Dziennikarze publicznego nadawcy RTBF opublikowali w piątek wyniki dochodzenia dotyczącego kulis konkursu Miss Belgique. Relacje uczestniczek przedstawiają obraz daleki od świata blasku fleszy i spełnionych marzeń – pojawiają się zarzuty dotyczące kontrowersyjnych zapisów w umowach, wysokich kosztów ponoszonych przez kandydatki z własnych środków oraz presji ze strony organizatorów. Materiał ukazał się dzień przed finałem tegorocznej edycji, który odbywa się w De Panne.
Kandydatka: „Czuję się bardziej jak klaun niż cokolwiek innego”
Jedna z finalistek obecnej edycji zdecydowała się publicznie opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Z jej relacji wynika, że organizatorzy już wcześniej wiedzą, która z kandydatek ma zwyciężyć. Jak przyznała, gdyby mogła w każdej chwili zrezygnować i wyjechać, zrobiłaby to bez wahania. Swoją rolę w konkursie określiła jako rolę klauna, a całe przedsięwzięcie nazwała machiną nastawioną na generowanie zysków.
Finalistka ujawniła, że kandydatki są zachęcane – a w jej ocenie wręcz naciskane – do zdobywania jak największej liczby głosów. Sama przeznaczyła na głosowanie 800 euro. Do tego dochodzą wydatki na przejazdy, podróże oraz zakup ubrań, które muszą pochodzić od sponsorów konkursu. Organizacja nie pokrywa tych kosztów. Inna uczestniczka poprzedniej edycji przyznała, że udział w konkursie pochłonął wszystkie jej oszczędności.
Kontrakty przypominające „ukryte zatrudnienie”
Śledztwo RTBF ujawniło również szczegóły dotyczące umów, które finalistki muszą podpisać. Zawierają one m.in. zobowiązanie do złożenia oświadczenia o stanie wolnym i braku dzieci, a także zakaz publicznego krytykowania organizacji. Przewidziano również sankcje finansowe w przypadku naruszenia postanowień. Prawnik, który przeanalizował dokumenty na prośbę redakcji, uznał, że umowa może nosić cechy „ukrytego zatrudnienia”. Zwrócił też uwagę na problematyczny charakter klauzul ograniczających możliwość wypowiedzi.
Organizatorzy: „Nikt nie jest zmuszany do podpisania”
Do zarzutów odniosła się przewodnicząca komitetu Miss Belgique Darline Devos. Zapewniła, że warunki umów są jasne i że żadna z uczestniczek nie jest zobowiązana do ich podpisania. Jak stwierdziła, kandydatki, które nie akceptują zasad, mogą zrezygnować z udziału.
Część uczestniczek podważa jednak tę argumentację. Twierdzą, że nie miały wystarczająco dużo czasu, by dokładnie zapoznać się z treścią umowy, ponieważ dokumenty przedstawiano im do podpisu nawet w trakcie prób. Niektóre z nich deklarują również, że nigdy nie otrzymały kopii podpisanego kontraktu.
Przewodnicząca zapowiedziała, że przed kolejną edycją konkursu umowy zostaną ponownie przeanalizowane pod kątem prawnym.