Sektor gastronomiczny w Belgii od lat zmaga się z niedoborem pracowników, jednak jeden z dobrze znanych lokali w Brukseli postanowił podejść do problemu z dużą dawką humoru. W najbliższą sobotę Manneken Pis – najsłynniejsza fontanna w stolicy Belgii przedstawiająca siusiającego chłopca – zostanie symbolicznie „zatrudniony” jako kelner w barze Poechenellekelder, który znajduje się tuż obok posągu. Niewielka figura, będąca jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Brukseli, otrzyma kostium w barwach tego kultowego lokalu. Z tej okazji w sobotni poranek w ratuszu w Brukseli (Hôtel de Ville) odbędzie się uroczysta ceremonia przebrania posążka.
Garderoba pełna kostiumów – fartuch kelnerski to rzadkość
Manneken Pis posiada imponującą kolekcję strojów. Wśród nich znajdują się mundury, koszulki klubów piłkarskich, stroje bractw i cechów rzemieślniczych oraz liczne stroje narodowe z różnych części świata. Fartuch kelnerski lub kostium nawiązujący do lokalu gastronomicznego pojawia się w tej garderobie bardzo rzadko.
O przyznaniu nowego stroju decyduje specjalna komisja, w której zasiadają przedstawiciele władz miasta Brukseli oraz członkowie stowarzyszenia Amis de l’Ordre de Manneken-Pis, czyli Przyjaciele Orderu Manneken Pis. W przypadku propozycji zgłoszonej przez bar Poechenellekelder decyzja zapadła szybko.
Jak wyjaśnia Katerina Papadopoulos, odpowiedzialna za kolekcję strojów Manneken Pis, Poechenellekelder jest znanym brukselskim estaminetem – tradycyjnym lokalem belgijskim – położonym w samym centrum miasta. Miejsce to od lat jest silnie związane z lokalnym folklorem, a opiekunowie kolekcji kostiumów współpracują z nim już od dłuższego czasu.
Jaskinia Poliszynela z atmosferą starej Brukseli
Bar Poechenellekelder, który w brukselskim żargonie bywa nazywany po prostu „Poech”, został otwarty w 1991 r. przez Michela De Triesta. Nazwa lokalu – oznaczająca „Jaskinię Poliszynela” (Cave du Polichinelle) – nawiązuje do jego początkowej funkcji. W podziemiach budynku odbywały się kiedyś spektakle lalkowe, które nadały miejscu jego charakterystyczny klimat. Choć przedstawienia nie są już organizowane, teatralna atmosfera wciąż pozostaje jednym z wyróżników lokalu.
Wnętrze baru przypomina swoistą kapsułę belgijskiej kultury. Ściany i sufity są gęsto pokryte dekoracjami, które przywodzą na myśl stoiska na pchlim targu, choć każdy element ma swoje miejsce. Stali bywalcy żartują, że w tak wypełnionej ozdobami przestrzeni kelnerzy muszą uważać, aby się nie potknąć, zwłaszcza gdy lokal wypełniają goście. Poechenellekelder przyciąga zarówno turystów, jak i osoby mieszkające w Brukseli.
Do lokalu wchodzi się przez taras liczący około 70 miejsc. Następnie wąskie, kręcone schody prowadzą do głównej sali barowej, która może pomieścić około 80 osób. Goście mogą tam spróbować belgijskich piw lub zamówić domowe spaghetti, będące jednym z firmowych dań lokalu. Osoby poszukujące spokojniejszej atmosfery mogą zejść jeszcze niżej – do piwnicy, gdzie przygotowano około 30 miejsc siedzących.
Ponad 1 200 kostiumów i tradycja od XVII wieku
Zwyczaj ubierania Manneken Pis ma długą historię. Pierwsze próby „okrycia nagości” słynnego posążka sięgają XVII wieku. Obecnie każdego roku do kolekcji dołącza około 25 nowych kostiumów, a cała garderoba liczy już około 1 200 strojów.
Każde nowe przebranie jest wydarzeniem w Brukseli i stanowi okazję do podkreślenia kolejnego elementu belgijskiej kultury, tradycji lub współpracy międzynarodowej. W najbliższą sobotę do tej niezwykłej kolekcji dołączy strój inspirowany jednym z najbardziej charakterystycznych lokali znajdujących się tuż obok słynnej fontanny.