W czwartek w Izbie Reprezentantów ujawniły się poważne różnice między partiami tworzącymi koalicję Arizona w sprawie polityki płacowej. Podczas debaty nad najnowszym raportem Centralnej Rady Gospodarczej (CCE) ugrupowania rządowe zaprezentowały odmienne podejścia do kwestii wynagrodzeń. Część z nich chce otworzyć drogę do podwyżek dla pracowników, inne podkreślają konieczność dalszego zmniejszania historycznego handicapu płacowego Belgii wobec państw sąsiednich. Spór unaocznił głębokie podziały w obrębie większości rządowej, a opozycja zaczęła domagać się interwencji premiera.
Raport CCE: Belgia z mniejszym wzrostem kosztów pracy niż sąsiedzi
Debata opierała się na pośrednim raporcie technicznym Centralnej Rady Gospodarczej. Z dokumentu wynika, że w ciągu ostatnich 20 lat godzinowy koszt pracy w Belgii rósł wolniej niż w Niemczech, Francji i Holandii. Najnowsze dane i prognozy wskazują, że handicap kosztów płacowych w sektorze prywatnym na koniec 2026 r. ma wynieść od -1,0 do -1,1 procent. Oznacza to, że obecnie koszty pracy w Belgii są nieznacznie niższe niż średnia dla trzech krajów referencyjnych.
Vooruit i CD&V opowiadają się za większymi wynagrodzeniami
Partia Vooruit zapowiedziała złożenie projektu ustawy, który umożliwiłby przyznanie pracownikom premii za siłę nabywczą jeszcze w tym roku. Posłanka Anja Vanrobaeys argumentowała, że przedsiębiorstwa notują wysokie zyski, a osoby pracujące powinny mieć udział w tej dobrej koniunkturze. Zbliżone stanowisko zajęła chadecka CD&V. Posłanka Nathalie Muylle przypomniała, że przez lata prowadzono w Belgii politykę umiarkowania płac, dlatego – jeśli ustawa z 1996 r. na to pozwala – dostępny margines powinien zostać wykorzystany w ramach negocjacji międzybranżowych na lata 2027-2028.
N-VA i MR podkreślają znaczenie konkurencyjności
Odmienne podejście prezentują N-VA i MR. Przewodniczący frakcji N-VA Axel Ronse opowiedział się za utrzymaniem dotychczasowej linii umiarkowania płacowego. Wskazał, że średni godzinowy koszt pracy w Belgii wynosi 48 euro, podczas gdy we Francji i Holandii jest to 43,5 euro. Jego zdaniem problemem pozostaje rozbudowany sektor publiczny, a priorytetem powinno być zwiększanie wynagrodzeń netto, a nie brutto.
Minister pracy David Clarinval (MR) również zaakcentował potrzebę dalszego wzmacniania konkurencyjności. Zwrócił uwagę, że Belgia stopniowo odbudowuje swoją pozycję pod względem kosztów pracy, co przynosi korzyści zarówno firmom, jak i pracownikom. Jednocześnie przypomniał, że raport CCE wskazuje na utrzymujący się strukturalny handicap historyczny – godzinowy koszt pracy w Belgii nadal jest o około 10 procent wyższy niż w Niemczech, Francji i Holandii. W jego ocenie nie można tego faktu pomijać, jeśli kraj chce zachować konkurencyjność wobec sąsiadów.
Clarinval zaznaczył, że ewentualny margines na podwyżki ponad obowiązkową indeksację zostanie określony dopiero w przyszłym roku. Negocjacje dotyczące marginesu płacowego na lata 2027-2028 rozpoczną się w lutym 2027 r., po publikacji końcowego raportu CCE, który uwzględni także inne wskaźniki przewidziane w ustawie z 1996 r.
Opozycja krytykuje brak wspólnej linii rządu
W dyskusji aktywnie uczestniczyła również opozycja. Poseł Robin Tonniau z PTB opowiedział się za podwyższeniem wynagrodzeń brutto, argumentując, że przyniosłoby to korzyści zarówno sile nabywczej pracowników, jak i finansom systemu zabezpieczenia społecznego. Wezwał do odblokowania negocjacji płacowych, które – jego zdaniem – są nadmiernie ograniczone przez ramy ustawy z 1996 r.
Posłanka Sarah Schlitz z Ecolo-Groen wyraziła z kolei obawę, że obecna polityka prowadzi do systematycznego obniżania standardów. Zaapelowała o obecność premiera w parlamencie, wskazując na brak jednolitego stanowiska wśród partii rządowych. „Nie widać tu wspólnej większości. Można odnieść wrażenie, że każdy czytał inny raport. Potrzebny jest premier, który jasno przedstawi stanowisko rządu” – stwierdziła Schlitz.