Główne założenia Deklaracji Polityki Regionalnej (DPR), przedstawione w poniedziałek przez premiera Regionu Stołecznego Brukseli Borisa Dillièsa (MR), spotkały się z ostrą reakcją partii opozycyjnych w parlamencie regionalnym. Krytycy zarzucili dokumentowi brak wyraźnej wizji dla stolicy, oparcie planów przywrócenia równowagi budżetowej na wątpliwych przesłankach oraz pominięcie kluczowych reform instytucjonalnych. Porozumienie, które zakończyło najpoważniejszy kryzys polityczny w kraju, zostało przyjęte przez koalicję tworzoną przez MR, PS, Les Engagés, Groen, Vooruit, Anders i CD&V. Ugrupowania pozostające poza rządem nie pozostawiły jednak na nim suchej nitki.
PTB: oszczędności, drogie czynsze i brak mobilności
Jako pierwsza stanowisko swojej partii przedstawiła Françoise De Smedt, przewodnicząca frakcji PTB w parlamencie brukselskim. W jej ocenie dokument opiera się na trzech filarach: polityce oszczędnościowej, utrzymujących się wysokich czynszach oraz braku realnych postępów w obszarze mobilności. Posłanka zwróciła uwagę, że w deklaracji nie zaproponowano żadnych rozwiązań dotyczących strukturalnego niedofinansowania Regionu Stołecznego Brukseli, które od lat pozostaje jednym z najpoważniejszych problemów finansowych władz regionalnych.
Fouad Ahidar: „porozumienie sklecone w 48 godzin na korytarzu”
Następnie głos zabrał Fouad Ahidar z Team Fouad Ahidar. Deputowany określił nowe porozumienie jako dokument „napisany w pośpiechu, pusty w treści i wynegocjowany w ciągu 48 godzin na korytarzu”. Zarzucił przy tym premierowi Dillièsowi, że prowadzi politykę dzielącą społeczeństwo. W jego opinii przedstawiony tekst nie stanowi spójnej strategii dla regionu, lecz jest zbiorem ogólnych deklaracji oraz efektem podziału stanowisk i kompetencji między partie koalicyjne.
Ecolo kwestionuje powrót do równowagi budżetowej
Z kolei Zakia Khattabi, przewodnicząca frakcji Ecolo, skupiła się przede wszystkim na brakach w dokumencie. W jej ocenie deklaracja nie zawiera inspirującej wizji rozwoju Brukseli ani wspólnej osi, która nadawałaby kierunek poszczególnym działaniom rządu. Polityk poddała również w wątpliwość realność zapowiadanego powrotu do równowagi budżetowej do 2029 r., wskazując, że plan ten opiera się na „kreatywnych i nadmiernie optymistycznych założeniach”. „Dyscyplina budżetowa stanowi kręgosłup waszego porozumienia, ale polityka oszczędnościowa sama w sobie nie jest projektem politycznym” – zaznaczyła.
Odnosząc się do kwestii finansowych, Khattabi wskazała dwa istotne problemy. Pierwszy dotyczy przenoszenia na poziom regionalny kosztów reform planowanych przez rząd federalny, zwłaszcza w obszarze zmian w systemie zasiłków dla bezrobotnych. Drugi to brak jakiejkolwiek klarownej ścieżki budżetowej dla Wspólnej Komisji Wspólnotowej (Cocom), odpowiedzialnej m.in. za sprawy zdrowotne i pomoc społeczną w Brukseli.
N-VA: „fasady bez treści”
Równie krytyczne stanowisko zaprezentowała N-VA. Deputowany Gilles Verstraeten ocenił, że porozumienie zawiera wiele nieprecyzyjnych zapowiedzi i zostało w dużej mierze narzucone przez trzy partie, które zdominowały negocjacje. W jego opinii Deklaracja Polityki Regionalnej jest uboga w konkretne rozwiązania, a jej kolejne rozdziały tworzą jedynie pozory spójnej strategii, za którymi kryje się „pustka i iluzje”.
DéFI apeluje o reformę systemu instytucjonalnego
Debatę ze strony opozycji zamknął Jonathan de Patoul z DéFI, który skierował uwagę na kwestie ustrojowe. Jego zdaniem obecny system instytucjonalny Brukseli sprzyja blokadom politycznym i wymaga głębokiej reformy. Deputowany opowiedział się za wprowadzeniem jednolitego kolegium wyborczego oraz możliwością tworzenia list dwujęzycznych w wyborach regionalnych. Podkreślił, że w Deklaracji Polityki Regionalnej nie przewidziano żadnych zmian w tym zakresie. „To nie do zaakceptowania dla mieszkańców Brukseli i poważny błąd” – stwierdził.