Od sześciu miesięcy ceny mleka w Europie wyraźnie spadają. Litr, który na początku 2025 r. kosztował ponad 55 centów, obecnie osiąga jedynie 30-35 centów – to poziom niewidziany od kryzysu z 2015 r. W Belgii wielu producentów funkcjonuje już poniżej progu opłacalności. Podczas Międzynarodowego Salonu Rolniczego (SIA) w Paryżu przewodniczący European Milk Board (EMB) Kjartan Poulsen ostrzegł przed gwałtownym pogorszeniem sytuacji na rynku i zaapelował o uruchomienie unijnych mechanizmów antykryzysowych.
Skąd tak silny spadek cen?
Obecne załamanie cen jest efektem odbicia produkcji po okresie niedoborów. W latach 2024-2025 epidemia choroby niebieskiego języka poważnie osłabiła europejskie stada bydła. Liczne poronienia i spadek laktacji ograniczyły podaż mleka, co przełożyło się na dynamiczny wzrost cen. Z danych belgijskiego Collège des producteurs wynika, że litr mleka kosztował w lipcu 2024 r. 45 centów, a w styczniu 2025 r. przekroczył 56 centów.
Dziś rynek przechodzi fazę szybkiego dostosowania. Wycielenia i laktacje wróciły do wysokiego poziomu, a sprzyjające warunki pogodowe w 2025 r. zapewniły dobrej jakości pasze. W konsekwencji globalna produkcja wzrosła w ostatnich miesiącach o 4 procent. EMB podkreśla, że światowe wolumeny są zbyt wysokie w stosunku do popytu, co wywołuje silną presję na obniżkę cen skupu, podczas gdy koszty produkcji pozostają wysokie.
Guillaume Van Binst, sekretarz generalny belgijskiej Federacji Młodych Rolników (FJA), zaznacza, że nadwyżka podaży szczególnie widoczna jest w Europie i Stanach Zjednoczonych. Dodatkowo Chiny ograniczają import mleka, stawiając na rozwój własnej produkcji, co jeszcze bardziej osłabia popyt na rynku międzynarodowym.
Powrót do realiów sprzed dekady
Po okresie korzystnych cen, utrzymujących się dzięki ograniczonej podaży w czasie epidemii, nastąpiło gwałtowne tąpnięcie. Jak wskazuje Van Binst, jeszcze kilka miesięcy temu rolnicy otrzymywali ponad 55 centów za litr, jednak od września i października ceny spadły do 30-35 centów. To poziom porównywalny z kryzysem z 2015 r.
Różnica polega na tym, że koszty prowadzenia gospodarstw znacząco wzrosły. Od 2019 r. ceny sprzętu rolniczego zwiększyły się o około 30 procent. Producenci szacują, że rzeczywisty koszt wytworzenia litra mleka – bez uwzględnienia wynagrodzenia rolnika – wynosi obecnie 40-43 centy. Przy obecnych stawkach oznacza to sprzedaż poniżej kosztów.
Szczególnie trudną sytuację mają młodzi rolnicy, którzy niedawno przejęli gospodarstwa i muszą spłacać inwestycje przy jednoczesnym spadku dochodów. Niskie ceny w połączeniu z wysokimi kosztami operacyjnymi stawiają pod znakiem zapytania stabilność wielu gospodarstw mleczarskich w Europie.
Niepewne perspektywy na kolejne miesiące
Prognozy nie są jednoznaczne. Catherine Bauraind z Collège des producteurs ocenia, że niskie ceny mogą utrzymać się jeszcze przez kilka miesięcy, a ewentualne odbicie nastąpi najwcześniej po lecie. Część ekspertów liczy na poprawę w drugiej połowie roku, inni jednak ostrzegają, że problem może mieć charakter długotrwały.
Na rynku globalnym utrzymuje się wysoka produkcja, również w Stanach Zjednoczonych i Nowej Zelandii. Europejscy rolnicy znajdują się dodatkowo pod presją dużych sieci handlowych, które wpływają na poziom cen w łańcuchu dostaw.
Belgijski sektor w szczególnie trudnym położeniu
W Belgii skutki spadku cen są szczególnie odczuwalne ze względu na strukturę produkcji. Krajowy sektor mleczarski koncentruje się głównie na produktach niskoprzetworzonych – mleku surowym, maśle oraz mleku w proszku. Są to towary szeroko dostępne na rynku światowym, dlatego Belgia szybko odczuwa skutki globalnej nadprodukcji.
Van Binst podkreśla potrzebę większych inwestycji w przetwórstwo, które pozwoliłoby ograniczyć zależność od cen surowca. Jako przykład wskazuje Laiterie des Ardennes (Solarec), która w 2021 r. uruchomiła w Baudour linię produkcyjną mozzarelli o rocznej zdolności 30 000 ton. Bauraind uznaje ten kierunek za wzór dla całej branży.
Apel o unijną redukcję produkcji
European Milk Board, przy wsparciu belgijskiej FJA, domaga się uruchomienia na poziomie Unii Europejskiej mechanizmu dobrowolnej redukcji produkcji mleka. To narzędzie przewidziane w ramach wspólnej organizacji rynków rolnych UE, które zastosowano już w latach 2016-2017.
Mechanizm polega na tym, że producenci dobrowolnie i czasowo ograniczają dostawy w zamian za rekompensatę finansową. Celem jest szybkie zmniejszenie nadwyżki podaży i stabilizacja cen bez wprowadzania trwałych limitów produkcyjnych. Jak przypomina Van Binst, poprzednio wystarczyły trzy miesiące, aby produkcja w Europie spadła o 3 procent, a ceny wzrosły o 15 procent.
W przeciwieństwie do interwencji publicznej czy prywatnego magazynowania, dobrowolna redukcja bezpośrednio ogranicza nadprodukcję. Nadmiar mleka nie trafia na rynek, co pozwala uniknąć kosztownego składowania zapasów, późniejszej wyprzedaży po obniżonych cenach i ponownej presji na producentów.