Relacje dyplomatyczne między Belgią a Stanami Zjednoczonymi uległy wyraźnemu pogorszeniu po decyzji amerykańskiego ambasadora Billa White’a o zakazie wjazdu do USA dla Connera Rousseau, przewodniczącego flamandzkiej partii socjalistycznej Vooruit. Dyplomata publicznie skrytykował również belgijskiego ministra zdrowia Franka Vandenbroucke’a. W poniedziałek 23 lutego 2026 r. Vandenbroucke powiedział na antenie Radio 1, że ambasador „przekroczył wiele czerwonych linii”, a decyzja o ewentualnych dalszych działaniach należy do ministra spraw zagranicznych. Sprawa wywołała dyskusję na temat granic dopuszczalnej ingerencji dyplomatycznej w sprawy wewnętrzne państw europejskich.
Komentarz na Instagramie i powrót do afery Agusta
Bezpośrednim impulsem do eskalacji sporu był komentarz Billa White’a pod nagraniem opublikowanym na Instagramie przez Franka Vandenbroucke’a. Minister wyraził w nim poparcie dla lidera swojej partii w konflikcie z ambasadorem. W usuniętym już wpisie White nawiązał do afery Agusta z lat 90., twierdząc, że Vandenbroucke miał wówczas sugerować zniszczenie nielegalnych funduszy partyjnych. Jak relacjonuje VRT NWS, ambasador użył przy tym stylu określanego jako „trumpowski”, pisząc wielkimi literami „FRANK PALI PIENIĄDZE” oraz dodając, że minister „oportunistycznie skorzystał z dobrowolnego urlopu naukowego w Oksfordzie w latach 1996-1999”. Vandenbroucke od lat zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom i nigdy nie został oskarżony w tej sprawie.
White odniósł się także do osoby Connera Rousseau, przypominając, że został on skazany za mowę nienawiści i wypowiedzi rasistowskie oraz że dwa lata temu ustąpił z funkcji. Ambasador określił obu polityków jako „upadłe postacie” i ironizował, że „dwóch ludzi zmuszonych do odejścia w niesławie kieruje dziś partiami politycznymi w pięknej Belgii”. Zakaz wjazdu dla Rousseau miał być konsekwencją porównania przez niego prezydenta Donalda Trumpa do Adolfa Hitlera.
Vandenbroucke: to ingerencja w belgijską demokrację
Minister zdrowia zdecydowanie skrytykował działania amerykańskiego dyplomaty, uznając je za niedopuszczalne. Podkreślił, że w systemie demokratycznym każdy ma prawo do wyrażania opinii politycznych, a ambasador nie powinien decydować o zakazie wjazdu do swojego kraju wyłącznie z powodu takich wypowiedzi. Zwrócił też uwagę, że White wcześniej krytykował premiera Belgii, co – jego zdaniem – świadczy o przekraczaniu granic dyplomatycznego protokołu.
Vandenbroucke wskazał również na szerszy kontekst działań przedstawicieli USA w Europie. Według niego amerykańscy ambasadorowie w kilku krajach próbują „siać niezgodę i antagonizować społeczeństwa”. Minister zasugerował, że rzeczywistym celem Stanów Zjednoczonych jest promowanie w Europie amerykańskiego modelu opieki zdrowotnej. Zaapelował przy tym o solidarność państw europejskich w obronie systemu opartego na zasadzie solidarności społecznej.
Tło konfliktu – śledztwo w sprawie obrzezań
Obecne napięcia mają swoje źródło w wydarzeniach z poprzedniego tygodnia. Ambasador White określił wówczas belgijskie śledztwo dotyczące religijnych obrzezań w Antwerpii jako antysemickie i wezwał rząd federalny do interwencji. Vandenbroucke podkreślił niezależność belgijskiego wymiaru sprawiedliwości, zaznaczając, że naciski ze strony zagranicznego dyplomaty na organy sądowe są nie do przyjęcia.
Stanowisko ministra spraw zagranicznych
Szef belgijskiej dyplomacji Maxime Prévot już w sobotę skrytykował decyzję o zakazie wjazdu dla Rousseau. Podkreślił, że niedopuszczalne jest odmawianie parlamentarzyście i przewodniczącemu partii prawa wjazdu z powodu korzystania z wolności słowa. Wezwał do deeskalacji sporu i zapowiedział kontakt z władzami amerykańskimi w celu uzyskania wyjaśnień. Dalszy przebieg sytuacji będzie w dużej mierze zależał od formalnych kroków, jakie podejmie belgijskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.