Plany oszczędnościowe flamandzkiego przewoźnika publicznego De Lijn spotykają się z coraz większym oporem ze strony władz lokalnych w całej Flandrii. Sprzeciw nasila się w momencie, gdy 15 flamandzkich rad transportowych musi oficjalnie odnieść się do proponowanych cięć. Znamienne jest to, że krytyka wyraźnie wykracza poza podziały partyjne – zastrzeżenia wobec planów flamandzkiej minister mobilności Annick De Ridder z N-VA zgłaszają również samorządowcy z jej własnego ugrupowania.
Dodatkowe 35,5 mln euro oszczędności
W ubiegłym miesiącu potwierdzono, że minister De Ridder oczekuje od De Lijn dodatkowych oszczędności w wysokości 35,5 mln euro. Informacja ta wywołała falę niepokoju wśród władz gminnych, które obawiają się wyraźnego pogorszenia oferty transportu publicznego na swoim terenie.
Burmistrz Sint-Niklaas, Lieven Dehandschutter z N-VA, otwarcie przyznaje, że nie akceptuje kierunku proponowanych zmian. „Nie jesteśmy zadowoleni ani z samych oszczędności, ani z konkretnych decyzji, które są podejmowane” – powiedział. Radny ds. mobilności Maxime Callaert, także z N-VA, wskazuje na problem systemowy. Jego zdaniem trudno uzasadnić ocenę i modyfikowanie modelu podstawowej dostępności transportowej, który funkcjonuje zaledwie od 2 lat i nie został jeszcze w pełni wdrożony. „To zdecydowanie za wcześnie. Ten system nie miał realnej szansy, by się sprawdzić” – argumentuje Callaert.
W Sint-Niklaas planowana jest likwidacja jednej z dwóch linii miejskich. Regionalne połączenie między Sinaai/Puivelde a Sint-Niklaas miałoby kursować wyłącznie w dni szkolne. Choć gmina ma zostać objęta tzw. strefą elastyczną – flexzone – Callaert wątpi, czy takie rozwiązanie zrekompensuje utratę stałych kursów. „Nigdy się na to nie zgodzimy” – deklaruje. Zadaje też pytanie o realną rolę rad transportowych: „Czy mamy wybierać między wariantami? Czy wydać opinię? A może głosować nad propozycją De Lijn?”
Antwerpia i Evergem odrzucają propozycje
W Antwerpii ton wypowiedzi jest równie stanowczy. Radny ds. mobilności Koen Kennis z N-VA, który przewodniczy antwerpskiej radzie transportowej, jasno stwierdził, że akceptacja planu De Lijn nie wchodzi w grę. Rada wydała już negatywną opinię w sprawie oszczędności. „Przygotujemy własną alternatywę, która mogłaby zacząć obowiązywać w styczniu 2027 r.” – zapowiedział Kennis.
Burmistrz Evergem, Joeri De Maertelaere z N-VA, podważa natomiast sposób, w jaki De Lijn ocenia zasadność utrzymania poszczególnych linii. „Nie możemy zaakceptować tak poważnego ograniczania transportu publicznego” – podkreśla. Jako przykład wskazuje linię autobusową dowożącą pasażerów do tramwaju numer 2 w kierunku Gandawy. Według przewoźnika liczba pasażerów jest tam zbyt niska, jednak od 2025 r. tramwaj nie dojeżdża do Evergem z powodu prac budowlanych. „To oczywiste, że w takiej sytuacji linia przesiadkowa traci pasażerów” – komentuje burmistrz. Gmina skierowała do rządu Flandrii oficjalne pismo z kontrpropozycjami, popartymi przez wszystkie ugrupowania w radzie gminy.
Błędne koło cięć i spadku liczby pasażerów
Burmistrz Nijlen, Leo Verelst z listy N-VA-Nieuw Nijlen, zwraca uwagę na mechanizm prowadzący – jego zdaniem – do systematycznego osłabiania oferty. W jego gminie planowane jest ograniczenie częstotliwości kursów jednej z linii autobusowych. „Podczas poprzedniej rundy oszczędności wydłużono trasę tej linii, przez co podróż trwa o 30 minut dłużej. Teraz słyszymy, że pasażerów jest za mało. Najpierw zniechęca się ludzi do korzystania z autobusu, a potem dziwi, że przestają nim jeździć” – podsumowuje Verelst.
Zrozumienie, ale bez entuzjazmu
Niektórzy samorządowcy z N-VA wypowiadają się w bardziej wyważony sposób, choć również nie kryją rezerwy wobec planów oszczędnościowych. Burmistrz Hamme, Lotte Peeters z N-VA, przyznaje, że rozumie potrzebę szukania oszczędności w sytuacji, gdy rząd Flandrii musi znaleźć 1,5 mld euro, aby ustabilizować budżet. Według niej dodatkowe cięcia mają opierać się na obiektywnych danych – De Lijn analizuje linie, na których średnie maksymalne obłożenie wynosi mniej niż 8 pasażerów. „Odpowiadam za swoją gminę i ubolewam nad tymi decyzjami” – zaznacza Peeters, wyrażając nadzieję na wypracowanie alternatyw.
Burmistrz Koksijde, Sander Loones z N-VA, ocenia, że „wszyscy rozumieją konieczność przeprowadzenia takiego przeglądu”, choć w jego gminie skutki nie będą – jak twierdzi – szczególnie dotkliwe. Z kolei burmistrz De Haan, Wilfried Vandaele z N-VA, zapowiada bardziej dyplomatyczne podejście i próbę wynegocjowania w ramach rady transportowej kompromisu, który pozwoli zachować jak największą część dotychczasowej oferty.
Decydujący moment dla rad transportowych
Ostateczne stanowisko należy teraz do 15 flamandzkich rad transportowych. Gdyby wszystkie wydały negatywną opinię wobec planowanych cięć, minister De Ridder znalazłaby się w bardzo trudnym położeniu – zignorowanie tak szerokiego sprzeciwu byłoby politycznie kosztowne.
Nathalie Debast z Flamandzkiego Stowarzyszenia Miast i Gmin (VVSG) podkreśla, że samorządy oczekują sprawnego i efektywnego transportu publicznego, który ma kluczowe znaczenie dla mieszkańców Flandrii. „Zapowiedziane oszczędności wywołują ogromne zaniepokojenie – zarówno wśród mieszkańców, jak i wśród burmistrzów, do których trafiają liczne pytania. Zbieramy te sygnały i liczymy na szybkie rozpoczęcie rozmów z minister” – informuje Debast.
Niezadowolenie narasta także wśród związków zawodowych, które zapowiedziały już akcje strajkowe. Minister De Ridder musiała w środę po południu zmierzyć się z tą kwestią podczas debaty w Parlamencie Flamandzkim, gdzie temat oszczędności w De Lijn zdominował dyskusję.