17 kwietnia przed sądem karnym w Brukseli rozpocznie się proces pary z Pajottegem w prowincji Vlaams-Brabant, oskarżonej o doprowadzenie do śmierci swojego dziecka. Niemowlę, urodzone jako wcześniak we wrześniu 2024 r., zmarło pod koniec tego samego roku. Lekarze stwierdzili u niego obrażenia typowe dla syndromu potrząsanego dziecka. W trakcie śledztwa ojciec przyznał, że chwycił płaczące niemowlę za głowę, ponieważ – jak tłumaczył – nie był w stanie znieść ciągłego płaczu.
Zarzuty wobec rodziców
31-letni ojciec odpowie przed sądem za umyślne spowodowanie śmierci bez zamiaru jej zadania oraz za umyślne spowodowanie obrażeń. 26-letnia matka usłyszała zarzut zawinionego niedopełnienia obowiązku opieki.
Para wychowywała już 15-miesięcznego syna, gdy w sierpniu 2024 r. na świat przedwcześnie przyszło ich drugie dziecko. Około sześć tygodni po porodzie rodzice wezwali pomoc medyczną, zauważając niepokojące symptomy u niemowlęcia. Dziecko przeszło operację, jednak jego życia nie udało się uratować. Lekarze potwierdzili, że odniesione obrażenia były charakterystyczne dla syndromu potrząsanego dziecka. Oboje rodzice zostali zatrzymani pod zarzutem umyślnego spowodowania śmierci bez zamiaru jej zadania. Matka w krótkim czasie opuściła areszt, natomiast ojciec pozostaje pozbawiony wolności.
Spór o kwalifikację czynu
Prokuratura Generalna w Brukseli wnioskowała o skierowanie sprawy ojca do sądu karnego z zarzutem umyślnego spowodowania śmierci bez zamiaru jej zadania. Strona cywilna zakwestionowała jednak tę kwalifikację, domagając się uznania czynu za morderstwo i przekazania sprawy do sądu przysięgłych. Izba rady początkowo przychyliła się do tego stanowiska, lecz izba oskarżeń ostatecznie uchyliła tę decyzję i zdecydowała o skierowaniu sprawy do sądu karnego.
Pełnomocnicy strony cywilnej zapowiedzieli, że w trakcie procesu będą wnioskować o stwierdzenie przez sąd karny braku właściwości i przekazanie sprawy do sądu przysięgłych.