Drastyczne obniżenie mandatów za łamanie przepisów brukselskiej strefy niskiej emisji (LEZ) ma niewielkie szanse na wejście w życie. Rada Stanu wydała krytyczną opinię, uznając, że proponowane zmiany kolidują z szeregiem regulacji – w tym z zobowiązaniami wynikającymi z prawa europejskiego. Według organu doradczego kary po obniżce byłyby zbyt niskie, by realnie odstraszać kierowców pojazdów szczególnie zanieczyszczających, a dodatkowe odroczenie ich egzekwowania mogłoby negatywnie odbić się na zdrowiu mieszkańców Brukseli.
Obecne zasady i propozycja rządu
Brukselska strefa LEZ obowiązuje od 1 stycznia bieżącego roku po długich sporach politycznych i prawnych. Wprowadzono trzymiesięczny okres przejściowy, w którym mandaty w wysokości 350 euro miesięcznie nie są jeszcze egzekwowane. Kary mają zacząć obowiązywać od 1 kwietnia.
Nowy rząd Regionu Brukseli zaproponował ograniczenie mandatów do 80 euro miesięcznie oraz wprowadzenie rocznego abonamentu w wysokości 350 euro, a dla określonych grup społecznych – 200 euro. Równolegle pojawiła się jednak jeszcze dalej idąca propozycja: obniżenie kary za pierwsze naruszenie z 350 do 15 euro miesięcznie, a za kolejne do 50 euro, przy limicie łącznym nieprzekraczającym 350 euro. Projekt zakładał też przesunięcie egzekwowania mandatów o sześć miesięcy, czyli do czerwca.
Rada Stanu: propozycja sprzeczna z prawem
To właśnie ten bardziej radykalny wariant spotkał się z jednoznacznie negatywną oceną Rady Stanu. Jak wynika z opinii doradczej, do której dotarł portal Bruzz, tak głęboka obniżka mandatów byłaby sprzeczna z europejskimi zobowiązaniami. Rada Stanu wskazała, że przy tak niskich kwotach kary nie spełniałyby funkcji odstraszającej, a w praktyce podważałyby sens istnienia strefy niskiej emisji.
Równie krytycznie oceniono pomysł przesunięcia egzekwowania kar o pół roku. Zdaniem Rady Stanu takie opóźnienie mogłoby odbić się negatywnie na zdrowiu mieszkańców stolicy, co stoi w sprzeczności z zasadą ochrony zdrowia publicznego, którą ma realizować strefa LEZ. Przypomniano też, że właśnie na tej podstawie Trybunał Konstytucyjny unieważnił wcześniejsze odroczenie wejścia w życie strefy niskiej emisji.
Argumenty za obniżką odrzucone
Rada Stanu odniosła się także do argumentu, że mieszkańcy Brukseli mieli zbyt mało czasu na zakup lub znalezienie pojazdu spełniającego normy emisji. Organ uznał to uzasadnienie za bezzasadne, podkreślając, że zasady strefy LEZ oraz harmonogram ich wdrażania są znane od wystarczająco dawna.
Dodatkowo problemem jest wyjątkowo napięty kalendarz legislacyjny. Mandaty za wjazd do strefy LEZ pojazdem niespełniającym norm mają zacząć obowiązywać już 1 kwietnia, a przygotowanie projektu gotowego do głosowania w tak krótkim czasie jest – według Rady Stanu – mało realistyczne. W tej sytuacji przyjęcie zmian przed wejściem w życie kar wydaje się w praktyce niemal niemożliwe.