Przed brukselskim sądem apelacyjnym (cour d’appel/hof van beroep) stanął w środę 5 marca 2026 r. Sofiane T., oskarżony o postrzelenie mężczyzny w brzuch przed wejściem do hammamu na Schaerbeek w lutym 2021 r. Sprawa, początkowo traktowana jako usiłowanie zabójstwa, zmieniła swój charakter po śmierci poszkodowanego w sierpniu 2022 r., czyli półtora roku po zdarzeniu. Prokuratura generalna domaga się, aby sąd apelacyjny uznał się za niewłaściwy i przekazał sprawę do sądu przysięgłych (cour d’assises/hof van assisen), gdzie oskarżony miałby odpowiadać za zabójstwo.
Sąsiedzki konflikt zakończył się strzałem
Do zdarzenia doszło w lutym 2021 r. przy ulicy François-Joseph Navez na Schaerbeek. Bilal E.B. przebywał w budynku, w którym na parterze działał hammam współprowadzony przez Sofiane’a T.
Z relacji wynika, że Bilal E.B. usłyszał krzyki dochodzące z parteru i razem ze znajomym zszedł na dół, aby sprawdzić, co się dzieje. Na miejscu doszło do kłótni z żoną oskarżonego, która prowadziła hammam. Według zeznań ofiary w pewnym momencie pojawił się mężczyzna, który oddał w jego kierunku strzał, trafiając go w brzuch. Cała sytuacja miała być konsekwencją banalnego konfliktu sąsiedzkiego między ofiarą a współwłaścicielem lokalu.
Ofiara zmarła osiemnaście miesięcy później
Bilal E.B. przeżył postrzał, a Sofiane T. został początkowo skierowany przed sąd poprawczy (tribunal correctionnel/correctionele rechtbank) w Brukseli pod zarzutem usiłowania zabójstwa.
Sytuacja zmieniła się w sierpniu 2022 r., gdy poszkodowany zmarł – osiemnaście miesięcy po zdarzeniu. Przyczyną śmierci było przedawkowanie leków. Od tego momentu rodzina zmarłego, reprezentowana przez adwokat Maryse Alié, domaga się przekazania sprawy do sądu przysięgłych i postawienia oskarżonemu zarzutu zabójstwa.
Prokuratura wskazuje na związek przyczynowy
Podczas środowej rozprawy prokurator generalny ponownie zwrócił się do sądu apelacyjnego o uznanie się za niewłaściwy do prowadzenia sprawy. Jego zdaniem osoba, która strzela do kogoś z bliskiej odległości, musi ponosić konsekwencje swojego czynu.
Prokurator argumentował, że Bilal E.B. zmarł w wyniku przedawkowania leków, których prawdopodobnie nie przyjmowałby, gdyby nie został postrzelony. Zwrócił uwagę na długotrwały ból, na jaki skarżył się poszkodowany po postrzale, oraz na planowaną kolejną operację, która miała zostać przeprowadzona niedługo przed jego śmiercią. Według prokuratury nawet gdyby przedawkowanie było świadome i stanowiło samobójstwo, nie zmienia to faktu istnienia związku przyczynowego między postrzałem a zgonem.
Rodzina ofiary krytykuje brak aresztu
Sprawa wywołuje silne emocje wśród bliskich zmarłego. Youssef, brat Bilala, wyraził oburzenie faktem, że oskarżony – pracujący jako wychowawca dzieci – pozostaje na wolności pięć lat po zdarzeniu i nie spędził w więzieniu ani jednego dnia.
Z kolei siostra ofiary, Hajar, opowiedziała, że kilka miesięcy po postrzale jej brat, który poruszał się wtedy na wózku inwalidzkim, spotkał oskarżonego na ulicy. Według jej relacji Sofiane T. miał wówczas kpić z niego w obecności znajomych i grozić, że „dokończy robotę”.
Oskarżony twierdzi, że strzał był przypadkowy
Na początku rozprawy Sofiane T. krótko odniósł się do zarzutów. Czterdziestokilkuletni mężczyzna twierdzi, że Bilal i jego znajomi wszczęli awanturę przed budynkiem i zaatakowali jego żonę.
Według jego relacji usłyszał jej krzyki, przestraszył się o jej bezpieczeństwo i sięgnął po broń ukrytą w hammamie. Oskarżony twierdził, że na ziemi znajdowały się paczki narkotyków, a napastnicy mieli przy sobie noże. Według jego wersji wydarzeń najpierw oddał strzał ostrzegawczy w powietrze, po czym Bilal rzucił się na niego z nożem i wtedy broń wystrzeliła przypadkowo. Sofiane T. utrzymuje, że był przekonany, iż kula jedynie drasnęła ofiarę.
Prokurator odpowiedział jednak, że nóż, o którym mówi oskarżony, nigdy nie został odnaleziony ani potwierdzony w materiale dowodowym.
Sprawa będzie kontynuowana
Postępowanie zostało odroczone. Adwokat rodziny ofiary, Maryse Alié, oraz obrońca Sofiane’a T., mec. Stanislas Eskenasi, przedstawią swoje argumenty podczas kolejnej rozprawy zaplanowanej na najbliższy poniedziałek.
Warto przypomnieć, że w 2024 r. zarówno oskarżony, jak i przedstawiciel prokuratury sprzeciwiali się zmianie właściwości sądu. Wówczas prokuratura domagała się kary sześciu lat więzienia. Sąd uznał się jednak za niewłaściwy do rozpoznania sprawy. Od tej decyzji prokuratura sama wniosła apelację, przyznając później, że wcześniejsze stanowisko było błędne.