Miejskie kino Cameo w Sint-Truiden nie wznowi działalności. Właściciel budynku, a zarazem pasjonat kina, Trudo Carlier, ostatecznie zrezygnował z planów reaktywacji niewielkiej sali. Koszt samego remontu oszacowano na około 1 milion euro – sumę trudną do uzasadnienia w realiach systematycznie malejącej frekwencji w kinach. Obiekt zostanie wystawiony na sprzedaż.
Nieudane plany współpracy z grupą Lumière
Jeszcze w 2024 r. rozważano konkretną koncepcję ożywienia Cameo przy wsparciu sieci kin Lumière. Kino było już wówczas zamknięte od kilku lat z powodu narastających strat finansowych. Plan zakładał przekształcenie jednej dużej sali w dwa mniejsze ekrany, co miało zwiększyć elastyczność repertuaru i poprawić rentowność. Ostatecznie jednak porozumienie nie zostało sfinalizowane.
Mimo niepowodzenia rozmów Carlier nie zrezygnował od razu ze swojego pomysłu. Zlecił opracowanie szczegółowego studium wykonalności, które miało ocenić, czy kino w obecnych warunkach rynkowych ma szansę funkcjonować w sposób stabilny finansowo. Wnioski okazały się jednak jednoznaczne.
Milion euro na remont i 600 000 euro długu po dekadzie
„Sam remont pochłonąłby milion euro” – podkreśla Carlier. Po rozmowach z rodziną właściciel przyznaje, że usłyszał trzeźwą ocenę sytuacji – inwestycja tej skali byłaby zbyt ryzykowna. Kwotę rzędu 500 000 euro byłby jeszcze skłonny rozważyć, jednak analiza finansowa wykazała znacznie poważniejszy problem. Nawet przy założeniu, że kino odniosłoby umiarkowany sukces, po dziesięciu latach działalności pozostałby dług sięgający 600 000 euro.
„W pewnym momencie trzeba wybrać rozsądek zamiast kierowania się wyłącznie sercem” – mówi Carlier. „To był projekt zrodzony z pasji, ale nie ma sensu inwestować w coś, co nie ma realnych perspektyw.” Wskazuje przy tym na szersze tendencje rynkowe – liczba widzów w kinach maleje, a z wyzwaniami mierzą się nawet duże podmioty, takie jak Kinepolis. „Jeśli oni odczuwają presję konkurencji ze strony platform streamingowych, to mała miejska sala nie ma praktycznie żadnych szans” – dodaje.
Problemy z lokalizacją i pożegnanie z kinem
Dodatkowym utrudnieniem było usytuowanie kina w środku dzielnicy mieszkaniowej, co komplikowało procedury związane z uzyskaniem niezbędnych pozwoleń i atestów.
„Osobiście odbieram to jako coś bardzo smutnego” – przyznaje Carlier, który z Cameo łączy wiele osobistych wspomnień. Jednocześnie apeluje do miłośników filmu, aby nadal wspierali kina – zarówno duże multipleksy, jak i mniejsze obiekty, takie jak De Roxy w Beringen. „Seans w kinie to doświadczenie, które zostaje z człowiekiem na długo. Film obejrzany w domu często znika z pamięci już po tygodniu” – podsumowuje właściciel.