Szpital Sint-Franciskus w Heusden-Zolder wprowadził nowoczesny system nawigacji chirurgicznej, który ma istotnie zmienić sposób przeprowadzania operacji kręgosłupa. Rozwiązanie, określane przez lekarzy jako medyczny odpowiednik GPS-u, pozwala wykonywać zabiegi z milimetrową dokładnością, skraca ich czas oraz wyraźnie ogranicza narażenie pacjentów i personelu na promieniowanie rentgenowskie.
Trójwymiarowy obraz w czasie rzeczywistym
Kluczowym elementem systemu jest możliwość śledzenia podczas operacji trójwymiarowego obrazu całego kręgosłupa w czasie rzeczywistym. Technologia będzie wykorzystywana przede wszystkim przy złożonych zabiegach z użyciem implantów, takich jak śruby i pręty stabilizujące kręgosłup. Chirurdzy mogą z niezwykłą precyzją kontrolować, gdzie umieszczany jest każdy element, oraz na bieżąco korygować swoje działania.
„Możemy jednocześnie oceniać efekt umieszczenia implantów i w razie potrzeby natychmiast wprowadzać poprawki” – wyjaśnia Steven Vanvolsem, kierownik oddziału neurochirurgii. Dodatkową zaletą jest to, że już po zakończeniu operacji, gdy pacjent trafia na salę pooperacyjną, zespół ma pewność co do prawidłowego przebiegu zabiegu. Wcześniej konieczne było oczekiwanie na kontrolny skan wykonywany dopiero kolejnego dnia.
Większa precyzja, mniejsze ryzyko
Działanie systemu przypomina nawigację samochodową. Przed operacją wykonywane jest badanie przypominające tomografię komputerową, a uzyskane dane są wprowadzane do komputera. Następnie kamera na podczerwień określa dokładne położenie pacjenta w przestrzeni operacyjnej. „Na każdym etapie zabiegu wiemy dokładnie, w którym miejscu ciała pracujemy. To rzeczywiście działa jak GPS – mapa porusza się na ekranie i zawsze wiadomo, gdzie się znajdujemy” – tłumaczy Vanvolsem.
Zastosowanie tej technologii przynosi konkretne korzyści zdrowotne. Dzięki większej dokładności znacząco maleje ryzyko przypadkowego uszkodzenia nerwów czy naczyń krwionośnych. Mniejsza ingerencja w tkanki oznacza mniej bólu po operacji, rzadsze powikłania oraz krótszy pobyt w szpitalu. System ogranicza także liczbę koniecznych zdjęć rentgenowskich w porównaniu z dotychczasowymi metodami, co zmniejsza ekspozycję na promieniowanie zarówno u pacjentów, jak i u personelu medycznego.
„Im precyzyjniej działamy, tym mniej uszkadzamy tkanek, a pacjent odczuwa mniejszy ból. To przekłada się na mniejszą liczbę powikłań, szybszą rekonwalescencję i wcześniejszy powrót do domu” – podsumowuje kierownik oddziału neurochirurgii.