Temat dodatków mieszkaniowych przysługujących ministrom federalnym ponownie wybrzmiał w Izbie Reprezentantów w politycznie drażliwym momencie. W czasie gdy rząd koalicji Arizona apeluje do mieszkańców Belgii o wyrzeczenia i dyscyplinę budżetową, przewodniczący DéFI François De Smet skierował do premiera interpelację dotyczącą miesięcznego ryczałtu w wysokości 1 962 euro. Kwota ta wypłacana jest każdemu ministrowi na pokrycie kosztów zakwaterowania i wydatków domowych, bez konieczności przedstawiania jakichkolwiek rachunków. Zdaniem De Smeta taki mechanizm jest trudny do uzasadnienia w oczach opinii publicznej.
Ryczałt niezależny od faktycznych potrzeb
Każdy minister federalny otrzymuje co miesiąc z góry określoną kwotę 1 962 euro, formalnie przeznaczoną na koszty mieszkania i prowadzenia gospodarstwa domowego. De Smet wskazał jednak na sytuacje, które – w jego ocenie – podważają sens tego rozwiązania. Zwrócił uwagę, że część ministrów pobiera ryczałt mimo korzystania z mieszkań służbowych. Jako przykład podał Davida Clarinvala, który poza dodatkiem mieszkaniowym zajmuje lokal wynajmowany ze środków publicznych za około 1 600 euro miesięcznie. „To dodatek mieszkaniowy, który służy wszystkiemu poza zamieszkaniem” – stwierdził De Smet podczas posiedzenia plenarnego, określając tę praktykę jako „stary belgijski zły nawyk”.
Lider DéFI odniósł się również do argumentu premiera, że gabinet Arizona jedynie podtrzymuje rozwiązania obowiązujące za poprzedniej koalicji Vivaldi. Tłumaczenie to nie przekonało De Smeta. Jak zaznaczył, trudno jednocześnie ostro krytykować poprzedników i zapowiadać zerwanie z dawnymi praktykami, a zarazem utrzymywać kontrowersyjny dodatek dla ministrów.
Milion euro jako symbol w budżetowej układance
Sam De Smet przyznał, że w skali finansów federalnych mowa o stosunkowo niewielkich kwotach – około 300 000 euro rocznie i blisko milionie euro w trakcie całej kadencji. To jednak właśnie wymiar symboliczny stał się osią jego wystąpienia. Poseł zestawił tę sumę z poważniejszymi niedoborami w budżecie.
Przywołał 500 milionów euro, których – według Trybunału Obrachunkowego – zabraknie ośrodkom pomocy społecznej CPAS/OCMW na wsparcie osób wykluczonych z systemu zasiłków dla bezrobotnych. Wspomniał również o 475 milionach euro utraconych wpływów w związku z reformą VAT zakwestionowaną przez Radę Stanu, o 195 milionach euro błędnie naliczonych akcyz na gaz oraz o 116 milionach euro zawyżonego podatku od zysków kapitałowych – również wskazanych przez Trybunał Obrachunkowy.
Negatywny sygnał w czasie oszczędności
De Smet podkreślił, że w sytuacji, gdy osoby korzystające ze świadczeń socjalnych mają płacić podatek od zasiłków dla bezrobotnych, a dochód z integracji społecznej ma zostać objęty opodatkowaniem, utrzymywanie dodatku mieszkaniowego dla ministrów wysyła niekorzystny sygnał. W jego ocenie nawet jeśli milion euro stanowi niewielką część budżetu państwa, to jako symbol przywilejów podważa wiarygodność przekazu rządu o konieczności zaciskania pasa.
Warto dodać, że niedawna propozycja rezolucji złożona przez PTB, przewidująca likwidację tego dodatku, została odrzucona przez Izbę Reprezentantów.