Tegoroczny kalendarz przyniósł wyjątkowe nałożenie się ważnych wydarzeń religijnych i kulturowych. W środę 18 lutego, w Środę Popielcową, chrześcijanie rozpoczęli Wielki Post – czterdziestodniowy okres przygotowań do Wielkanocy, która w 2025 r. przypada 5 kwietnia. Już dzień później, w czwartek 19 lutego, w Belgii rozpoczął się ramadan – najświętszy miesiąc w islamie, poświęcony postowi i modlitwie. W tym samym tygodniu obchodzono również Nowy Rok Księżycowy. Tak bliska zbieżność tych trzech wydarzeń nie wystąpiła od ponad stu lat. Sytuacja ta ponownie uruchomiła debatę: dlaczego w przestrzeni publicznej więcej uwagi poświęca się ramadanowi niż Wielkiemu Postowi?
Dwie tradycje, wspólne elementy
Choć wywodzą się z odmiennych tradycji religijnych, Wielki Post i ramadan mają wiele punktów stycznych. W obu przypadkach wierni są zachęcani do zachowania postu – o różnym stopniu rygoru – oraz do większej powściągliwości w codziennym życiu. To także czas pogłębionej refleksji nad wiarą, praktykowania miłosierdzia i przebaczenia.
Dla chrześcijan czterdzieści dni Wielkiego Postu oznacza okres wyciszenia, pokuty i ograniczeń, a niekiedy także milczenia i intensywnej pracy nad sobą. W przeszłości post wielkopostny miał również wymiar praktyczny – przypadał na koniec zimy, gdy zapasy żywności były na wyczerpaniu i posiłki stawały się siłą rzeczy skromniejsze. Wielkanoc stanowiła wówczas moment powrotu do obfitszego stołu, z nowymi plonami i pierwszymi wiosennymi jagniętami.
Ramadan jest natomiast bardziej widoczny w przestrzeni publicznej, głównie za sprawą codziennego iftaru, czyli wieczornego posiłku przerywającego post. Spotkania rodzinne i sąsiedzkie sprzyjają integracji oraz dialogowi międzykulturowemu. W wielu miejscach organizowane są otwarte kolacje, zarówno przez meczety, jak i stowarzyszenia społeczne. Równolegle odbywają się liczne, mniej nagłaśniane działania charytatywne, w tym przekazywanie paczek żywnościowych osobom znajdującym się w trudnej sytuacji.
Czy chrześcijaństwo jest marginalizowane? Fakty i percepcja
Poczucie, że Wielki Post jest słabiej obecny w debacie publicznej, bywa łączone z przekonaniem, że katolicyzm traci uprzywilejowaną pozycję na rzecz innych religii. Analiza faktów pokazuje jednak bardziej złożony obraz.
W okresie Bożego Narodzenia trudno nie zauważyć silnej obecności chrześcijańskiej symboliki w przestrzeni publicznej – jarmarki świąteczne, szopki, zaproszenia na pasterki czy dekoracje miejskie dominują w grudniu w wielu miastach Belgii. Spośród dziesięciu dni ustawowo wolnych od pracy w Belgii aż sześć ma źródło w tradycji chrześcijańskiej: Poniedziałek Wielkanocny, Wniebowstąpienie, Poniedziałek Zielonych Świątek, Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny, Wszystkich Świętych oraz Boże Narodzenie. Cztery pozostałe dni to Nowy Rok, Święto Pracy, Święto Narodowe i Dzień Zawieszenia Broni. Święta żydowskie, takie jak Jom Kipur, Pesach czy Chanuka, ani muzułmańskie, w tym Eid al-Adha kończące ramadan, nie są dniami ustawowo wolnymi. Wynika to z historycznego kontekstu kształtowania się państwa belgijskiego oraz z odmiennych kalendarzy religijnych.
Liczby a wyobrażenia społeczne
Przy okazji wizyty papieża Franciszka w Belgii we wrześniu 2024 r. dziennik Le Soir, we współpracy z Ipsos, RTL info, VTM i Het Laatste Nieuws, przeprowadził szeroki sondaż opinii. Wyniki wskazały, że ponad połowa osób mieszkających w Belgii nie określa się jako katolicy. W Brukseli 33 procent respondentów deklarowało przynależność do Kościoła katolickiego, przy czym jedynie 36 procent z nich zadeklarowało regularne praktykowanie wiary.
Jednocześnie badania pokazują, że obecność innych religii bywa postrzegana jako znacznie większa, niż wynika to z danych statystycznych. W 2014 r. Ipsos Mori przeprowadziło analizę w czternastu krajach europejskich, z której wynikało, że osoby mieszkające w Belgii szacowały odsetek muzułmanów na 29 procent populacji. W rzeczywistości liczba ta wynosiła około 6 procent. Podobne rozbieżności odnotowano także we Francji.
Wolność wyznania jako fundament państwa
Belgijska konstytucja w artykułach 19-21 gwarantuje swobodę wyznania i zakazuje władzom cywilnym ingerowania w mianowanie duchownych oraz w funkcjonowanie wspólnot religijnych. Jak przypomina Region Stołeczny Brukseli, zasada rozdziału Kościoła od państwa oznacza, że władze publiczne nie mogą wpływać na organizację kultu ani sposób jego sprawowania – niezależnie od tego, czy dana wspólnota jest oficjalnie uznana.
Państwo finansuje sześć uznanych wspólnot wyznaniowych: katolicką, protestancko-ewangelicką, izraelicką, anglikańską, islamską oraz prawosławną. Każda osoba ma prawo zarówno do wyznawania swojej religii, jak i do niewyznawania żadnej – obie postawy są objęte ochroną prawną.