Publiczny nadawca RTBF opublikował w poniedziałek 23 lutego 2026 r. oświadczenie, w którym zdecydowanie potępił „obraźliwe, skandaliczne i niedopuszczalne wypowiedzi skierowane przeciwko jego pracownikom”. Reakcja stacji była odpowiedzią na pojawienie się w weekend w mediach społecznościowych zrzutów ekranu sugerujących, że przewodniczący partii MR George-Louis Bouchez miał udostępnić na platformie X wpis określający dziennikarzy RTBF jako „urzędników-aktywistów-gestapowców” oraz wzywający do wysłania ich na bezrobocie. W rozmowie z dziennikiem La Dernière Heure Bouchez zaprzeczył, by przekazał dalej taki wpis.
RTBF: porównanie do Gestapo to ciężka zniewaga
W swoim komunikacie RTBF jednoznacznie oceniła sytuację. „Porównywanie całego personelu do Gestapo stanowi poważną i całkowicie niedopuszczalną zniewagę” – podkreślił nadawca. Stacja zaznaczyła, że rozpowszechnianie tego typu porównań przekracza granice dopuszczalnej debaty i jest sprzeczne z podstawowymi zasadami państwa prawa.
RTBF zapowiedziała podjęcie wszelkich niezbędnych działań – zarówno redakcyjnych, jak i prawnych – aby zapewnić ochronę swoim zespołom, misji publicznej oraz zasadom demokracji. Choć w oświadczeniu nie padło nazwisko George’a-Louisa Boucheza, nadawca zwrócił uwagę, że osoby pełniące funkcje publiczne ponoszą szczególną odpowiedzialność za swoje słowa, zwłaszcza w czasie, gdy granice debaty publicznej bywają podważane.
Debata publiczna a granice dopuszczalnych porównań
W dalszej części oświadczenia RTBF zaznaczyła, że w systemie demokratycznym spór i konfrontacja poglądów – nawet bardzo odmiennych – są naturalnym elementem życia publicznego. Jednocześnie podkreślono, że odwoływanie się do historycznych analogii związanych ze zbrodniami reżimu nazistowskiego w celu wzmacniania przekazu nie jest już wyrazem różnicy zdań, lecz uderza w fundamenty wartości demokratycznych.
Bouchez zaprzecza udostępnieniu wpisu
Przewodniczący MR w rozmowie z La Dernière Heure zaprzeczył, by udostępnił kontrowersyjny wpis. „Widziałem zrzuty ekranu, ale nigdy nie podałem dalej tego posta” – stwierdził. Jednocześnie przyznał, że dość często zgadza się z autorem wpisu, który wywołał oburzenie. Ponowił też swoje wcześniejsze zarzuty wobec RTBF, twierdząc, że publiczny nadawca przedstawia informacje w sposób stronniczy.