Funkcjonariusz belgijskiej policji został skazany po tym, jak zarejestrowano jego jazdę z prędkością 156 km/h na brukselskim Ringu na wysokości Ruisbroek w gminie Sint-Pieters-Leeuw. Do sytuacji doszło w grudniu 2024 r. na odcinku z ograniczeniem do 100 km/h, co oznacza przekroczenie limitu o 56 km/h. Sprawa trafiła przed sąd policyjny. Obrona przekonywała, że policjant brał udział w pościgu za osobą poszukiwaną. Sąd uznał jednak te wyjaśnienia za niepoparte dowodami i wymierzył karę grzywny w wysokości 400 euro oraz 14-dniowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Linia obrony – rzekoma interwencja służbowa
Podczas rozprawy adwokat argumentował, że jego klient należy do jednostek specjalnych policji. Według przedstawionej wersji w dniu zdarzenia funkcjonariusz jechał do pracy, gdy zauważył osobę znajdującą się w rejestrze osób poszukiwanych. Miał rozpocząć pościg, co – zdaniem obrony – tłumaczyłoby znaczne przekroczenie prędkości. Jak podkreślano, interwencja była krótkotrwała, ponieważ policjant szybko stracił z oczu ściganą osobę.
Sąd: brak dokumentacji podważa wiarygodność tłumaczeń
Sędzia podszedł do tej argumentacji z dużą rezerwą. Zaznaczył, że funkcjonariusze, zwłaszcza z jednostek specjalnych, mają obowiązek ściśle dokumentować każdą interwencję. Zapytał wprost o istnienie oficjalnej notatki lub karty informacyjnej dotyczącej rzekomego pościgu. W ocenie sądu, jeśli oskarżony nie potrafi wykazać, że działał w ramach obowiązków służbowych, nie może powoływać się na taką okoliczność jako usprawiedliwienie rażącego przekroczenia prędkości. Obrona nie przedstawiła żadnych dokumentów potwierdzających wersję o pościgu, co miało kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia.
Kara z uwzględnieniem dotychczasowej niekaralności
Sąd wziął pod uwagę fakt, że funkcjonariusz dotąd nie był karany, traktując to jako okoliczność łagodzącą. Ostatecznie wymierzono mu grzywnę w wysokości 400 euro, z czego 200 euro w zawieszeniu. Dodatkowo musi zapłacić 300 euro kosztów sądowych. Orzeczono także 14-dniowy zakaz prowadzenia pojazdów.