podczas studiów wzrosła o 22,5 procent między 2017 a 2024 r. Badanie przeprowadzone przez UCLouvain Saint-Louis Bruxelles wskazuje, że 22,7 procent studentów pracuje, aby w całości lub częściowo sfinansować koszty studiów. Dla niemal połowy ankietowanych – 44,8 procent – wydatki związane z edukacją stanowią znaczące obciążenie finansowe, podczas gdy jedynie 16,4 procent uznaje je za niewielkie. Inne badanie opublikowane przez Brussels Studies sugeruje ponadto, że im większe wyrzeczenia finansowe ponoszą studenci, tym gorsze osiągają wyniki w nauce.