18 lutego organizacja ToxFree Life for All opublikowała raport współfinansowany przez Unię Europejską, w którym przeanalizowano 81 modeli słuchawek nausznych i dousznych znanych marek. Badanie dotyczyło obecności substancji mogących zaburzać gospodarkę hormonalną człowieka. Wyniki okazały się niepokojące i obejmują produkty powszechnie dostępne w sprzedaży – nie tylko tańsze modele oferowane na platformach takich jak Shein czy Temu.
Co znaleziono w słuchawkach?
Bisfenol A wykryto w 98 procentach przebadanych modeli, a bisfenol B – w 75 procentach. W materiałach wykorzystanych do produkcji słuchawek potwierdzono również obecność ftalanów, chlorowanych parafin oraz bromowanych środków opóźniających zapłon.
Co istotne, problem dotyczy także urządzeń renomowanych producentów. Wśród modeli, w których wykryto wspomniane substancje, znalazły się m.in. AirPods Pro 2 i AirPods Max firmy Apple, Sony WH-1000XM5 i WF-1000XM5, Sennheiser Momentum 4 oraz wybrane modele marek JBL, Marshall, Jabra, Huawei i Xiaomi. Część z tych produktów jest kierowana do dzieci.
Trzy modele – Samsung Galaxy Buds3 Pro, Sennheiser Accentum True Wireless oraz Bose QuietComfort – przekraczają maksymalne dopuszczalne poziomy stężeń określone w przepisach unijnych.
Czy to realne zagrożenie dla zdrowia?
Mimo alarmujących danych raport nie przedstawia dowodów na to, że wykryte substancje przenikają przez skórę do organizmu użytkowników. Obecność chemikaliów w materiałach, z których wykonano słuchawki, została potwierdzona, jednak rzeczywiste ryzyko dla zdrowia pozostaje na tym etapie niejasne i wymaga dalszych badań.