Yvan Verougstraete – przewodniczący belgijskiej partii Les Engagés oraz wiceprzewodniczący komisji przemysłu w Parlamencie Europejskim – ostrzega przed traktowaniem deregulacji jako prostego sposobu na poprawę konkurencyjności Unii Europejskiej. Jego zdaniem Europa nie wygra globalnej rywalizacji gospodarczej, jeśli zacznie rezygnować z własnych standardów społecznych, środowiskowych i zdrowotnych. Wypowiedzi te padły w kontekście prac nad nowym Europejskim Funduszem Konkurencyjności o wartości 234 mld euro.
Konkurencyjność bez rezygnacji z zasad
W ostatnich miesiącach Komisja Europejska przedstawiła pakiety uproszczeń legislacyjnych, tzw. omnibusy, które mają ułatwić funkcjonowanie przedsiębiorstwom. Verougstraete przyznaje, że ograniczenie nadmiernej biurokracji jest potrzebne, ale przestrzega, że pod hasłem uproszczeń może kryć się osłabianie kluczowych europejskich wartości. – To poważny błąd strategiczny. Znajdujemy się w momencie, w którym równowaga może zostać zachwiana w jedną albo w drugą stronę – podkreśla.
Eurodeputowany stawia pytanie o model konkurencji, jaki Unia chce przyjąć. – Czy mamy rywalizować jak w MMA, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone i wygrywa ten, kto przetrwa? Czy też chcemy bronić naszych zasad? – pyta retorycznie. Zaznacza, że globalni konkurenci już zmienili swoje strategie, natomiast Europa wciąż nie w pełni dostosowała się do nowych realiów.
234 mld euro na przyszłość Europy
Dwa tygodnie po nieformalnym szczycie przywódców UE w Alden Biesen, poświęconym zapobieganiu gospodarczemu osłabieniu Europy, Verougstraete uczestniczył w konsultacjach z ekspertami, w tym z laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Philippe’em Aghionem. Rozmowy dotyczyły kształtu Europejskiego Funduszu Konkurencyjności, który ma dysponować kwotą 234 mld euro z kolejnego wieloletniego budżetu UE i wspierać projekty o znaczeniu strategicznym.
Wśród potencjalnych inwestycji wymieniane są m.in. system satelitarny Iris2, konkurencyjny wobec Starlinka, oraz wyspa energetyczna Princesse Elisabeth. Fundusz ma również wzmacniać ścieżki finansowania dla start-upów. Jako sprawozdawca projektu z ramienia frakcji centrowej Verougstraete docenia jego znaczenie, wskazując, że może on częściowo zrekompensować słabości europejskiego rynku kapitałowego. Zastrzega jednak, że nawet duże środki finansowe nie wystarczą bez jasnego określenia zasad konkurencji.
„Prawdziwe uproszczenie to więcej Europy”
Zdaniem lidera Les Engagés uproszczenie przepisów powinno oznaczać pogłębienie integracji, a nie wycofywanie się z regulacji. Verougstraete wskazuje na nadal istniejące bariery na jednolitym rynku. – Jako przedsiębiorca wchodzący na rynek innego państwa członkowskiego musisz zaczynać od zera w relacjach z bankami. Ciężarówki przekraczające granice podlegają różnym normom masy. Nadal funkcjonują odmienne rozstawy torów kolejowych – wylicza. – Uproszczenie to lepiej działający jednolity rynek, a więc więcej Europy, nie mniej – podsumowuje.
Jednocześnie apeluje o wzmocnienie mechanizmów nadzoru. Jego zdaniem swoboda przepływu towarów i usług wzrosła szybciej niż system kontroli. – Wiemy, że ogromna część importowanych produktów, takich jak tekstylia czy zabawki, nie spełnia norm sanitarnych, a kontrole są niewystarczające. Co roku tracimy miliardy euro z powodu niepobranego VAT i braku skutecznego nadzoru – alarmuje.
Jak obniżyć ceny energii
W ocenie eurodeputowanego konkurencyjność europejskiej gospodarki jest ściśle powiązana z kosztami energii, które szczególnie obciążają przemysł. Część polityków, w tym premier Belgii Bart De Wever, postuluje zmiany w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS), aby obniżyć rachunki. Verougstraete proponuje inne rozwiązanie – takie przeprojektowanie rynku, by energia odnawialna była strukturalnie tańsza niż importowana energia z paliw kopalnych.
Komisja Europejska zapowiedziała ponowną analizę mechanizmu kształtowania cen energii, w tym systemu Merit Order, zgodnie z którym cena najdroższego źródła produkcji wyznacza cenę rynkową. Debata trwa jednak od lat i nie przyniosła dotąd przełomu. Verougstraete sugeruje więc szybsze działanie – wyłączenie kosztów utrzymania sieci energetycznej z rachunków za prąd i przeniesienie ich na energię z paliw kopalnych. – Utrzymania dróg nie finansują wyłącznie kierowcy. Nie ma powodu, by koszty sieci energetycznej ponosili tylko odbiorcy energii elektrycznej – argumentuje.