Władze Regionu Stołecznego Brukseli chcą utworzyć stanowisko regionalnego komisarza ds. narkotyków, który miałby koordynować działania związane z przeciwdziałaniem problemowi narkotykowemu w stolicy. Zgodnie z umową koalicyjną ma to być „autorytet” odpowiedzialny za spójną strategię łączącą dotąd rozproszone obszary bezpieczeństwa, prewencji i zdrowia. Na funkcjonowanie komisariatu przewidziano roczny budżet w wysokości 1,5 miliona euro. Nadal jednak nie wiadomo, jaki będzie dokładny status prawny nowej struktury ani zakres jej kompetencji, co wywołuje zarówno entuzjazm, jak i ostrą krytykę.
Koordynator, nie polityk
Benjamin Dalle z CD&V, który podkreśla, że to jego partia doprowadziła do wpisania tej inicjatywy do umowy koalicyjnej, zaznacza, że nie chodzi o funkcję polityczną, lecz o rolę koordynacyjną. Nie przesądzono, czy komisarz będzie wywodził się ze środowiska sędziowskiego, policyjnego czy innego. Najważniejsze jest, by był ekspertem zdolnym do łączenia działań wielu instytucji odpowiedzialnych w Brukseli za różne elementy polityki narkotykowej.
Dalle określa przyszłego komisarza jako „łącznika” i regionalny punkt kontaktowy dla krajowej komisarz ds. narkotyków Ine Van Wymersch. Między tymi stanowiskami nie ma powstać formalna zależność, jednak ścisła współpraca wydaje się oczywista. W umowie koalicyjnej brukselski komisarz został nazwany „uprzywilejowanym rozmówcą” Van Wymersch. Sama krajowa komisarz nie komentowała najnowszej inicjatywy, ale wcześniej opowiadała się za lepszą koordynacją działań – nie tylko policyjnych, lecz także w obszarze zdrowia, walki z ubóstwem i edukacji.
Pytania o strukturę organizacyjną
Nie rozstrzygnięto jeszcze, czy komisariat będzie odrębną jednostką administracyjną, czy też zostanie włączony do istniejących struktur. Utworzenie nowej instytucji mogłoby stać w sprzeczności z zapowiedziami rządu premiera Borisa Dillièsa (MR) dotyczącymi ograniczania rozbudowy administracji. W Brukseli działa już bowiem safe.brussels – regionalna administracja opracowująca strategie w zakresie bezpieczeństwa i prewencji, w tym dotyczące narkotyków.
Benjamin Dalle przyznaje, że logicznym rozwiązaniem byłoby umiejscowienie komisariatu w ramach safe.brussels, bez tworzenia nowej osobnej struktury prawnej. Ostateczna decyzja nie zapadła. Polityk wyraża nadzieję, że premier Dilliès podejmie ją w najbliższym czasie, tak aby komisarz mógł rozpocząć pracę jeszcze w tym roku. Safe.brussels nie komentuje sprawy i odsyła do rządu regionu.
Zieloni: koordynacja była potrzebna od dawna
Nadia Naji z partii Groen, posłanka do parlamentu flamandzkiego, już dwa lata temu – jako ówczesna współprzewodnicząca ugrupowania – proponowała powołanie brukselskiego komisarza ds. narkotyków. Od około dziewięciu lat mieszka w pobliżu stacji metra Ribaucourt na Molenbeek i obserwuje, jak problem narkotykowy w tej okolicy narastał.
Naji nadal popiera ten pomysł. Jej zdaniem największym mankamentem dotychczasowej polityki było przerzucanie odpowiedzialności między poziomem federalnym, regionalnym i gminnym, podczas gdy sytuacja w terenie pozostawała bez zmian. Komisarz miałby zapewnić realną koordynację na poziomie regionu, obejmującą zarówno kwestie bezpieczeństwa, jak i prewencji oraz wsparcia społecznego. Problemy na Molenbeek – jak podkreśla – mają podobny charakter jak na Anderlechcie czy w Saint-Gilles. Posłanka uważa również, że zarówno komisarz regionalny, jak i krajowy powinni uczestniczyć w pracach Regionalnej Rady Bezpieczeństwa.
Kryminolog: „kolejna zbędna przybudówka”
Projekt budzi jednak wyraźny sprzeciw części ekspertów i środowisk gospodarczych. Krytycy wskazują na ryzyko tworzenia kolejnej warstwy administracyjnej w i tak złożonym systemie zarządzania w Brukseli. Organizacja pracodawców Voka Brussels Metropolitan deklaruje zainteresowanie inicjatywą, ale podkreśla konieczność ścisłej współpracy z istniejącym krajowym komisariatem ds. narkotyków.
Znacznie ostrzej wypowiada się kryminolog Jelle Janssens z Uniwersytetu w Gandawie. Jego zdaniem to „kolejna zbędna przybudówka” w już rozbudowanym krajobrazie instytucjonalnym stolicy. Nie kwestionuje potrzeby lepszej koordynacji, lecz zwraca uwagę, że rynek narkotykowy ma wymiar międzynarodowy, a Belgia dysponuje już krajowym komisarzem. Zamiast powoływać nowe stanowisko, należałoby – według niego – wzmocnić kompetencje i narzędzia, o które zabiega Ine Van Wymersch. To właśnie rozproszenie odpowiedzialności w obszarze bezpieczeństwa jest – jak podkreśla – jedną z głównych przeszkód w skutecznej walce z przestępczością zorganizowaną.