Pięć lat po złożeniu zawiadomienia przez młodego studenta, który twierdzi, że padł ofiarą przemocy ze strony funkcjonariuszy policji w Brukseli, postępowanie nadal nie przyniosło przełomu. Reprezentująca go adwokatka Delphine Paci wystąpiła z formalnym wnioskiem do izby oskarżeń w Brukseli, domagając się przyspieszenia sprawy. W rozmowie z RTBF prawniczka określiła tempo dochodzenia jako „nienormalne” i podkreśliła, że rodzi ono poważne pytania o równość stron wobec prawa w belgijskim wymiarze sprawiedliwości.
Skarga sprzed pięciu lat bez rozstrzygnięcia
Sprawa dotyczy zdarzenia sprzed pięciu lat, w którym uczestniczył wówczas 21-letni student. Jak wynika z jego relacji, został on ugryziony w nogę przez psa policyjnego należącego do strefy Bruksela-Stolica/Ixelles, a następnie uderzony w głowę. Po zdarzeniu młody mężczyzna złożył oficjalną skargę dotyczącą przemocy ze strony policji. Od tego czasu postępowanie – jak wskazuje jego pełnomocniczka – praktycznie nie posunęło się naprzód. To właśnie brak widocznych postępów skłonił adwokatkę do podjęcia kroków proceduralnych w celu zdynamizowania dochodzenia.
Rażąca dysproporcja w tempie rozpatrywania spraw
Mecenas Paci zwraca uwagę na wyraźną różnicę między przewlekłością tej sprawy a szybkością, z jaką wymiar sprawiedliwości działa w innych przypadkach. Jak zaznaczyła w rozmowie z RTBF, gdyby to młody mężczyzna był oskarżony o stawianie oporu funkcjonariuszom, prawdopodobnie w ciągu dziesięciu dni stanąłby przed sądem karnym.
Przykładem takiej dynamiki jest sprawa dwóch rolników zatrzymanych 18 grudnia ubiegłego roku za stawianie oporu podczas manifestacji. Zostali oni postawieni przed sądem już 16 stycznia bieżącego roku, a więc niespełna miesiąc po zdarzeniu. Zestawienie tych terminów z pięcioletnim oczekiwaniem na postępy w sprawie domniemanej przemocy policyjnej – zdaniem adwokatki – unaocznia skalę problemu, z jakim mierzy się jej klient.