Piętnastoletni Zakaria przez tydzień pozostawał w śpiączce po tym, jak w trakcie starcia dwóch grup młodych ludzi na Anderlechcie w Brukseli został oblany łatwopalną substancją i podpalony. Nastolatek doznał poparzeń trzeciego stopnia na nogach, rękach, pośladkach oraz uchu. Mimo bardzo poważnych obrażeń jego stan się poprawia i chłopiec ma nadzieję, że w przyszłym tygodniu opuści szpital. Swoją historię opowiedział anonimowo redakcji VRT NWS. Troje nieletnich podejrzanych o udział w zdarzeniu trafiło do zamkniętych ośrodków wychowawczych i w najbliższych dniach ponownie stanie przed sędzią ds. nieletnich.
„Myślałem, że nie żyję”
Kiedy Zakaria wybudził się po tygodniu ze śpiączki, zobaczył rozległe oparzenia obejmujące znaczną część ciała. Jak relacjonuje, pierwszą myślą było przekonanie, że nie żyje. Dopiero widok ojca stojącego przy łóżku uświadomił mu, że przeżył. To właśnie obecność rodzica dała mu poczucie bezpieczeństwa i nadzieję.
Do dramatycznych wydarzeń doszło miesiąc temu na Anderlechcie. Konfrontacja między dwiema grupami młodzieży szybko wymknęła się spod kontroli. Według relacji chłopca napastnicy mieli przy sobie łatwopalną ciecz, a część z nich była uzbrojona także w noże i maczety. Przez kilka minut był kopany – jak mówi, w tamtym momencie nie odczuwał bólu. Następnie sprawcy zaczęli polewać go paliwem. Nawet wtedy nie wierzył, że rzeczywiście zostanie podpalony. W pewnym momencie padło polecenie, by podpalić chłopca. Po podłożeniu ognia napastnicy uciekli. Zakaria, walcząc o życie, wskoczył do pobliskiego kanału.
Wcześniejsze konflikty między grupami
Nie był to pierwszy konflikt między obiema grupami. W przeszłości dochodziło już do napięć i konfrontacji. Jak opowiada Zakaria, kilka miesięcy wcześniej członkowie rywalizującej grupy zamknęli go w kanale ściekowym. Gdy miesiąc temu dowiedział się, kto był za to odpowiedzialny, doszło do bójki. Tego samego wieczoru obie grupy ponownie się spotkały – i właśnie wtedy nastolatek został podpalony.
Powrót do codzienności
Mimo traumatycznych przeżyć Zakaria stara się patrzeć w przyszłość. Nie chce korzystać z pomocy psychologa, choć przyznaje, że wciąż towarzyszą mu silne emocje, w tym złość wobec sprawców. Zapewnia, że nie obawia się powrotu do swojej dzielnicy, jednak nie chce ponownie spotkać osób, które go skrzywdziły.
Rehabilitacja przynosi efekty – chłopiec znów potrafi chodzić, a nawet jeździć na rowerze. Z niecierpliwością czeka na powrót do domu, co może nastąpić już w przyszłym tygodniu. Chce wrócić do szkoły, spędzać czas z przyjaciółmi, pomagać ojcu w pracy i po prostu znów żyć normalnie.
Matka: „Młodzi są coraz bardziej agresywni”
Troje nieletnich podejrzanych o podpalenie Zakarii zostało umieszczonych w zamkniętych placówkach wychowawczych. W przyszłym tygodniu ponownie staną przed sędzią ds. nieletnich.
Matka chłopca niemal nie opuszcza szpitala i obawia się o jego przyszłość. Jej zdaniem młodzież w dzielnicy staje się coraz bardziej brutalna, a rodzicom coraz trudniej jest nad nią panować. Kobieta, wypowiadająca się anonimowo, podkreśla znaczenie wychowania w domu, ale zaznacza, że obecnie wielu młodych ludzi nie słucha dorosłych i nie okazuje szacunku ani rodzicom, ani policji. Nie kryje bezradności wobec tej sytuacji.
Psychiatra: dystans wobec rodziców to naturalny etap
Specjaliści podkreślają jednak, że oddalanie się nastolatków od rodziców jest naturalnym elementem dorastania. Nie musi to oznaczać braku szacunku wobec dorosłych. Jak wyjaśnia Eric Schoentjens, psychiatra dziecięcy i młodzieżowy z Uniwersyteckiego Szpitala w Gandawie (UZ Gent), wraz z wiekiem młodzi ludzie zaczynają brać pod uwagę opinie szerszego grona osób.
W okresie szkoły podstawowej głównymi autorytetami są rodzice, rodzina i nauczyciele. Z czasem jednak coraz większego znaczenia nabierają rówieśnicy, z którymi nastolatki spędzają dużo czasu. Nie oznacza to, że przestają słuchać rodziców – po prostu obok ich głosu pojawiają się inne, czasem sprzeczne wpływy.