Niespełna tydzień po zaprzysiężeniu Laurent Hublet – nowy minister zatrudnienia i gospodarki w Regionie Brukseli – zaprezentował główne kierunki swoich działań. Jednym z kluczowych wskaźników, według których zamierza być rozliczany, jest osiągnięcie poziomu zatrudnienia na poziomie 70 procent w Regionie Brukseli. Zapowiada również zdecydowane działania przeciwko odpływowi firm ze stolicy oraz stawia na reindustrializację i rozwój sztucznej inteligencji.
Kim jest Laurent Hublet?
Przed wejściem do polityki Hublet pracował w renomowanych firmach doradczych BCG i Roland Berger. Był także doradcą Alexandra De Croo w czasie, gdy ten odpowiadał za cyfryzację. Ma również doświadczenie jako przedsiębiorca – współtworzył i zarządzał kampusem cyfrowym BeCentral. Jak wspomina, początki przedsięwzięcia były trudne: brak kapitału, konieczność dokapitalizowania projektu i intensywne poszukiwanie klientów. Historia BeCentral nie odbiegała od ścieżki wielu startupów, zanim projekt ostatecznie ustabilizował się i odniósł sukces.
Obecnie minister pracuje na dwunastym piętrze Botanic Tower, w biurach zajmowanych wcześniej przez byłą sekretarz stanu ds. transformacji gospodarczej Barbarę Trachte. Korytarze są jeszcze niemal puste, a zespół dopiero się formuje – w najbliższych dniach mają dołączyć nowi współpracownicy. Hublet pojawia się energicznie, w białej koszuli z podwiniętymi rękawami, dając wyraźny sygnał, że zamierza przejść do działania.
1 200 dni na realizację planów
Pytany o ponad 600 dni politycznego paraliżu w Brukseli, minister odpowiada ostrożnie. Podkreśla, że nie brał udziału w tamtych negocjacjach, ale jedno jest dla niego jasne – ma przed sobą 1 200 dni kadencji i nie chce stracić ani chwili. Na pytanie, czy to wystarczający czas, by poprawić trudną sytuację finansową Regionu, odpowiada krótko: taki mandat otrzymał.
Swoją motywację ujmuje w prostym haśle: „Chcę, żeby Bruksela wygrywała”. Za najpilniejsze wyzwanie uznaje odpływ przedsiębiorstw – każdego roku około 1 000 firm opuszcza stolicę. Zatrzymanie tego trendu to jego priorytet. Jednocześnie chce przyciągać nowych inwestorów – zarówno z Belgii, jak i z zagranicy – opierając strategię na podejściu terytorialnym. W jego ocenie Bruksela powinna w pełni wykorzystywać swoją miejską specyfikę, lokując różne typy działalności tam, gdzie mają naturalne warunki do rozwoju – inne rozwiązania sprawdzą się wzdłuż kanału, inne w dzielnicy europejskiej. Hublet zapowiada także współpracę z Regionem Walońskim i Regionem Flamandzkim, co ma pomóc odbudować relacje instytucjonalne osłabione w czasie funkcjonowania Brukseli pod rządami gabinetu tymczasowego.
Zatrudnienie i bezrobocie wśród młodych
Czy zarządzanie polityką publiczną przypomina prowadzenie firmy? Hublet odpowiada zdecydowanym „nie”. Wskazuje, że przedsiębiorstwo koncentruje się na wyniku finansowym, natomiast minister zatrudnienia i gospodarki powinien działać na rzecz dobra wspólnego oraz poprawy jakości życia mieszkańców Brukseli. Jego ambicją jest stworzenie warunków, w których każdy mieszkaniec stolicy znajdzie swoje miejsce na rynku pracy.
Deklaracja polityki regionalnej wyznacza konkretny cel – zwiększenie wskaźnika zatrudnienia w Regionie Brukseli do 70 procent z obecnych około 65 procent. Szczególna uwaga ma zostać poświęcona młodym ludziom. Minister podkreśla, że co czwarta młoda osoba w Brukseli pozostaje bez pracy, a rozwiązanie tego problemu traktuje jako jedno z najważniejszych zadań swojej kadencji. Zapowiada odejście od modelu gwałtownego przejścia ze szkoły na rynek pracy na rzecz bardziej stopniowego i wspieranego procesu.
Deklaracja przewiduje również szybsze i skuteczniejsze wsparcie dla osób, które tracą zatrudnienie. Hublet zaznacza, że w momencie utraty pracy instytucje takie jak Actiris oraz cały system wsparcia powinny reagować natychmiast – mechanizm pomocy powinien zostać uruchomiony w ciągu miesiąca.
Pytany o rolę Actiris i o to, czy instytucja ta jest odpowiednim narzędziem do realizacji wyznaczonych celów, minister prosi o kilka tygodni na analizę. Najpierw chce spotkać się z pracownikami, wysłuchać ich opinii i dokładnie poznać sposób funkcjonowania organizacji. Podkreśla, że zespoły Actiris – podobnie jak inni mieszkańcy Brukseli – przez ponad 600 dni działały bez pełnoprawnego rządu i z pewnością mają wiele pytań. Dopiero po etapie konsultacji zapadną decyzje dotyczące ewentualnych zmian.
Reindustrializacja i strefy wolnocłowe
Fakt, że obecna Deklaracja polityki regionalnej poświęca gospodarce zaledwie dwie strony – podczas gdy poprzednia z lat 2019-2024 liczyła ich 45 – nie budzi jego obaw. Zdaniem ministra objętość dokumentu nie przesądza o jego skuteczności, a obecne zapisy są klarowne i ambitne. Wśród kluczowych pojęć pojawiają się m.in. „szok inwestycyjny” oraz „podbój przemysłowy”.
Aby przełożyć te zapowiedzi na konkretne działania, rząd Regionu Brukseli planuje utworzyć dwie strefy wolnocłowe – w rejonie portu brukselskiego oraz na terenie dawnej fabryki Audi na Forest. Hublet wskazuje, że rozmowy z przedstawicielami przemysłu potwierdzają trend powrotu części produkcji do Europy. Bruksela powinna wykorzystać tę okazję. Przypomina, że w Belgii przemysł historycznie rozwijał się wzdłuż dróg wodnych, dlatego obszar portowy jest naturalnym miejscem do odbudowy działalności przemysłowej, zwłaszcza w sektorze gospodarki o obiegu zamkniętym.
Bruksela jako europejskie centrum sztucznej inteligencji
W deklaracji znalazł się również cel, by uczynić z Brukseli europejską stolicę sztucznej inteligencji. Doświadczenie Hubleta w BeCentral ma w tym kontekście istotne znaczenie. Minister podkreśla, że sztuczna inteligencja stanowi globalną rewolucję, która w pierwszej kolejności przekształca sektor usług – a to właśnie usługi odpowiadają za 93 procent PKB Regionu Brukseli. W jego ocenie stolica nie może pozostać w tyle i powinna znaleźć się w czołówce tej transformacji.
Czy rozwój nowych technologii oznacza redukcję miejsc pracy? Hublet nie podziela takich obaw. Jego zdaniem sztuczna inteligencja będzie przede wszystkim zmieniać charakter zawodów, a nie je eliminować. Miasta, które najlepiej dostosują się do tej zmiany, przyciągną talenty potrafiące efektywnie współpracować z nowymi technologiami.
Pod koniec spotkania, wciąż w niemal pustych korytarzach gabinetu, dziennikarz spotkał Thierry’ego Geertsa i Lisę Isnard – dyrektora generalnego oraz sekretarz generalną organizacji pracodawców Beci. Nowy minister prowadzi intensywne konsultacje – ze związkami zawodowymi, administracją i środowiskiem biznesowym. 1 200 dni to jednocześnie dużo i bardzo niewiele.