Flamandzki przewoźnik publiczny De Lijn musi w tym roku ograniczyć wydatki o 35,5 mln euro. W praktyce oznacza to likwidację lub skrócenie wielu linii autobusowych w całej Flandrii. Przeciwko planom oszczędnościowym występują organizacje zajmujące się mobilnością i walką z wykluczeniem transportowym, m.in. TreinTramBus i Alleman Mobiel, wspierane przez związki zawodowe ACV i ACOD. Szczególne kontrowersje budzi sytuacja w regionie transportowym Kempen, gdzie planowane cięcia mają wynieść 1,8 mln euro i – zdaniem krytyków – są nieproporcjonalnie wysokie w porównaniu z innymi częściami Flandrii. Organizacja TreinTramBus wezwała władze gminne do odrzucenia planów podczas posiedzeń rad regionów transportowych.
Trzykrotnie większe cięcia niż w regionie Mechelen
Przed siedzibą Rady Regionu Transportowego Kempen pojawili się przedstawiciele koalicji, w której skład wchodzą m.in. TreinTramBus, Grootouders voor het Klimaat, Hart boven Hart oraz Alleman Mobiel, a także związki zawodowe ACV i ACOD. Celem protestu było przekonanie członków rady do zagłosowania przeciwko proponowanym ograniczeniom.
Jak podkreśla Els Cools z organizacji Alleman Mobiel, w ostatnich latach w regionie Kempen zlikwidowano już wiele połączeń autobusowych, a oferta transportu publicznego została znacząco ograniczona. Dodatkowo oszczędności nie są rozłożone równomiernie pomiędzy regiony transportowe. W Kempen planowane redukcje są trzykrotnie wyższe niż w regionie Mechelen, co – zdaniem protestujących – stanowi poważną nierówność.
Mieszkańcy terenów wiejskich odcięci od usług publicznych
Cools zwraca uwagę, że skutki cięć najmocniej odczują mieszkańcy obszarów wiejskich, gdzie dostęp do transportu publicznego jest już ograniczony. Osoby nieposiadające samochodu mogą stracić możliwość dojazdu do pracy, urzędu pracy VDAB, szpitala czy innych kluczowych instytucji. Dla wielu z nich autobus jest jedynym środkiem transportu łączącym ich z większymi miastami.
Jako przykład podaje planowane skrócenie linii autobusowej z Geel i Herentals do stacji kolejowej w Leuven. Po zmianach autobus ma dojeżdżać jedynie do Aarschot, skąd pasażerowie będą musieli kontynuować podróż pociągiem. Rozwiązanie to dotknie szczególnie studentów uczących się w Leuven oraz pacjentów dojeżdżających do szpitala Gasthuisberg. Dotychczas bilet autobusowy kosztował 3 euro, natomiast po wprowadzeniu zmian pasażerowie będą musieli dopłacić 2,5 euro za bilet kolejowy w jedną stronę. Zmiana wpisuje się w politykę minister mobilności Annick De Ridder (N-VA), która stoi na stanowisku, że autobusy nie powinny kursować między stacjami kolejowymi tam, gdzie istnieją połączenia kolejowe.
Pracownicy przedsiębiorstwa społecznego już odczuli skutki cięć
Konsekwencje redukcji połączeń są już widoczne. Cools wskazuje na sytuację pracowników z niepełnosprawnościami zatrudnionych w przedsiębiorstwie ekonomii społecznej Lidwina w Mol, mieszkających w Geel. Do niedawna mogli korzystać z bezpłatnej linii autobusowej przebiegającej w pobliżu ich domów, co zapewniało im wygodny dojazd do pracy. Po jej likwidacji zostali zmuszeni do korzystania z pociągu. Dla części z nich dotarcie na stację kolejową jest poważnym wyzwaniem, ponieważ nie wszyscy są w pełni sprawni ruchowo i nie każdy może dojechać rowerem. Dodatkowo utracili prawo do bezpłatnych przejazdów, gdyż ulga obowiązywała wyłącznie w sieci De Lijn, a nie w pociągach SNCB/NMBS.