Flamandzki operator transportu publicznego De Lijn mierzy się z narastającym sporem społecznym. Organizacje związkowe działające w spółce złożyły formalną zapowiedź strajku, obejmującą łącznie dziewięć dni przerw w pracy zaplanowanych na marzec i kwiecień bieżącego roku. Protest ma być bezpośrednią reakcją na program oszczędnościowy przygotowany przez rząd Flandrii. Zdaniem przedstawicieli pracowników planowane decyzje finansowe mogą poważnie odbić się na funkcjonowaniu transportu zbiorowego w regionie.
Źródła napięcia
Powodem zapowiedzianej akcji są planowane cięcia w budżecie przeznaczonym na transport publiczny we Flandrii. Związki zawodowe reprezentujące załogę De Lijn uznały skalę oszczędności za nieakceptowalną i zdecydowały się na uruchomienie formalnej procedury strajkowej. W ich ocenie ograniczenie środków finansowych przełoży się bezpośrednio na jakość i dostępność usług świadczonych osobom korzystającym z autobusów i tramwajów w całym regionie.
Przedstawiciele pracowników podkreślają, że redukcja budżetu może oznaczać m.in. mniejszą liczbę kursów, większe obciążenie personelu oraz pogorszenie warunków pracy. W ich opinii takie działania osłabią rolę transportu publicznego jako kluczowego elementu mobilności w Flandrii.
Plan protestu w marcu i kwietniu
Zgodnie z przekazaną zapowiedzią, strajk ma objąć łącznie dziewięć dni rozłożonych na marzec i kwiecień 2026 r. Oznacza to realne ryzyko poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu sieci autobusowej i tramwajowej obsługiwanej przez De Lijn w nadchodzących tygodniach. Pasażerowie powinni przygotować się na utrudnienia w codziennych dojazdach do pracy, szkół i innych miejsc.
Na tym etapie nie opublikowano jeszcze szczegółowego harmonogramu dni objętych protestem. Konkretne daty mają zostać podane w późniejszym terminie. Do czasu ich ogłoszenia nie jest jasne, które linie i w jakim zakresie zostaną objęte akcją strajkową.