Administracja parlamentu Regionu Stołecznego Brukseli zaproponowała w środę obniżenie rangi komisji ds. równości szans i praw kobiet do poziomu grupy roboczej, która nie posiadałaby uprawnień do kontroli politycznej ani analizy budżetu. Projekt został przedstawiony podczas posiedzenia rozszerzonego biura parlamentu i wywołał sprzeciw zarówno wśród opozycji, jak i części deputowanych większości rządzącej. Dyskusja odbywa się w ramach reorganizacji komisji po utworzeniu nowego rządu regionalnego pod przewodnictwem premiera regionu Borisa Dilliesa z MR.
Powrót do modelu sprzed 2019 r.
Jak informuje Le Soir, powołując się na dokument omawiany na posiedzeniu, propozycja w praktyce oznaczałaby powrót do rozwiązań sprzed 2019 r. Komisja miałaby zostać przekształcona w komitet doradczy funkcjonujący w ramach komisji spraw wewnętrznych. Taki organ mógłby formułować opinie z własnej inicjatywy lub na wniosek innych komisji, a także prowadzić ograniczone prace legislacyjne. Straciłby jednak możliwość prowadzenia kontroli politycznej oraz analizowania budżetu. Oznaczałoby to również utratę znaczenia, jakie wiąże się ze statusem pełnoprawnej komisji parlamentarnej.
Opozycja: „fatalny sygnał”
Propozycja spotkała się z ostrą reakcją opozycji. Deputowana Ecolo Margaux de Ré, która w poprzedniej kadencji była inicjatorką utworzenia komisji i jej przewodniczącą, wyraziła rozczarowanie. Przypomniała, że w 2019 r. konieczne było intensywne zabieganie o powołanie tej struktury, ponieważ problem dyskryminacji w Regionie Stołecznym Brukseli pozostawał wówczas w dużej mierze niewidoczny. Jej zdaniem bez wyodrębnionej przestrzeni do pracy tematy te nie tylko tracą dynamikę, ale mogą zostać zepchnięte na margines, a komisja była jedynym forum umożliwiającym pogłębioną analizę przepisów dotyczących praw kobiet.
Obecny przewodniczący komisji Petya Obolensky z PTB również ocenił pomysł jako bardzo niepokojący, zwłaszcza w kontekście wyzwań związanych z rasizmem i seksizmem w regionie. Podkreślił, że status komisji ma nie tylko wymiar symboliczny, lecz także praktyczny – ułatwia organizowanie wysłuchań, wizyt studyjnych oraz kierowanie interpelacji do właściwych ministrów.
Koalicja: zaskoczenie i ostrożność
Debata nad zmianą została odłożona w czasie. Oprócz sprzeciwu ze strony PTB, Ecolo i PS, również część deputowanych koalicji poprosiła o dodatkowy czas na analizę propozycji. Pojawiły się pytania, czy inicjatywa ma wyłącznie administracyjny charakter, czy też stoi za nią polityczna decyzja przewodniczącego parlamentu z MR.
Gabinet przewodniczącego Bertina Mampaki zapewnił, że nie jest inicjatorem tej zmiany. Według jego współpracowników chodziło o przedstawienie sprawy rozszerzonemu biuru, aby wszystkie ugrupowania mogły zająć stanowisko. Jednocześnie przyznano, że jednym z argumentów jest racjonalizacja wydatków parlamentu. Wskazano na koszty związane z funkcjonowaniem komisji – tłumaczenia, sporządzanie sprawozdań oraz czas pracy – szacowane na około 500 000 euro. Le Soir zwraca jednak uwagę, że w poprzedniej kadencji rzeczywiste koszty działania komisji mogły sięgać około 2 milionów euro rocznie.
MR: „nie demontujemy polityki równości szans”
Przewodnicząca klubu MR Loubna Azghoud zdecydowanie zaprzeczyła, jakoby jej partia dążyła do osłabienia polityki równości szans. Podkreśliła, że o propozycji dowiedziała się dopiero w środę, podobnie jak inni deputowani. Zgodnie z argumentacją administracji parlamentu włączenie komisji do bloku spraw wewnętrznych miałoby sprzyjać bardziej przekrojowemu podejściu i zwiększyć jej znaczenie w strukturze prac parlamentarnych. Azghoud zauważyła również, że komisja w dotychczasowej formule zbierała się stosunkowo rzadko.
Przewodniczący Obolensky potwierdził, że posiedzenia odbywały się co dwa tygodnie – rzadziej niż w innych komisjach – co tłumaczył trudnościami organizacyjnymi oraz faktem, że kompetencje w zakresie równości szans są w Belgii podzielone między różne szczeble władzy, a nie należą wyłącznie do regionu.